Jómsvikinga saga - Aneks: RELACJA AHMADA IBN FADLANA
 

Ahmad ibn Fadlan, arabski pisarz, w 921 roku odbył podróż jako sekretarz ambasadora kalifa Bagdadu w misji do króla Bułgarii Nadwołżańskiej. Ze swej podróży sporządził on relację, opisując w niej między innymi napotkanych w drodze Rusów, których obecnie identyfikuje się ze szwedzkimi wikingami. Jest to najstarszy, bezpośredni opis wikińskiej społeczności. Ibn Fadlan był naocznym świadkiem, lecz przytacza też on w swej relacji opowieści z drugiej ręki i anegdoty, które mogą być lekko przesadzone lub niezupełnie prawdziwe. Również jego interpretacje nie muszą być zawsze trafne. Ale sporządzony przez niego opis jest soczysty, żywy i bezcenny dla badaczy kultury wikingów. Opis znany był z szeregu kopii u innych pisarzy, lecz rękopis dziennika podróży Ahmada ibn Fadlana został odnaleziony w 1923 roku w Iranie.

 

 

Spotkałem Rusów, gdy ci w podróżach handlowych dotarli tam i osiedli nad rzeką Atul. Nie widziałem ludu o bardziej wyrośniętych kończynach niż oni. Są wysocy jak palma daktylowa i mają zaróżowioną twarz. Nie noszą qurtaq ani też kaftanów. Lecz ich mężczyźni noszą ubranie, co okrywa połowę ciała, podczas gdy druga ręka swobodnie wystaje z niego.

                      Każdy z nich nosi topór, miecz i nóż, i nigdy nie odkłada ich na bok. Ich miecze są szerokie i płaskie, i żłobione według frankijskiego wzoru. Od koniuszków palców po szyję każdy z nich ma kolekcję drzew, figur i tym podobnych.

                      Każda z ich kobiet nosi na piersi pojemnik, co jest sztywno umocowany, wykonany z żelaza, srebra, miedzi lub złota, wszystko zależnie od wielkości i wartości majątku męża. Na każdym pojemniku jest pierścień, w którym siedzi nóż, również umocowany na piersi. Na szyi noszą one naszyjniki ze złota i srebra. Kiedy mężczyzna ma 10 tysięcy dirhamów, robi on jeden naszyjnik dla swej żony. Kiedy ma dwadzieścia tysięcy dirhamów, robi on dwa naszyjniki. W ten sposób otrzymuje żona jeden naszyjnik na każde dziesięć tysięcy dirhamów, o które wzrasta majątek męża. W ten sposób mają niektóre wiele naszyjników na szyi. Najbardziej ulubione ozdoby to zielone szklane perły z piasku, które są na statkach. Robią wiele, by je dostać i dają jeden dirham za perłę i nanizują perły razem robiąc naszyjniki dla swych kobiet.

                      Są oni najplugawszymi stworzeniami Allaha. Nie myją się po sraniu ani sikaniu, ani nie myją się po stosunku seksualnym. Nie myją także rąk po jedzeniu. Tak, są jak zabłąkane osły. Przybywają z ich kraju i dobijają do brzegów Atul, co jest wielką rzeką, i na jej brzegu budują duże domy z drewna. W jednym domu zbiera się 10 lub 20 osób, mniej lub więcej. Każdy z nich ma ławę, na której siedzi on i razem z nim siedzą te piękne dziewczyny, które są przeznaczone dla kupców. I ma on stosunek ze swoją dziewczyną, kiedy jego towarzysze patrzą na niego. I zdarza się często, że wszyscy są zajęci tym samym na oczach innych, a przychodzi tam kupiec, by nabyć dziewczynę od jednego z nich. Spotyka go więc kupiec, gdy ten ma właśnie z nią stosunek, ale nie puszcza jej on, zanim nie dopnie swego.

                      Myją oni codziennie swe twarze i głowy w wodzie, co jest tak brudna i zanieczyszczona, jak tylko możliwe. Odbywa się to w ten sposób: codziennie przychodzi wcześnie z rana dziewczyna i ma ze sobą miskę z wodą. Podaje ona to swemu panu, który myje w tym swoje ręce, twarz i włosy, myje je i wyczesuje do naczynia. Następnie czyści nos i spluwa do tego. Nie znajdzie się więcej brudu, którego by nie spłukano do wody. Kiedy jest gotów z tym, co jest niezbędne, niesie dziewczyna miskę do następnego, a ten robi to samo, co jego towarzysz wcześniej. Dziewczyna nie ustaje, zanim nie obsłuży w ten sposób wszystkich w domu, a wszyscy czyszczą nos, spluwają i myją twarz, i włosy w tym naczyniu.

                      Jak tylko ich statki przybyły na kotwicowisko, zszedł każdy z nich na ląd, zabierając ze sobą chleb, mięso, cebulę, mleko, nabidh i udał się ku wzniesionej, wysokiej drewnianej statui, która ma twarz jak twarz ludzka. Wokół niej są małe figurki, za nimi wysokie słupy wbite w ziemię. Idzie więc on do tej dużej figury, rzuca się na ziemię i mówi: ”O Panie mój, przebyłem długą drogę z tylu to a tylu dziewczynami, i z tyle to a tyle skór sobolowych – tu wylicza wszystkie towary, jakie przywiózł ze sobą – przychodzę tu teraz do Ciebie z tymi dary ofiarnymi.” Następnie kładzie on to, co miał ze sobą, przed statuą. ”Pragnę, abyś znalazł mi kupca, co ma wiele dinarów i dirhamów, i co kupi ode mnie tak, jak ja bym chciał, i co nie targuje się.” I następnie odchodzi. A jeżeli handel idzie niespiesznie i przeciąga się w czasie, wraca on znowu z jednym lub dwoma darami ofiarnymi. Jeżeli jego plany nie spełniają się, przynosi on po jednym darze dla każdej z tych małych figur i prosi je o wstawiennictwo, mówiąc: ”Te są naszego Pana żony, córki i synowie.” Więc zanosi błagania od figurki do figurki, modli się do każdej uniżenie i prosi o wstawiennictwo. Często handel idzie dobrze i udaje mu się wszystko sprzedać. Wtedy mówi on: ”Mój Pan spełnił moje prośby, teraz jest moim obowiązkiem odwdzięczyć mu się.” Idzie więc do kilku owiec lub krowy i zabija je. Część mięsa rozdaje, resztę niesie i rzuca pomiędzy tą dużą statuą a małymi, co są wokół niej. Głowę krowy i owiec nadziewa on na słupy, które wbite są w ziemię. A gdy nadchodzi noc, przychodzą psy i jedzą to wszystko. Ten, co składał ofiarę, mówi: ”Najwyraźniej Pan jest zadowolony ze mnie i zjadł me ofiary.”

                      Jeżeli jeden z nich zachoruje, stawiają dla niego namiot w pewnym oddaleniu. Kładą oni go w nim i dają mu trochę chleba i wody ze sobą. Ale nie zbliżają się do niego i nie rozmawiają też z nim. Więc nie odwiedzają go ani razu w czasie całej choroby, zwłaszcza, jeżeli jest to ktoś mało ważny lub niewolnik. Gdy wyzdrowieje i podniesie się, idzie on z powrotem do nich. A jeżeli umrze, palą jego ciało. Lecz jeżeli był niewolnikiem, pozostawiają jego ciało, tak że psy i kruki zjadają go. Kiedy złapią złodzieja lub rozbójnika, idą z nim do wysokiego i rozłożystego drzewa, wiążą solidną linę wokół jego szyi i wieszają go tam, gdzie pozostaje do czasu aż rozpadnie się na wietrze.

                      Często opowiadano mi, że oni, gdy umarł ich wódz, podejmowali się różnych czynności, z których spalenie ciała było najmniejszym z zadań. Dlatego byłem bardzo zainteresowany, żeby to zobaczyć. Tak więc usłyszałem pewnego dnia, że jeden poważany człowiek u nich zmarł. Złożyli go do grobu i trzymali go pod przykryciem przez dziesięć dni, aż byli gotowi z krojeniem i szyciem szat dla niego. Tak to się odbywa: dla ubogiego robią małą łódź i kładą go do niej i spalają to. Lecz gdy dotyczy to bogatego, to zbierają jego majątek i dzielą go na trzy części: jedna trzecia idzie dla jego rodziny, za jedną trzecią robią szaty dla niego, a za jedną trzecią robią nabidh, który piją w ten dzień, kiedy jego niewolnica zabija się i zostaje spalona razem ze swym panem. Oni są mianowicie całkowicie zależni od nabidhu, i wtenczas piją go dzień i noc. Często się zdarza, że ktoś z nich umiera z kubkiem w ręku. Kiedy umiera któryś z ich wodzów, pyta się rodzina jego niewolników i służby: ”Kto z was chce umrzeć razem z nim?” Wtedy odpowiada jeden z nich: ”Ja”. I gdy zainteresowany powiedział to, jest on zmuszony to uczynić, gdyż nie ma prawa się wycofać. Gdyby żałował swej decyzji, nie byłoby mu to przyzwolone. Większość, która to czyni, to są niewolnice.

                      Gdy więc zmarł ten człowiek, o którym wspomniałem wcześniej, powiedzieli oni do jego niewolnic: ”Która zechce umrzeć razem z nim?” Jedna z nich powiedziała: ”Ja”. Dwie inne niewolnice otrzymały za zadanie opiekować się nią i być z nią, gdziekolwiek by się nie udała, tak że nawet myły często jej stopy własnymi rękoma. Zajęli się też jego sprawami, krojeniem jego szat i doprowadzeniem wszystkiego do gotowości, podczas gdy niewolnica całymi dniami piła i śpiewała w zadowoleniu, co wyobrażać miało nadchodzące szczęście.

                      Kiedy nadszedł ten dzień, kiedy on i jego niewolnica mieli zostać spaleni, udałem się nad rzekę, gdzie stał jego statek. Ten był wyciągnięty na brzeg i zrobiono cztery podpory z pni brzozy i innego drzewa. Oprócz tego wokół podpór zbudowano coś, co przypominało wielki magazyn z drewna. Na koniec wciągnięto powoli statek i ulokowano na tej drewnianej konstrukcji, I zaczęli ludzie przychodzić i odchodzić, i rozmawiać ze sobą w języku, którego nie rozumiałem, podczas gdy zmarły leżał jeszcze w swoim grobie, jako że nie był jeszcze wyjęty z niego. I przyszli tam z ławą, którą ustawili na łodzi i przykryli ją dywanami z bizantyjskiego jedwabiu i poduszkami z bizantyjskiego jedwabiu.

                      Następnie przyszła stara kobieta, zwana aniołem śmierci i rozpostarła te dywany, które wspomniałem, na ławie. Ona odpowiadała za szycie stroju i przygotowanie zmarłego. Ona jest też tą, która zabija dziewczyny. Widziałem, że była starą wiedźmą, grubą i ponurego wyglądu.

                      Kiedy przyszli do jego grobu, zdjęli ziemię z drewnianej przykrywy i usunęli samą przykrywę. I zdjęli ubranie, które miał zmarły na sobie w chwili śmierci. Zauważyłem, że jego ciało zrobiło się czarne od zimna ziemi. Do grobu [wcześniej] złożono razem ze zmarłym jego nabidh, owoce i instrument muzyczny. I to wszystko [teraz] wyjęli. Zmarły o dziwo nie śmierdział i nie było innych zmian poza kolorem skóry. I nałożyli mu spodenki, spodnie, długie buty, kurtkę i jedwabny kaftan ze złotymi guzikami, na głowę włożono mu jedwabną czapkę z sobolowym futrem, i wniesiono do tego namiotu, który ustawiono na statku i usadzono na dywanach, i podparto go poduszkami. Następnie przyszli z nabidhem, owocami i pachnącymi roślinami, które ułożyli wokół zmarłego. Dalej przyszli z chlebem, mięsem i cebulą, które rzucili przed niego. Następnie przynieśli psa, przerżnęli go na połowę i rzucili na statek. Potem przyszli z całą jego bronią i ułożyli obok niego. I wzięli dwa konie i pozwolili im biegać, aż do spocenia się. Następnie porąbali je na kawałki mieczem i wrzucili mięso na statek. Następnie przyprowadzili dwie krowy. Je też porąbali na kawałki i rzucili na statek. I przyszli z kogutem i kurą, zabili je i rzucili na statek. Niewolnica, która chciała być zabitą, krążyła wokół; zachodziła do namiotów od jednego do drugiego, i właściciel miał stosunek z nią, po którym mówił: ”Powiedz swemu panu: uczyniłem to tylko z miłości do ciebie”.

                      Gdy nadeszło piątkowe popołudnie, powiedli niewolnicę ku czemuś, co zrobili w kształcie framugi bramy. I postawiła swe stopy na rękach mężczyzn [którzy ją unieśli] i znalazła się tak wysoko, że przewyższała tę bramę, i powiedziała coś w swym języku. Następnie opuścili ją na dół; lecz unieśli ją znowu jeszcze raz i zrobiła to samo co poprzednim razem. Następnie opuścili ją na dół i unieśli ją po raz trzeci, i uczyniła ona to co za pierwszym razem. I podali jej kurę, i odcięła ona jej głowę, i rzuciła nią; wzięli oni kurę i rzucili na statek.

                      I spytałem tłumacza, co ona robiła. On odpowiedział: ”Za pierwszym razem, gdy unieśli ją, powiedziała: Patrzcie! Widzę mojego ojca i moją matkę. Za drugim razem powiedziała: Patrzcie! Widzę siedzących wszystkich moich zmarłych krewnych. Za trzecim razem powiedziała: Patrzcie! Widzę mojego pana siedzącego w raju, a raj jest piękny i zielony, a razem z nim są mężczyzni i młodzi chłopcy; on przywołuje mnie. Pozwólcie mi iść do niego!” I poszli z nią ku statkowi. Zdjęła następnie dwie bransolety, które nosiła i dała je tej starej kobiecie, którą zwą aniołem śmierci, a która była tą, która miała ją zabić. I zdjęła dwie bransolety, które nosiła na kostkach nóg i dała dwóm dziewczynom, które służyły jej, a które były córkami tej starej kobiety, co była znana jako anioł śmierci. Następnie wprowadzili ją na statek, lecz nie pozwolili jej wejść do namiotu. I przyszli mężczyźni mający tarcze i drewniane laski, którzy podali jej naczynie z nabidhem. Śpiewała cały czas i wypiła to. Tłumacz powiedział wtedy do mnie: ”W ten sposób żegna się ona ze swymi przyjaciółkami”. Następnie podano jej kolejne naczynie. Wzięła ona je i śpiewała dalej; lecz ta stara kobieta przynagliła ją, aby dopiła do końca i weszła do namiotu, w którym był jej pan. I popatrzyłem na nią, a ta wyglądała na całkowicie rozkojarzoną. Chciała wejść do namiotu i wsadziła głowę pomiędzy namiot i statek. Wtedy wzięła kobieta jej głowę i wsadziła do namiotu, i sama weszła razem z nią. Mężczyźni zaczęli bić laskami w tarcze, aby zagłuszyć jej krzyk, co by inne dziewczyny nie wystraszyły się i nie bały się szukać śmierci razem z ich panami. I weszło sześciu mężczyzn do namiotu, i wszyscy razem mieli stosunek z dziewczyną. Następnie położyli oni ją u boku jej zmarłego pana. Dwóch trzymało jej nogi, a dwóch ręce. I ta kobieta, zwana aniołem śmierci, założyła sznur na jej szyję i podała końce tym dwóm mężczyznom, którzy mieli ciągnąć za sznur. I wyciągnęła ona nóż z szerokim ostrzem, którym dźgała dziewczynę pomiędzy żebrami, podczas gdy ci dwaj mężczyźni dusili ją sznurem, aż umarła.

                      Następnie przyszedł ten, co był najbliżej spokrewniony ze zmarłym tu na miejscu. Wziął kawałek drewna i podpalił go. I poszedł on tyłem plecami odwrócony do statku i twarzą do ludu, podczas gdy trzymał (płonące) polano w jednym ręku, a druga ręka spoczywała na plecach; i był on nagi. W ten sposób podłożono ogień pod to drewno, co było ułożone dla podtrzymania statku, po tym jak złożyli zabitą niewolnicę u boku jej pana. I przyszli ludzie z drzewem i drewnem; każdy przyniósł polano z ogniem na szczycie. I rzucili je na to drewno (które leżało pod statkiem), tak że dół statku zajął się ogniem, także i namiot, i mężczyzna, i niewolnica, i wszystko, co było wewnątrz. Mocny i gwałtowny wiatr powiał następnie, tak że płomienie nabrały siły i ogień buzował jeszcze bardziej.

                      Obok mnie stał mężczyzna z Rusów i słyszałem go rozmawiającego z tłumaczem, który był razem z nim. Spytałem go, co on powiedział do niego. Odpowiedział: ”On powiedział, wy Arabowie, jesteście głupi.” Spytałem go: ”Dlaczego to?” Odpowiedział on: ”Wy idziecie do tego, którego kochacie i szanujecie najbardziej z ludzi, i wrzucacie go do ziemi, a ziemia i płazy, i robactwo zjadają go. My na odwrót, palimy go momentalnie, tak że on idzie do raju natychmiast.” I parsknął śmiechem. Gdy zapytałem go o to, powiedział mi: ”Pan zmarłego z miłości do niego zesłał wiatr, co ten zabiera go momentalnie ze sobą. I naprawdę nie minęła i godzina, a statek i drewno, i niewolnica, i pan zamienili się w popiół i pył! Następnie zbudowali na tym miejscu, gdzie statek wyciągnięty z rzeki stał, coś co przypominało owalny kopiec. Po środku tego wznieśli duży pal brzozowy. Na nim napisali oni imię zmarłego i imię króla Rusów, i poszli swoją drogą.

                      Jest w zwyczaju u króla Rusów, że razem z nim na zamku jest czterystu ludzi spomiędzy bohaterów i jego świty, i spomiędzy jego najwierniejszych. Oni umierają razem z nim i pozwalają się zabić za niego. Każdy z nich ma jedną niewolnicę, co obsługuje go, myje jego głowę i podaje to, co ma on zjeść i wypić, i drugą niewolnicę, z którą on sypia. Tych czterystu siedzi poniżej tronu, a tron jest wielki i ozdobiony kosztownymi kamieniami szlachetnymi. Razem z królem na tronie siedzi 40 niewolnic, które są wybrane do jego łoża. I często ma on stosunek z jedną z nich w obecności swych towarzyszy, których wspomnieliśmy. Nie schodzi on nigdy ze swego tronu. Kiedy chce załatwić swoją potrzebę, robi to do naczynia. I gdy chce zażyć konnej przejażdżki, podprowadzają konia do tronu, i tak siada on na niego. Gdy chce zsiąść z konia, przyprowadzają tego tak blisko, że może z niego zsiąść. Ma on kalifa, który dowodzi wojskiem, walczy z wrogami i reprezentuje go wobec jego poddanych.

 

 

 

 

Rusowie – lud dzisiaj zwykle identyfikowany ze skandynawskimi (szwedzkimi) wikingami, zwłaszcza osiedlającymi się na terenach późniejszej Rusi, która nazwę mogła od nich przyjąć; handlowali żeglując Wołgą i zakładali na jej brzegach faktorie. Społeczeństwo Rusów było prawdopodobnie wieloetniczne.

Atul – w językach ludów tureckich nazwa Wołgi.

Qurtaq – rodzaj odzieży wierzchniej.

Każdy z nich ma kolekcję drzew… - tatuaże.

Dirham – arabska jednostka monetarna, nazwa pochodzi od greckiej drachmy.

Piękne dziewczyny – niewolnice, stanowiły ważny towar handlowy Rusów, nie ma to nic wspólnego z prostytucją.

Nabidh – napój alkoholowy (skoro jego przygotowanie wymaga odłożenia pogrzebu na 10 dni), prawdopodobnie piwo lub miód pitny. Możliwe, że dodawano do niego substancje roślinne o działaniu narkotycznym (np opium) – autor wspomina o wizjach, uzależnieniu i toksyczności przy przedawkowaniu. Nazwa prawdopodobnie pochodzi od słowiańskiego pić, napitek.

Dinar – arabska złota moneta, bita w okresie VII-XV wiek, miała początkowo 4,25 g złota.

Niewolnica zostaje spalona ze swym panem – pogrzebowy zwyczaj dodawania niewolnika zmarłemu panu jest spotykany w Skandynawii; nie wszyscy niewolnicy szli na śmierć dobrowolnie, o czym świadczyć może krępowanie ich rąk – miało to miejsce np przy pochówku w Gammel Lejre w Danii. Nie zawsze była to młoda osoba – stary niewolnik miał małe szanse, by znaleźć nowy dom i skazany byłby na nędzę i głód.

Pochówek w łodzi – powszechny zwyczaj w Skandynawii wikingów, spopielone szczątki grzebano czasami w grobach otoczonych szeregiem kamieni ustawionych w kształt łodzi.

Rytualne współżycie niewolnicy przed jej śmiercią – do zwyczaju Rusów, opisywanych przez innych autorów arabskich (Al-Masudi), należał rytualny ożenek kawalera po śmierci, wóczas młoda niewolnica byłaby zapładniana przez przyjaciół zmarłego niejako w jego imieniu.

”Uczyniłem to tylko z miłości do ciebie” – t.j. z miłości do zmarłego, by okazać mu szacunek.

Jest w zwyczaju u króla Rusów … – Trzeba wypić dużo nabidhu, by snuć takie opowieści wilków morskich, a zwłaszcza, by w nie wierzyć J.

 

 
 
Panel title
Antal besøg: 31871

Lav en gratis hjemmeside på Freewebsite-service.com

Editing

-0,44059801101685sekunder