Jómsvikinga saga - Aneks: SAXO GRAMMATICUS O JOMSWIKINGACH

Saxo (ok. 1160-po 1208), zwany Longus (wysoki) oraz Grammaticus (w znaczeniu literat, uczony), był pisarzem Absalona, arcybiskupa Lund. Znany jest jako autor łacińskiej, szesnastotomowej historii Danii, Gesta Danorum, obejmującej dzieje od czasów przedchrystusowych do około 1187 roku. Pierwsze osiem tomów Gesta Danorum nawiązuje do Eddy, kolejne osiem przedstawia dzieje dziś uznane za historyczne. Celem kroniki Saxo była gloryfikacja ojczyzny i militarnych dokonań Duńczyków, w pracy łączył historię z mitologią, jego źródłami były listy, kamienie runiczne, ludowe podania, opowieści islandzkich poetów i relacje duńskich świadków. Wiele wydarzeń przedstawia jako skutek ingerencji bogów nordyckich i boga chrześcijan, choć nie wygląda, by Saxo sam był bardzo religijny. Kronika Saxo ukazała się po raz pierwszy drukiem w 1514 roku, w 1898 tłumaczenia na język duński dokonał Fr. Winkel Horn. Ze względów na wielkie walory literackie kronika jest wydawana do dziś. Przedstawione poniżej fragmenty kroniki odpowiadają czasowo historycznym dziejom Danii objętym treścią Jómsvikinga saga.

 

 

 

 

KSIĘGA DZIEWIĄTA.

 

[…]

Gorm den Gamle.

 

Teraz został Gorm królem, człowiek, który niezłomnie był zatwardziałym wrogiem chrześcijaństwa i był zawzięty w odbieraniu wszelkiej czci chrześcijanom, tak jak by byli oni najbardziej obrzydliwymi ludźmi. Wszystkich, którzy przyznawali się do tej wiary, udręczał, krzywdząc w rozmaity sposób, jak tylko mógł, i nie ustawał w prześladowaniu ich oszczerstwami. Nawet, dla przywrócenia starego pogaństwa w świątyniach, całkowicie zrównał z ziemią ten kościół, który bogobojni ludzie pobudowali na gruntach miasta Szlezwik, co jakoby był bluźnierczym schronieniem dla bezbożności, i pokarał tych, których nie udręczył i zamęczył, burząc ich dom boży. Ale mówiono też o nim, że miał on w wysokim stopniu znaczącą cechę, w której jego duch w niewielkim stopniu odpowiadał cielesnej powłoce. Był on mianowicie, jak by to powiedzieć, tak nasycony panowaniem, że zadowalał się zachowaniem swej królewskiej potęgi i władzy bez chęci poszerzania jej, wolał pilnować tego co miał, niż wyciągać rękę po cudze i był bardziej zajęty pilnowaniem tego, co posiadał, niż powiększaniem tego poprzez zdobywanie więcej.

 

Gorm den Gamle (Gorm Stary), 908/918-ok.958 – z Jelling (Jutlandia), król Jutlandii lub większej części Danii przed 936.

Kościół w Szlezwiku – w pobliskim mieście handlowym Hedeby (Sliesthorp) w latach 826 i ok.850 prowadzone były misje chrześcijańskie przez św.Ansgara, za zgodą króla wybudowano tam ok 850 pierwszy kościół w Danii, a w 854 uzyskano zezwolenie na używanie dzwonu kościelnego; pod koniec panowania króla Gorma, w 948 roku, znajdowała się w Hedeby siedziba biskupa; Hedeby zostało ostatecznie zniszczone w 1060 przez norweskiego króla Haralda Hardråde, a mieszkańcy przenieśli się o 2 km na teren dzisiejszego Szlezwiku.

 

                      Gdy starsi królestwa wezwali go do ożenku, zapragnął on poślubić Thyrę, córkę króla angielskiego Edelreda. Ona, co przewyższała inne kobiety w powadze i uzdolnieniach, postawiła swemu zalotnikowi ten warunek, że wyjdzie za niego nie wcześniej, niż gdy dostanie Danię w prezencie ślubnym. Zgodził się on na to, i tak została zaręczona z nim. Tej nocy, kiedy ona po raz pierwszy wstąpiła do łoża małżeńskiego, prosiła ona jak najnatarczywiej swego pana młodego, by on przez trzy noce chciał ją pozostawić w spokoju. Mianowicie nie chciała ona z nim współżyć, zanim nie otrzymałaby we śnie znaku o tym, jak jej małżeństwo byłoby płodne, i dlatego pod pozorem cnotliwości odłożyła na później swoje wprowadzenie w tajemnice małżeńskie, jednocześnie ukryła swe postanowienie wywiedzenia się o swym potomstwie pod zasłoną skromności i z fałszywą cnotliwością czekała z podjęciem pożycia małżeńskiego ze swym mężem, dopóki nie wybadałaby, jak się jej powiedzie z rozpładzaniem rodu. Niektórzy natomiast uważają, że kiedy pozwoliła swojemu mężowi oczekiwać na małżeńskie przyjemności, było to ponieważ przez swą wstrzęmięźliwość chciała ona nakłonić go do przyjęcia chrześcijaństwa. Mimo, że ten młody człowiek palił się z miłości do niej, wolał on jednak raczej ustąpić jej wstrzemięźliwości, niż swemu własnemu pożądaniu, uważał, że jest to bardziej godne przezwyciężyć własne chucie niż odmówić swej ukochanej tego, o co ze łzami prosiła go, bowiem nie miał on pojęcia, że było to z wyrachowania, o co go prosiła, lecz wierzył, że brało się to ze skromności, i tak stał się on, co powinien brać ją w mężowskie ramiona, jej strażnikiem cnoty, by na samym początku małżeństwa nie zostać naznaczonym jako ten, co był tak oddany żądzom, że jego pożądanie było silniejsze od jego cnotliwości. A żeby uniknąć przedwczesnego seksu, którego panna mu odmawiała, nie tylko przesunął się on od niej dalej na stronę, ale ponadto położył on swój wielki miecz pomiędzy nimi, tak, że podzielił on łoże pomiędzy siebie i swą pannę młodą. Lecz tę przyjemność, której sobie dobrowolnie odmówił, zaznał on krótko potem dzięki pewnemu radosnemu snu, albowiem kiedy zapadł w sen, wydawało mu się, że dwa ptaki wyszły z łona jego żony, jeden był większy od drugiego, wzniosły się ku górze i poleciały do nieba, i gdy upłynął krótki czas, wróciły one znowu i usiadły każdy na swojej z jego rąk. Drugi i trzeci raz poważyły się, po tym jak odpoczęły chwilę, rozpostrzeć skrzydła w powietrzu, lecz na koniec powrócił ten mniejszy z nich samotnie do niego, a jego pióra były pokropione krwią. Tak jak leżał teraz tam w głębokim śnie, lamentował przerażony tym widokiem i napełnił cały dom wielkim krzykiem. Gdy jego ludzie przyszli i spytali się, co tam się działo, odpowiedział on, co mu się śniło, i Thyra, co teraz wywnioskowała, że będzie pobłogosławiona potomstwem, zrezygnowała ze swego postanowienia i była teraz równie skwapliwa w oddaniu swego dziewictwa, jak przedtem była gorliwa w upraszaniu o prawo do jego zachowania. Zrezygnowała ona ze swego panieńskiego stanu i oddała się miłości, przyzwoliła swemu mężowi na tę przyjemność wzięcia jej w ramiona, czego on pragnął, i wynagrodziła mu w ten sposób jego cnotę i wstrzemięźliwość, czego by jednak nigdy nie uczyniła, powiedziała ona, gdyby jego sen nie dał jej pewności, że stanie się ona brzemienna.  W ten sposób doszła ona, równie sprytnie co niecodziennie, do wiedzy o potomstwie, które miała urodzić. I nie zawiodła się w swych oczekiwaniach, bowiem nie trwało to długo, a zaznała tego szczęścia bycia matką dla Knuda i Haralda. Kiedy osiągnęli wiek męski, wyposażyli oni flotę i ujarzmili nieokiełznaną pychę Słowian, i nawet Anglii nie zaniechali udręczać w ten sam sposób. Edelred cieszył się z ich odwagi, tak jakby szkody, które wyrządzili mu synowie jego córki, były dla niego czystą przyjemnością, i przyjmował tę najhaniebniejszą krzywdę, jakby to było najcenniejsze dobrodziejstwo. Uważał mianowicie, że dużo większą cnotą było to, iż byli odważni, niż gdyby okazali mu należne uszanowanie, i dlatego uważał to za znacznie lepsze, że nawiedzali go oni jako wrogowie, niż gdyby byli dla niego przyjemni jak tchórzliwi ludzie. I w samej ich wielkiej dziarskości widział on próbę męskiej dzielności, którą okażą w przyszłości, bowiem nie wątpił on, że oni, będąc tak dziarskimi wobec krewnych ich matki, z czasem będą także prześladować obcych. W takim stopniu wolał on bardziej tę krzywdę, jaką mu oni wyrządzali, od powinnego posłuszeństwa, że z pominięciem swej córki zdecydował, że powinni oni dziedziczyć Anglię po nim, gdyż nie wahał się przyłożyć większej wagi do tego, że był dziadkiem, niż że był ojcem. W tym właśnie postępował on przecież wcale nie pochopnie, jako że prawdziwie uważał, że pasowało to lepiej, że mężczyźni mieli władzę królewską, aniżeli kobiety, i uważał, że powinno traktować się różnie niewojowniczą córkę i walecznych wnuków. Tak więc się stało, że Thyra, mimo że sama została pozbawiona dziedzictwa, bez zawiści widziała swych synów dziedziczących jej ojca królestwo: uważała bowiem, że to, iż zostali oni wybrani zamiast niej, bardziej przydawało jej godności niż wstydu.

 

Thyra, zm. przed 958 – w rzeczywistości nie wiadomo skąd pochodziła i kto był jej ojcem.

Król ”Edelred” – nie może tu chodzić ani o Æthelreda I (ok.840-871), ani o Æthelreda II (ok.968-1016), tylko o Edwarda Starszego, lecz szczegóły tu i dalej o nim nie są prawdopodobne.

Sen o ptakach – zapowiedź śmierci starszego syna, inna wersja opowiadania o jastrzębiach z rozdz.5. Jómsvikinga saga.

Knud: Knud Dana-ast – postać znana jedynie z sag.

Harald: Harald Blåtand – ok.935-ok.986

Edelred cieszył się z ich odwagi – pełen zakłamania opis pomija fakt, że wikingowie terroryzowali Anglię i niezaradny król nie miał żadnego wyboru.

 

Po tym, jak teraz wzbogacili się oni zdobywając wielkie łupy na wikińskich wyprawach, z największą odwagą wiązali swe nadzieje w podboju Irlandii. Podczas gdy oni oblegali Dublin, uważany za stolicę kraju, poszedł król [Irlandii] z nielicznymi ludźmi, co byli szczególnie dobrzy w strzelaniu z łuku, do lasu, który leżał niedaleko miasta. Tu Knud z tłumem swych wojowników zajęty był oglądaniem zabaw, które odbywały się nocną porą, i król okrążył go tedy w zdradziecki sposób i wystrzelił z dużej odległości strzałę w jego kierunku; ta trafiła go w pierś i zadała mu śmiertelną ranę. Lecz Knud, który bał się, by jego wrogowie nie uderzyli nagle w euforii z powodu zagrożenia, w jakim się znalazł, i dlatego usiłował ukryć, ze był śmiertelnie zraniony, krzyknął ostatkiem sił swego głosu, że powinni doprowadzić gry do końca bez zakłóceń. Tym podstępem osiągnął to, że Duńczycy podporządkowali sobie Irlandię, wcześniej niż Irlandczycy dowiedzieli sie o jego śmierci. Kto nie rozpaczałby po takim mężu, którego opanowanie dało jego wojownikom zwycięstwo tym, że jego mądrość trwała dłużej niż jego życie? Duńczycy znaleźli się bowiem w największych kłopotach i w takim niebezpieczeństwie, że prawie opuściła ich nadzieja, lecz słuchając rozkazu swego umierającego wodza zwyciężyli wkrótce tych, których się obawiali przedtem.

 

Dublin – stał się stolicą Irlandii dopiero od 1171, został założony w 841 przez duńskich wikingów jako obóz zimowy, później ważna osada z własnymi królami, od 917 ścisła współpraca duńskich wikingów z obozów w Dublinie i w angielskim Yorku, od ok.940 wikingowie pełnili rolę najemnych żołnierzy dla lokalnych królów, a obóz stał się ważnym centrum handlowym. Wyprawa na Irlandię byłaby tu czysto rabunkowa i nie należy jej rozpatrywać w kontekście etnicznym – wspomniany dalej lokalny ”król Irlandii” mógł być więc równie dobrze Duńczykiem jak Celtem, a ”Irlandczycy” mogli być w rzeczywistości wikingami

 

                      W tym czasie Gorm posunął się tak w latach, że stał już nad grobem, przez długie lata był już niewidomy, a ponieważ osiągnął ten wiek, który sięgnął najdalszych granic życia ludzkiego, bardziej niepokoił się o życie i dobro swych synów, niż te krótkie lata, które miał przed sobą jeszcze, ale szczególnie swego starszego syna kochał tak bardzo, że przyrzekł on, że zabije on tego, który pierwszy zamelduje mu o jego śmierci. Gdy Thyra otrzymała pewne informacje o jego śmierci, a nikt nie miał odwagi powiedzieć tego wprost Gormowi, znalazła ona wyjście w podstępie i oznajmiła wieść czynem, to, czego bała się przekazać słowami. Zdjęła mianowicie ona królewskie szaty ze swego męża i ubrała go w nędzny strój i niósł też inne znaki żałoby widoczne dla wszystkich, przy pomocy czego objawiała przyczynę, albowiem w dawnych czasach lud miał w zwyczaju używać podobnych znaków przy pogrzebie, by surowy wygląd świadczył o goryczy żałoby. I powiedział Gorm: ”Oznajmiasz mi o śmierci Knuda?” ”To oznajmiasz ty sam, nie ja”, odpowiedziała Thyra i tymi słowami przyczyniła się do śmierci męża, a siebie samą uczyniła wdową, tak że jednocześnie miała męża i syna do opłakiwania, i, kiedy oznajmiła mężowi o śmierci syna, połączyła ona ich w śmierci i przyszło jej odprowadzać ich obu do grobu z jednymi łzami, gdyż opłakiwała ona jednego jako żona, a drugiego jako matka, chociaż właśnie wtedy raczej powinna otrzymać pocieszenie w żałobie, aniżeli kolejne nieszczęścia.

.

Stał już nad grobem – Gorm stał się stary w legendach, w rzeczywistości jego ciało było zdeformowane chorobą.a nie wiekiem.

 

 

 

KSIĘGA DZIESIĄTA

 

Harald Blåtand

 

Gdy Gorm zmarł, starał się Harald gorliwie przydać respektu temu królestwu, które odziedziczył po nim, poprzez godne uwagi bohaterskie czyny, dlatego pożeglował z flotą wikingów do krajów Wschodu i pustoszył tam wybrzeża wokół. Lecz mimo, że ta zyskowna wyprawa przyniosła mu obfitość łupów, miał on, gdy Edelred w międzyczasie zmarł, więcej powodów do smutku po śmierci swego dziadka, niż do cieszenia się z tego królestwa, które miał odziedziczyć po nim. Gdy fortuna uczyniła go bogatym na skarbach, które zabrał barbarzyńcom całymi górami, ograbiła go właśnie ze skarbu Anglików, gdy więc przydała mu zdobyczy za granicą, zabrała mu to, co miał w domu i co powinien był odziedziczyć. Syn Edelreda Adelsten, którego ojciec pominął w swym testamencie, był oburzony mianowicie zapisem, który ustanawiał Haralda spadkobiercą, i podważył ojca wolę i próbował przeprowadzić swoją własną. Uważał teraz król Norwegii, że to było irytujące, że tak ograniczony człowiek miał być monarchą tak wielkiego królestwa, i uzbroił on dlatego flotę i pożeglował na wyspę w nadziei na zawładnięcie nią. Gdy Adelsten ocenił, że nie będzie mógł się nim równać siłą, i dlatego nie śmiał podjąć walki, porzucił on wojnę uznając swą podległość i próbował układnością i przyjaźnią pozyskać wroga życzliwość, jako że nie był on w stanie wyrzucić go siłą zbrojną. Przyjął on go mianowicie nie tylko z przyjaznym obliczem i najpiękniejszymi słowami, lecz by w bardzo sprytny sposób uwolnić swój kraj od wrogiego oręża obiecał on wychować jego syna Hakona, który był zupełnie mały, a ponadto pozwolić mu odziedziczyć królestwo. Z tą propozycją miał nadzieję, że uda mu się użyć broni Norwegów przeciw Haraldowi [Blåtand], bowiem jego okrucieństwa obawiał się on, a kiedy sam nie miał dzieci wolał pocieszyć się mimo to biorąc z własnej woli dziedzica, niż czekać, aż zostanie mu jakiś narzucony. Te warunki wróg był bardzo chętny przyjąć, i zgadzając się na ten proponowany układ okazał on wielkie zaufanie do tegoż uczciwości, z której propozycja wychodziła, kiedy nie zawahał się powierzyć syna, którego kochał bardziej niż własne życie, jemu, mimo, że nie wypróbował on jeszcze jego uczciwości.

 

Harald Blåtand (Harald Sinozęby), ok.935-ok.986 – król Danii od ok.958.

 

Po tym powrócił Harald [Blåtand] z krajów Wschodu ze swoją flotą, lecz mimo, że miał największe prawa by protestować przeciwko temu, co uczynił brat jego matki, ukrył on cierpliwie swoje oburzenie i tolerował jego żądzę władzy, jednocześnie wolałby on pokornie zrezygnować z tego, co zgodnie z prawem mu przynależało, niż za pomocą okrucieństwa wejść w tego posiadanie. Krótko po tym otrzymał Hakon wiadomość, że jego ojciec zmarł, a gdy miał już podnieść żagle by odpłynąć, przybył pospiesznie Adelsten by go zawołać z powrotem, odłożył on wtedy rejs na trochę później i postawił łódź bliżej brzegu. Wierzył on mianowicie, że Adelsten chciał mu przekazać kilka nowych zasad życiowych, ponad te, które każdego dnia miał w zwyczaju otrzymywać od niego, i król powiedział też do niego, że nie wolno mu mieć skrzywionej miny przy stole, lecz gdy rozgląda się wokół pomiędzy swymi przyjaciółmi, powinien przyglądac się im z życzliwością. Adelsten dał mu faktycznie jeszcze inne, niezliczone przepisy dotyczące dworskiego zachowania i uważał, że powinien on również otrzymać informacje o tym, co było obyczajne na przyjęciu. Po tym, jak Norwegia przypadła Hakonowi wraz ze śmiercią jego ojca, otrzymał on wkrótce potem, gdy jego przybrany ojciec zmarł, także Anglię.

 

Kraje Wschodu – tu: leżące nad wschodnim Bałtykiem, szczególnie Ruś.

Adelsten: Æthelstan, 893/894-939 – syn króla Edwarda Starszego, wnuk Alfreda Wielkiego; król Anglii 924-39, król całej, zjednoczonej Anglii od 927; nie był żonaty, ani nie miał dzieci; konflikt z Haraldem jest legendą, gdyż w momencie jego śmierci Harald Sinozęby mógł mieć zaledwie kilka lat.

Którego ojciec pominął w swym testamencie – wiele działań Anglików przez pokolenia było wymuszanych terrorem wikińskich najeźdzców, Anglicy zrzucali jarzmo pod ich nieobecność, by ulec im podczas kolejnych napadów; jeżeli założyć teoretycznie, że jakiś taki testament mógłby istnieć, to niewątpliwie byłby wymuszony poprzez ciągłe ataki Knuda i Haralda na ”Edelreda”, o czym w poprzednim rozdziale.

Król Norwegii: Harald I Hårfagre (Harald I Pięknowłosy), ok.850-ok.932 – król Norwegii ok.900-931; jego synami (z różnych kobiet) byli m.in. królowie Norwegii: Eryk Krwawy Topór i Haakon I Dobry.

Pożeglował na wyspę – do Anglii; w rzeczywistości Harald Pięknowłosy był w Anglii przed okresem panowania Æthelstana.

Hakon: Håkon Adelsteinfostre (Haakon I Dobry), ok.918-ok.959 – najmłodszy syn króla Norwegii Haralda I Pięknowłosego, król Norwegii od ok.933; jako dziecko wysłany do Anglii, gdzie był wychowywany przez króla Æthelstana (stąd jego skandynawski przydomek) i gdzie przyjął też chrześcijaństwo – stało się to jednak w innych okolicznościach niż podaje to Saxo.

Norwegia przypadła Hakonowi – Norwegię podporządkował sobie, wymordowując m.in. 5 ze swych braci przyrodnich, starszy brat Haakona, Eryk Krwawy Topór, lecz Æthelstan wkrótce wysłał Haakona z flotą do Norwegii, by ten odbił kraj bratu.

 

Teraz obawiał się Harald [Blåtand], że ta cierpliwość, z którą znosił zadaną mu zniewagę, i która dotąd była przypisywana względowi, jaki był on winien pokrewieństwu, będzie uważana za jego tchórzostwo, a to co w rzeczywistości było wstrzemięźliwością, stanie się zarzutem wobec niego. Dlatego postanowił on na początek zaszkodzić Hakonowi wzbudzając niepokoje w Norwegii, bowiem uważał, że kiedy przezwycięży wrogie siły, które miał w domu, będzie mu łatwiej zrobić to z tymi, które miał w obcym kraju. Po tym jak teraz z królewską potęgą i władzą pokarał barbarzyńców, natrafił on, gdy wrócił z powrotem do Danii, na Haralda Gunhildssøna, który szukał pomocy przeciw Hakonowi i obiecał, że będzie on płacił podatek, jeżeli z pomocą Duńczyków wzmocni się na tyle, że będzie mógł coś zrobić. Otrzymał on tak też, postawiony w najtrudniejszych warunkach, w jakich był, najbardziej serdeczne i przyjazne przyjęcie przez króla, jako że ten dał mu Eyvinda i Karlshoveda jako towarzyszy walki i flotę złożoną z sześćdziesięciu łodzi, tak więc miał on teraz te siły, jakich szukał, i odpłynął z nimi, bardziej teraz przepełniony nadzieją dzięki pomocy, jakiej Duńczycy mu udzielili, niż gdy w niepowodzeniach przepełniony był lękiem. Gdy przybył ze swą flotą do Norwegii, i gdy nie nadarzyła się żadna okazja do stoczenia bitwy morskiej z wrogiem, bił się on z nim na lądzie. W tej bitwie wezwał Eyvind Hakona, by ten wystąpił do przodu z pomiędzy walczącego tłumu, a gdy król donośnym głosem dał się rozpoznać, uderzył on za nim nadzwyczaj ogromnym toporem, i byłby go trafił, gdyby nie jeden z jego drużyny ryzykując swoimi własnym ciałem nie osłabił tego ciosu, który był skierowany przeciw królowi. Eyvind pokierował ostrze topora przeciw wojowi z taką siłą, że ten przeszedł przez niego nie napotykając żadnego oporu w jego ciele, i kiedy zagłębił się głęboko w ziemi, i próbował on go wyciągnąć, gdy napierał na niego kolanami, skoczył Hakon na ciało zabitego wojownika i przebił Eyvinda, tak że nie jest łatwo powiedzieć, który z nich okazał większą wierność drugiemu, bowiem wojownik zapobiegł śmierci króla ofiarowując swoje własne życie, a król dokonał najświetniejszego zadośćuczynienia za śmierć swego wybawiciela i pomścił śmierć tego człowieka, poprzez którego szlachetne bohaterstwo on sam uniknął śmierci. Co może być bardziej godne chwały niż bohaterstwo tego wojownika, dla którego było ważniejsze, że ten drugi wyszedł z tego cało, niż to, że on sam by ocalał, co dobrowolnie ofiarował życie za swego wodza i samemu idąc na smierć zapobiegł niebezpieczeństwu, jakie groziło jego wszystkim towarzyszom broni? W międzyczasie nadszedł Thoralf, którego Hakon ustawił w zasadzce, by ten spadł na wroga od tyłu, napadł na formację muru z tarcz, zabił Karlshoveda i zmusił Duńczyków do ucieczki. Śmierć tego jednego człowieka zdecydowała faktycznie o losach wszystkich pozostałych. Lecz Hakon, który bał się ścigać uciekających zbyt gorliwie, był wystarczająco rozsądny by przywołać swych towarzyszy z powrotem i powstrzymać ich porywczy pościg, by lekkomyślna wojowników nieuwaga nie spowodowała, że tych zwyciężonych fortuna zamieniła w zwycięzców. Ponieważ po obu stronach padło równie wielu ludzi, tak więc obie strony przypisały sobie zwycięstwo, bowiem mimo, że jedna strona wydawała się być bliżej tego, były jej straty równie wielkie co zwyciężonych. Lecz gdy Hakon udawał się znowu do swych łodzi, stało się wówczas coś szczególnego, co wprost brzmi nieprawdopodobnie. Bowiem niespodziewanie włócznia poszybowała w powietrzu, tam i z powrotem, co napełniło wszystkich, którzy to widzieli, tak lękiem jak i zadziwieniem; leciała bowiem niepewnie skręcając w różne strony, tak, że wyglądało to tak, jakby starannie szukała, gdzie miałaby uderzyć. Podczas gdy wszyscy niepomiernie zdumieni patrzyli na to dziwo i nie wiedzieli, co taka niecodzienna rzecz wróżyła, spadła nagle i przyniosła to niebezpieczeństwo, które wydawało się groziło wszystkim, na głowę jedynie Hakona. Niektórzy uważają, że Gunhild, matka Haralda [Gråfella], przy pomocy sztuk czarnoksięskich sprowadziła ją i tak pomściła klęskę syna na zwycięzcy. Przez nieoczekiwaną śmierć swego wroga doszedł Harald [Gråfell] do władzy królewskiej, i przez trzy lata płacił on uczciwie i ochoczo ten podatek, który obiecał Duńczykom.

 

Wrogie siły, które miał w domu – t.zn. w Norwegii, określenie obrazuje dominację Danii nad Norwegią; przez pewien okres do Danii należała południowa część kraju, jak również Dania uważała władców Norwegii za swych wasali.

Harald Gunhildssøn: Harald II Erriksson Gråfell (Harald II Szara Opończa) ok.935-ok.970 – syn Eryka Krwawy Topór i Gunhildy, córki Gorma Starego, a siostry Haralda Sinozębego, po śmierci ojca przebywał z 4 braćmi w Danii; król Norwegii po śmierci Haakona Dobrego ok.959, ok. 970 wezwany do Danii i zabity w Limfjordzie.

Będzie płacił podatek – będzie płacił daninę, trybut, czyli uzna zwierzchnictwo króla Danii nad sobą.

Eyvind i Karlshoved (inni podają Eyvind Skreyja i Alf Askmand) – bracia, zapewne krewni Haralda Szara Opończa, potężnie zbudowani i wielcy zabijacy, dłuższy czas przebywający w Danii; Harald Sinozęby systematycznie uzbrajał synów Eryka na wojnę przeciw Haakonowi Dobremu.

W tej bitwie – mowa tu o bitwie pod Fitjar, ok. 959, w której zaskoczony jedynie ze swą drużyną przyboczną Haakon Dobry bronił się przeciw wojsku Haralda II Szara Opończa i jego dwóch braci, wspomaganych przez Duńczyków; bitwa została wygrana przez Haakona (napastnicy uciekli ponosząc wielkie straty), lecz król trafiony włócznią czy strzałą po przewiezieniu do domu zmarł.

Thoralf Skolmsson – najsilniejszy z wojowników drużyny Haakona Dobrego.

Napadł na formację – wikingowie walczyli na lądzie w dwóch formacjach: ”mur z tarcz” (fylking, liczył do pięciu szeregów, pierwszy szereg posługiwał się mieczami i tworzył mur z tarcz, kolejne szeregi posługiwały się toporami, włóczniami i łukami, przy wielkich bitwach szereg mógł liczyć do kilku tysięcy wojowników) oraz w ofensywnej formacji ”świńska głowa” (svinefylking) o kształcie klina (trójkąta).

 

W owym czasie przybył Styrbjørn, syn szwedzkiego króla Bjørna, po tym jak syn jego stryja Olafa, Erik, pozbawił go królestwa, razem ze swą siostrą Gyrithe do Haralda [Blåtand], syna Thyry, by pokornie prosić go o pomoc, i znalazł on go tak bardzo gotowego do zawarcia przyjaźni, że chętnie przystał na to, by dać mu swą siostrę za żonę. Następnie podbił Harald kraj Słowian orężem i ustanowił silną załogę w Julinie, ważnym mieście w kraju, i na wodza dla tych wojowników powołał on Styrbjørna. Ich wikińskie wyprawy, na których wykazywali się największą odwagą i stopniowo rozszerzali zwycięsko na sąsiednie kraje, stały się na koniec tak straszne, że napełnili wszystkie morza Północy nieustającymi rzeziami. Dało to królestwu duńskiemu większy pożytek, niż dałyby to jakiekolwiek wojny na lądzie. Pomiędzy nimi byli Bue, Ulv, Karlsevne, Sivald i wielu innych, których ja szczegółowo nie będę wyliczał, bowiem prędzej spowodowałoby to znudzenie niż dawało jakąś przyjemność. W międzyczasie doprosił się Styrbjørn, który nadal pałał żądzą zemsty i usilnie starał się otrzymać zadośćuczynienie za tę niesprawiedliwość, którą mu uczyniono, pomocy Haralda i wzniósł miecz gniewu przeciw znienawidzonemu panowaniu Erika, przy której to okazji wspominane są jego klęski, które poniósł. Harald z tego powodu pociągnął do Halland, lecz otrzymał on wiadomość o tym, że Niemcy pod wodzą cesarza Ottona dokonali napadu na królestwo. Jako że był mniej zainteresowany napadaniem na obcy kraj niż bronieniem własnego, wolał on zadbać o sprawy w domu niż walczyć za granicami, co było jego [pierwotnym] zamierzeniem; pospieszył na łeb na szyję z powrotem na Jutlandię, by pomóc w potrzebie Jutlandczykom. Gdy przybył tam, cesarz bez żadnego oporu był już przemierzył całą Jutlandię, gdyż nie było tam żadnego króla by dowodził, lecz gdy osiągnął [cieśninę] Limfjord, co w tamtych czasie czynił Vendsyssel wyspą, nie mógł on iść dalej, i po tym jak cisnął tam włócznię do wody, nie tylko zawrócił on w kierunku [rzeki] Eider, lecz uczynił to w ten sposób, że w wielkim stopniu przypominało to ucieczkę. W następstwie tego, że cisnął on włócznię w fale by zostawić pamięć o sobie, cieśnina otrzymała jego imię, ale cała ta zabójczość, z jaką szturmował, nie przydała się w końcu na nic. Harald ścigał resztki wroga, który zmykał w wielkim pośpiechu, napadł na Ebbego, który prowadził tylną straż, i zabił go i tych, których napotkał. W międzyczasie Styrbjørn, skłoniony przez swych wojowników nierozważne wezwania, lekkomyślnie zawierzył swoją fortunę odwadze swych kompanionów, i z beznadziejną zuchwałością nie czekając na przybycie króla z jego wojskiem, sam wpakował się w kłopoty. Odważył się on bowiem pochopnie pójść w bój po tym, jak lekkomyślnie zaatakował Szwedów i sam padł. Prawdę mówią więc, że każdy, kto w trudnych okolicznościach bardziej słucha się lekkomyślnych rad innych, niż tego, co jego własny rozum nakazuje, sam nadstawia karku pod miecz wroga.

 

Styrbjørn (Björn, Styrbjörn Starke, Styrbjörn Silny, Styrbjörnem nazwał go Eryk Zwycięski ze względu na okrucieństwo i wojowniczość jakie przejawiał on w młodości), zm. po 980 – syn Olofa Björnssona i Ingeborgi (wnuk, a nie syn króla Björna jak chce Saxo), pozbawiony władzy w Szwecji przez swego stryja Eryka Zwycięskiego, legendarny wódz jomsborskich wikingów (nie jest to sprzeczne z informacją w Jómsvikinga saga, że założycielem zamku i wodzem Jomswikingów był Palnatoke); zginął w bitwie pod Fyrisvallarna.

król Bjørn: Björn Eriksson – półlegendarny król Szwecji, po jego śmierci współkrólami zostali jego synowie: Eyk Zwycięski i Olof.

Erik: Erik Segersäll (Eryk Zwycięski), zm.ok.995 – król Szwecji 970-995 razem ze swym młodszym bratem Olofem Björnssonem; jego małżeństwo ze Świętosławą, córką Mieszka I, było elementem sojuszu z Chrobrym przeciw duńskiemu królowi Haraldowi Sinozębemu. Po śmierci Olofa Björnssona współrządzenie Szwecją miało przypaść Styrbjörnowi, ale Eryk Zwycięski władzę oddał swemu jeszcze nienarodzonemu synowi Olofowi I Skötkonung (ok.980-ok.1021). Możliwe, że po śmierci Haralda Sinozębego podbił na krótko Danię.

Gyrithe – siostra Styrbjörna, jej małżeństwo z Haraldem Sinozębym jest wspomniane jedynie u Saxo, wg innych Harald Sinozęby dał Styrbjörnowi swą córkę Thyrę za żonę, by ochronić Danię przed jego napadami.

Podbił kraj Słowian – tu: część Pomorza u ujścia Odry.

Julin: Jomsborg na Wolinie.

Klęski, które poniósł – Styrbjörn wyruszył z Haraldem Sinozębym do Szwecji, lecz Harald zawrócił w drodze, gdy Styrbjörn prowadził już walki i ten opuszczony przez sojuszników przegrał trzydniową bitwę pod Fyrisvallarna koło Uppsali (lata 980’), po tej bitwie Eryk otrzymał przydomek Zwycięski.

Halland – niegdys duńska, po 1658 szwedzka prowincja leżąca nad Kattegatem

Cesarz Otto II (Otto II Rudy), 955-983 – z dynastii saksońskiej czyli ottońskiej, król Niemiec i cesarz rzymski od 973 (współkról od 961 i współcesarz od 967).

Limfjord – cieśnina odcinająca północny skraj Jutlandii, Vendsyssel.

Eider – rzeka graniczna pomiędzy Danią a Niemcami na południu Jutlandii, z ujściem do Morza Północnego.

 

Po tym Thyra zajęła się kopaniem fosy i budową umocnień od Szlezwiku do Vesterhavet by zabezpieczyć kraj przeciw skrytym napadom cudzoziemskich wrogów, i by jeszcze bardziej wzmocnić te fortyfikacje wybudowała ona nad nim wał ziemny jako najmocniejsze przedmurze. Później wznieśli król Valdemar i duński arcybiskup Absalon, kierując się tym samym umiłowaniem ojczyzny, na tym mur z wypalonych cegieł, by raczej naprawić stare wały przy pomocy mocniejszej, nowej budowy, kiedy te niszczały, niż pozwolić im całkiem niszczeć w swojej słabości. Użyli oni mianowicie pierwotne umocnienia jako podstawę, z męską mądrością ukończyli to, co ta dzielna kobieta zaczęła pozostawiając niedokończone, i stworzyli dzieło tak dużo bardziej wspanialsze, na ile wiedzieli, że byli od niej zdolniejsi. Ona, co miała męską odwagę w swym kobiecym sercu, wyzwoliła także Skanię, która uginała się pod szwedzkim panowaniem, pod ciężarem płaconych podatków, i jednocześnie wyrzucając tu wrogów swymi umocnieniami, a tam przy pomocy oręża, strzegła ona z równą siłą granic kraju w różnych miejscach.

 

Thyra zajęła się kopaniem fosy – tradycyjnie budowę umocnień Danevirke przypisuje się Thyrze, żonie Gorma Starego, ale ta zmarła zanim Harald Sinozęby objął samodzielną władzę, tak więc chronologia jest tu błędna; umocnienia te rozbudowywane były od VII do XIII wieku.

Vesterhavet (Morze Zachodnie) – część Morza Północnego, która leży u zachodnich wybrzeży Jutlandii; Bałtyk, nad którym leży Szlezwik, dla Duńczyków jest Morzem Wschodnim.

Król Valdemar: Valdemar 1. den Store (Waldemar I Wielki), 1131-82 – król Danii 1157-82, wybudował ponad 3 kilometry długi, ponad 6 metrów wysoki i gruby na 2,5 metra mur ceglany dla wzmocnienia głównego wału Danevirke.

Absalon (1128-1201) – arcybiskup Lund 1178-1201, główny doradca króla Waldemara I, a po jego śmierci praktycznie rządził Danią przy nieletnim królu Knudzie IV.

Wyzwoliła … Skanię – jeżeli Thyra pochodziła ze Skanii, jej małżeństwo z duńskim królem Gormem Starym mogło zmienić tam układ zależności politycznych.

 

W międzyczasie zmarł Harald [Gråfell] w Norwegii, i jego syn Hakon podjął usilne działania by wyzwolić swój kraj od tego wstydu, że z pokolenia na pokolenie musieli płacić podatek; gdy dowiedział się on, czego sie podjął cesarz na Jutlandii, i miał nadzieję, że Harald [Blåtand] będzie przez długi czas uwikłany w wojnę z Niemcami, miał on otwarcie tyle zuchwałości by odmówić wypłacenia podatku, jednocześnie pokładał większą nadzieję i wiarę w oręż Saksonów niż we własne siły. Lecz po tym, jak konflikt z cesarzem zakończył się, przeszedł Harald na wiarę katolicką i zapewnił w ten sposób swemu królestwu pokój z bogiem i ludźmi, i uwolnił w ten sposób, jednocześnie czyniąc tę pełną pychy nadzieję, jaką się łudził Hakon, bezpodstawną, sam siebie od błądzenia [w wierze] i swój kraj od wojny. Gdy dowiedział się on o odpadnięciu Hakona, uważał, że powinien on ukarać ten bunt norweskiej młodzieży tym mocniej, im bardziej zuchwale, z tego co słyszał, podnosiła dumnie głowę. Dlatego wysłał on przeciw nim julińską część wikingów pod dowództwem Buego i Sivalda z przykazaniem, by pomścili to lekceważenie, jakie mu okazano. Gdy Hakon zobaczył, z jakimi siłami oni spotkali się, i ocenił, że pokonanie ich było ponad jego siły, szukał on, kiedy on sam nie miał środków by zapobiec grożącemu niebezpieczeństwu, w swej nieufności do ludzkich sił pomocy w mocach niebios i usiłował nastroić je przychylnie dla niego składając im niecodzienną ofiarę. Miał on dwóch nadzwyczaj dobrze zapowiadających się synów, i ich zarżnął haniebnie na przy ołtarzach jako ofiarę za zwycięstwo, jako że nie zawahał się, by kupić królestwo za cenę życia własnych dzieci, i raczej obyłby się bez nazywania go ojcem niż królem. Co może być głupszego niż ten król, który oddał życie dwójki kochanych dzieci za jeden niepewny bitwy rezultat, który pozwolił sobie kupić powodzenie w wojnie morderstwem na synach i dać bogom wojny swoją bezdzietność!  Skutkiem było, że gdy Duńczycy starli się z nim w bitwie na morzu, napotykali oni wszędzie tam, gdzie w walce zwracali się, by go atakować, gwałtowny sztorm, który czynił im równie wiele szkody co wróg. Tak to ta czarnoksięska niepogoda chłostała głowy Duńczyków tak niecodziennym gradobiciem, że ich oczy były całkowicie oślepione, jakby to były strzały z łuku, którymi chmury zaatakowały ich, i ciężej im było iść w zawody z wiatrem i niepogodą niż z wrogiem. Rezultat był taki, że Norwedzy, którym moce niebios więcej pomogły niż ich własne siły, zmusili Duńczyków do ucieczki, zanim ich nie pozabijali, podczas gdy tamci bez wątpienia pomiarkowali, że mieli gniew bogów przeciw sobie. Pomiędzy nimi byli Karlsevne i Sivald, co zostali wzięci do niewoli przez zwycięzców, i mimo tego, że w walce dokonywali oni wspaniałych czynów, zdobyli oni jednakże jeszcze większą sławę w kajdanach, niż zdobyli w boju. Hakon, który usiłował poznać bliżej szeroko znaną odwagę i męstwo młodzieży duńskiej, wysłał mianowicie dwóch ludzi do więźniów, by gruntownie wybadać i wystawić na próbę ich cierpliwość, bowiem jak opowiadano, powinni oni mieć tak wielką wrodzoną siłę ducha, że nawet ani razu, gdy ich uderzono w twarz, nie mrugnęli okiem, lecz nadal zachowywali taki sam spokój ducha, ile by ich nie prowokowano uderzeniem lub ciosem. By to wypróbować najpierw jeden z drużyny uderzył Sivalda pałką, lecz ten ani mrugnął, stał nawet o dziwo tym bardziej niewzruszenie wobec tego, co go spotykało, im twardsza próba była, której jego dzielność poddawano. Karlsevne okazał nie mniejszą siłę woli, bowiem kiedy drugi z drużyny zamachnął się toporem w kierunku jego głowy, rzucił go on na ziemię jednym kopnięciem, wyrwał, mimo, że był związany, topór, którym miał zostać on ścięty, z rąk tego, który próbował to uczynić, i odrąbał mu głowę, kopnął go bardzo mocno, i uniknął tego niebezpieczeństwa, które mu groziło, jednym równie zdecydownym co błyskawicznym natężeniem wszystkich sił, bowiem nawet jako jeńca, pod ciężarem brzęczących kajdanów, nie można było go pozbawić siły woli, lecz sam w tym największym pohańbieniu, dał on tym bardziej chwalebny pokaz odwagi, im bardziej gwałtownie czuł przeciwności losu; ani nadchodząca śmierć, ani hańbiące kajdany nie powstrzymały go przed kierowaniem się swoją dzielnością. Pełen uznania dla ich niezłomności obiecał król [jarl Hakon] darować im ich karę, jeżeli by mu złożyli przysięgę wierności, bowiem wolałby raczej ich użyć jako dzielnych wojowników, niż ukarać ich; lecz uważali oni to za nieuczciwe wobec ich [dotychczasowego] życia, by pozwolić zmusić się do posłuszeństwa, po tym jak większą wagę przykładali do wierności swojemu królowi, niż do zbawienia ich własnego życia; odrzucili oni odważnie ten warunek, jaki im zaproponował, i nie chcieli przedłużać swego żywota idąc na zawstydzające porozumienie. Gdy dotarło to do Hakona, uważał, że ze względu na ich dzielność powinien darować im życie, by nie mówiono, że pokarał ich niezłomność, zamiast ją chwalić.

 

Zmarł Harald w Norwegii – ok. 970, Harald II Szara Opończa został wezwany do Danii i zginął w zasadzce koło Hals na Limfjordzie.

Jego syn Hakon: jarl Håkon z Lade, ok.935-995 – jarl Norwegii od ok. 970 z nadania Haralda Sinozębego, nie był synem Haralda Szara Opończa, lecz jego śmiertelnym wrogiem i przyczynił się zapewne do jego śmierci; ojciec Håkona, Sigurd Ladejarl, został zamordowany przez Haralda i jego braci ok. 962.

Musieli płacić podatek – Dania uważała władców Norwegii za swych wasali i wykorzystywała spory pomiędzy lokalnymi wodzami do utrzymywania ich w swojej zależności, ułatwiała to geografia kraju i brak zjednoczenia Norwegii pod jedną, silną władzą.

Saksoni – tu: Niemcy.

Przeszedł Harald na wiarę katolicką – zakłada się, że Dania przyjęła chrześcijaństwo wcześniej, w 965, i było to całkowicie dobrowolnie, a nie na skutek zbrojnej interwencji.

Julińska część wikingów – wikingowie z Jomsborga najwyraźniej traktowani byli (przynajmniej przez Saxo) jako część armii Haralda; następujący dalej opis walk dotyczy bitwy na Hjørungavåg, którą Saxo przesuwa z 986 r. na okres panowania Haralda Sinozębego.

Jako ofierę za zwycięstwo – nie zaprzeczając faktowi złożenia ofiary ludzkiej, historia wskazuje, że Hakon nie został bezdzietny, a jego synowie w późniejszym okresie sprawowali władzę nad Norwegią.

Sivald (Sigvald) – wg Jómsvikinga saga dowódca Jomsborga okazał się być tchórzem, natomiast Saxo, zapewne w interesie państwowym, przypisuje mu bohaterską postawę.

Karlsevne (Karlshefni) – Saxo jemu przypisuje bohaterstwo, którym wg Jómsvikinga saga wykazał się Vagn Ågesøn; motywem, dla którego Saxo usunął z historii postać jednego z najznakomitszych Jomswikingów może być to, że arcybiskup Absalon był skonfliktowany z rodem, z którym spokrewniony był Vagn, albo że Saxo korzystał z wcześniejszych wersji opowieści, w których rola Vagna nie była tak wyeksponowana.

 

Opowiadają, że Harald [Blåtand] miał z Gyrithe dwóch synów. Ten starszy z nich, Hakon, przewyższał swego brata Svenda swymi wielkimi zdolnościami i wspaniałymi darami natury. Napadł on na Sambijczyków, a kiedy zauważył, że jego wojownicy zaczęli tracić śmiałość wobec tej niebezpiecznej wojny, wyciągnął on wszystkie łodzie na ląd i podpalił je, aby ich zalęknione umysły porzuciły wszelką myśl o ucieczce i zakończył tak przy pomocy bezwzględnej konieczności ich tchórzliwość i otępienie, bowiem pozbawiając ich widoku na wymknięcie się łodziami zmusił ich do szukania drogi powrotnej poprzez zwycięstwo w wyprawie, tak więc z im większym spokojem rozstał się ze swoją flotą, tym z większą pewnością szedł on, by zdobyć łupy na wrogu. Fortuna użaliła się tedy nad tym duńskim wodzem, co szukał ochrony dla swych żeglarzy w zniszczeniu łodzi, gdy stwierdził, że tylko całkowite porzucenie floty może pomóc mu do zwycięstwa.  W ten sposób doprowadził on do szczęśliwego rozstrzygnięcia, tą równie niebezpieczną co mądrą decyzją. Duńczycy zdobyli mianowicie kraj Sambijczyków, i po tym jak zabili mężczyzn zmusili kobiety do poślubienia ich, i po zerwaniu w ten sposób więzów małżeńskiej wierności, które wiązały ich z ojczyzną, jako że znaleźli wielkie upodobanie w tych obcych kobietach, dali oni, wiążąc się nowymi więzami małżeńskimi, wrogowi uczestniczyć w ich szczęściu, i Sambijczycy nie bez racji uważają, że pochodzą od duńskiego ludu, bowiem zwycięzcami zawładnęła w takim stopniu miłość do pojmanych kobiet, że nie mieli oni ochoty wracać do domu, lecz woleli ten obcy kraj bardziej niż ich własny, i te małżeństwa które tam zawarli, bardziej niż te, które zawarli w domu.

 

Harald [Blåtand] miał z Gyrithe dwóch synów – wiadomo o dwóch pewnych synach Haralda (Svend i Hakon), ale matką ich raczej nie była Gyrithe, gdyż mogła poznać Haralda ok. 20 lat po narodzeniu Svenda; uznaje się że ich matką była Gunhild, lecz możliwe, że Gunhild i Gyrith to jedna i ta sama osoba.

Hakon (Hagen) – syn Haralda Sinozębego i Gunhildy, wikiński wódz; tradycyjnym zwyczajem został on wyposażony przez ojca w kilka łodzi z załogami awanturników i wysłany w świat, gdzie miał sam sobie dawać w życiu radę – w ten sposób przeludniająca się Skandynawia zapobiegała bratobójczym walkom o tron i rozdrabnianiu dziedzictwa (w Jómsvikinga saga tak potraktowany przez Haralda Sinozębego został Svend Widłobrody, co przyniosło jednak niewielki skutek).

Svend (Svend Tveskæg, Svend Widłobrody), ok.960-1014 – syn Haralda Sinozębego i Gunhildy, król Danii od ok.985, król Anglii 1013-1014.

Sambijczycy (Semberne) – lud pruski, zamieszkujący Sambię (Samland), dziś Półwysep Sambijski na terenie Rosji w obwodzie kaliningradzkim.

 

Wkrótce potem zmarła królowa Thyra Danebod, i Harald polecił pogrzebać ją z największym przepychem i pochował ją przy grobie ojca przy powszechnej narodowej żałobie, bowiem nie było domu, w którym by nie opłakiwano gorzko jej odejścia, i gdzie by nie uważano, że wraz z jej śmiercią przepadło szczęście kraju. Gdzie kościół teraz stoi, widać te dwa groby małżonków, jeden po każdej stronie kościoła.

 

Zmarła królowa Thyra Danebod – wg ustaleń historyków Thyra zmarła przed swoim mężem Gormem Starym, czyli przed 958, jako że Gorm wzniósł w Jelling, swojej stolicy na Jutlandii, kamień runiczny ku pamięci swej żony, na którym to kamieniu znajduje się użyty przydomek Danebod, jest on niezrozumiały nawet dla Duńczyków i tłumaczą to jako np Chluba Danii.

Gdzie kościół teraz stoi – kościół w Jelling z przełomu XI i XII wieku, wzniesiony na miejscu trzech kolejnych kościołów drewnianych, obok niego znajdują się dwa kurchany Gorma i Thyry, układ kamienny w kształcie łodzi oraz dwa kamienie runiczne; zespół zabytków w Jelling znajduje się na liście dziedzictwa światowego UNESCO.

 

Nie mogę pominąć milczeniem tego, co tu następuje. Pewien człowiek o imieniu Toke służył dłuższy czas na królewskim dworze, i gdy w umiejętnościach przewyższył swoich towarzyszy, swoimi wspaniałymi uzdolnieniami przysporzył sobie licznych wrogów. Raz podchmielony na przyjęciu gadał i przechwalał się, że był tak nadzwyczaj zdolny w strzelaniu z łuku, że był w stanie na dużą odległość zestrzelić jabłko, osadzone na kiju, za pierwszym strzałem, nawet bardzo małe. Gdy jego wrogowie usłyszeli to, doszło to też szybko do uszu króla, i był on na tyle bezmyślny, by pozwolić, aby ojcowska pewność siebie była na koszt syna, gdy zasugerował, by zamiast kija wziął swego kochanego syna, i Toke, gdyby nie zestrzelił, jak to był powiedział, jabłka z jego głowy za pierwszym strzałem, powinien za swe puste przechwałki zapłacić własną głową. Tak więc królewski rozkaz zmusił dworzanina do zrobienia więcej, niż on obiecał, gdyż jego wrogowie podstępnie obciążyli go tymi słowami, które wypowiedział, kiedy był pijany, tak więc wskutek tego, co on powiedział, był zmuszony uczynić to, czego nie powiedział, i mierzyć do celu, o którym w ogóle nie myślał, i przymierzyć sie do uczynienia dużo więcej, niż to czym się przechwalał. Jego odwaga była mianowicie tak wielka, że nie był w stanie porzucić tej pewności siebie, którą słusznie posiadał, mimo tego, że była to pułapka zastawiona przez intrygantów, w którą wpadł. Im trudniejsze było wyzwanie, z tym większą pewnością siebie poddawał się próbie. Wystawił on chłopca i głęboko wbił mu do głowy, żeby był on szczególnie uważny, by nie kręcił głową, lecz stał zupełnie spokojnie, gdy strzała miała przelecieć, aby najmniejszym ruchem nie zamienić we wstyd tej próby, w której miał wykazać się swym kunsztem. Ponadto polecił mu, aby nie przysparzać dodatkowo lęku, odwrócić się plecami, by widok strzały nie wystraszył go. Tak więc wziął trzy strzały ze swego kołacznu, założył jedną z nich na cięciwę i trafił nią swój cel. Gdyby przez nieszczęśliwy przypadek strzała trafiła chłopca głowę, nieszczęście chłopca trafiłoby też i ojca, i ten nieudany strzał uśmierciłby tez i strzelca. Dlatego nie wiem, czy bardziej powinienem podziwiać ojca uzdolnienia, czy syna siłę ducha, bowiem ten dzięki swemu kunsztowi nie zabił swego dziecka, a stało się to dzięki spokojowi, który to [dziecko] okazało tak swoim ciałem jak i duchem, i ocaliło tak z niebezpieczeństwa siebie, a ojca uwolniło od popełnienia zbrodni; chłopca mężny duch dał siły dziecięcemu ciału, i okazał on tyle dzielności, gdy stał i czekał na strzałę, ile ojciec okazał zdolności w strzelaniu nią, i swą nieugiętością przyczynił się, że tak on jak i ojciec nie postradali życia. Lecz gdy król spytał teraz Toke, dlaczego wyjął on więcej strzał z kołczanu, gdy miał on przecież prawo wypróbować szczęścia tylko raz, odpowiedział on: ”Aby tymi innymi pomścić się na tobie, gdyby ta pierwsza trafiła nie tam, gdzie trzeba, bowiem będąc niewinny, nie chciałbym poosić kary, podczas gdy ty nie poniósłbyś kary za twe okrucieństwo”. Tymi odważnymi słowy dał on poznać, że zasłużył na pochwałę za swoją dzielność, i że król zasłużył na karę za ten rozkaz, który wydał.

 

Toke (Palnatoke) – legendarny bohater sag, możliwe, że prawdziwa postać, której przydano także bohaterskie czyny z ludowych opowieści.

Zestrzelić jabłko z głowy syna – motyw okrutnej próby zdolnego strzelca jest europejską archetypową opowieścią, Saxo znalazł ją w nordyckich sagach (znana jest młodsza od Saxo Didriks saga); opowieść oparta na dziejach króla Ostrogotów Teodoryka Wielkiego przywędrowała do Skandynawii z niemieckimi kupcami przez norweskie miasto Bergen, od Saxo zapewne anegdota trafiła do legendy o Wilhelmie Tellu.

 

Lecz wkrótce po tym, jak udało mu się wymknąć tej przeciwności losu, kolejna groźba zawisła nad nim. Gdy mianowicie Harald osiągnął kiedyś wielką wprawę w sztuce jazdy na nartach, w czym Finowie są tak zdolni, odważył się Toke chwalić się, że był jeszcze lepszy w tym, i król zmusił go do pokazania próbki swych umiejętności, uczynił on to zjeżdżając ze skały, którą zwą Kullen. Czego brakowało mu w doświadczeniu, nadrabiał to w pełni odwagą; bowiem kiedy wspiął się na szczyt góry, uwiązał gładkie narty do swych stóp i z pełną szybkością zjechał w dół po stromym zboczu z małym kijem w ręku i był w stanie stateczną i pewną ręką jak mu pasowało sterować tę szaloną jazdę ponad pojawiającymi się skałkami, i żadne wielkie niebezpieczeństwo ani żaden strach nie mogły mu przeszkodzić trzymać się pewnie i niewzruszenie. Widok tej bezgranicznej przepaści odstraszyłby każdego innego i doprowadził do nieprzytomnego lęku, jeszcze zanim jakieś realne niebezpieczeństwo by zaistniało. W końcu uderzyły narty, na których on stał, w kawał skały i połamały się; strząsnął połamane kawałki z siebie, a skutek był taki, że nie poniósł on najmniejszej szkody w wypadku, i choć w zasadzie śmierć była mu tu pisana, pomogła mu ta szczęśliwa katastrofa nieoczekiwanie zatrzymać się i uratować życie; po tym gwałtownym zderzeniu z pionową skałą, przy którym stracił narty, mógłby on mianowicie biec pewnie dalej; jednak gdyby te niemożliwe skały i ogromne przepaście nie powstrzymały jego biegu, bez wątpienia powiodłoby go to wprost do morza w dole pod skałami. Teraz podebrał go jakiś statek, lecz pogłoska dotarła do tego pełnego nienawiści króla, że poszło mu zupełnie źle, i resztki nart, które zostały znalezione w wodzie przez żeglarzy, dały dalsze fałszywe potwierdzenie, że zginął on w wypadku. Lecz kiedy stwierdził on teraz, że nie będzie mu bezpiecznie u Haralda, jako że osądził, że ten zamiast wynagrodzić go za odwagę i mężność, co rusz wystawiał go na niebezpieczeństwa, poszedł na służbę do jego syna Svenda, by jego uzdolnienia przynosiły tamtemu korzyść.

 

Kullen (Kullaberg) – półwysep w cieśninie Kattegat (północno-zachodnia Skania) i góra na nim leżąca, której strome stoki schodzą aż do samego morza; znajduje się tam stok Palnatokes skrænt, który upamiętnia wyczyn, jakiego dokonał Toke; jego zjazd jest pierwszym zanotowanym wydarzeniem w historii światowego narciarstwa.

 

Harald przygotował teraz flotę całego królestwa by mieć wystarczające siły gotowe do wykonania tej pracy, jaką zamierzył. Znaleziono bowiem na wybrzeżu Jutlandii niecodziennie wielki głaz, którym chciał ozdobić grób swojej matki, i ten polecił on przewlec tam przez grupę ludzi i wołów. W międzyczasie ci, którzy razem z [jego synem] Svendem [Tveskæg] dowodzili flotą, stali się zmęczeni i zirytowani panowaniem Haralda, częściowo ponieważ sprzyjał on chrześcijaństwu, częściowo ponieważ nałożył on niezwyczajne obciążenia na pospólstwo, a ci przekonali i przekupili wtedy jednego człowieka, by sprytnie zwrócił się do Svenda, czy byłby on gotów chwycić za broń przeciw ojcu; podziękował on posłańcowi i odpowiedział, że z zadowoleniem przyjmie ten zaszczyt, który kraj mu zaproponował. Gdy dał on swoją akceptację, ujawnili najmożniejsi w kraju, jako że głęboko wierzyli w jego pożadanie władzy królewskiej, ci, którzy byli teraz razem z nim, jawnie to, co dotąd w skrytości przemyśliwal; to, co dotąd oni w tajemnicy głęboko pragnęli, zaczęli to teraz zupełnie jawnie realizować i obwołali niezwłocznie na tingu Svenda królem. W międzyczasie Harald, co był zajęty głazem, którego jego ludzie ciągnęli, zapytał się jednego z ludzi, który przyszedł od floty, czy widział on kiedykolwiek ludzi mocujących się z tak ogromnym blokiem. Odpowiedział na to człowiek, że ostatnio widział ludzi dźwigających ciężar, co jeszcze był większy, a gdy król zaczął go wypytywać z ciekawości o to, powiedział on: ”Właśnie byłem świadkiem, jak królestwo duńskie zostało zabrane tobie, i sam możesz zdecydować, co było cięższe do ciągnięcia”. W ten sposób otrzymał Harald, który zabiegał o pochwałę za swoje dzieło, informację o tym, że obrabowano go z jego królestwa. Pożałował teraz król, że polecił ludziom uginać karku pod wolim jarzmem, bowiem kiedy porzucił swój zamysł by ciągnęli głaz i chciał by sięgnęli po broń zamiast tego, zauważył że jego wojownicy byli zagniewani na niego. Bowiem wojsko, które on prześladował i upokarzał tak niegodną ich pracą, sprzeciwiało się teraz walczyć za tego, który nałożył na nich to jarzmo do dźwigania, i ani jego królewskie rozkazywanie, ani jego prośby nie były w stanie przekonać ich do ratowania jego życia, po tym, jak on wykorzystując haniebnie swoją władzę zginał wszytskich karki. Jednak byli tacy, którzy nie podzielali powszechnej opinii, lecz podczas zawieruchy powszechnego buntu okazywali królowi takie samo oddanie, jak mieli to w zwyczaju. Z ich pomocą próbował on siłą zbrojną zniweczyć usiłowania swego syna, lecz Svend stawiał silny opór, i po przegraniu jednej bitwy uciekł on na Zelandię. Po zebraniu tam wojowników miał on tam równie wiele nieszczęścia w bitwie morskiej, i kiedy teraz stracił wszystkich wojowników w kraju, nie miał innego wyboru jak usiłować w obcych krajach prosić o pomoc. Opuścił on więc Danię i uciekł do Julina, który był pełen duńskich wojowników, i jakby powiedzieć był macierzą jego najwierniejszych żołnierzy. Svend nie zadowolił się jedynie obrazą godności, jaką był winien swemu ojcu, prześladując go swą nienawiścią, lecz by zdobyć pospólstwo dla siebie wziął się uparty z niekontrolowanym pogaństwem za wytrzebienie religii, wypędził całe chrześcijaństwo z kraju, otworzył kościoły ofiarownikom i zbezcześcił wszystkie ołtarze krwią pogańskich ofiar. Z wojskiem Duńczyków i Słowian napadł go ojciec znowu u wyrzeży [cypla] Helgenæs, i po tym, jak walczył cały dzień ani nie zwyciężył, ani nie musiał uciekać. Zdecydowano więc, jako że wojska byłe zmęczone walką, że następnego dnia prowadzić będą rozmowy dla zawarcia pokoju. Gdy Harald ufając w niedługie zawarcie porozumienia poruszał się wokół, jakby był pokój i żadnego niebezpieczeństwa, i wszedł w leśny gąszcz, gdzie kucnął pomiędzy krzakami by załatwić swoją potrzebę, został zraniony strzałą przez Toke, który pałał żądzą pomszczenia tej niesprawiedliwości, jakiej od niego zaznał, i ranny został przez swych ludzi odwieziony z powortem do Julina, gdzie wkrótce potem oddał ducha. Jego ciało zostało wysłane do Roskilde i uroczyście złożone do grobu w tym kościele, który on sam ostatnio kazał zbudować, bowiem ta niewdzięczna ojczyzna, która jak dotąd nie okazywała wdzięczności za to, co jej najlepiej służyło, zauważyła teraz swego dobrego króla dobre uczynki, i uważała, że to, czego mu odmawiała za jego życia, powinna oddać mu teraz, gdy był martwy; dokładała wszelkich starań, by uczcić jego ziemską wędrówkę z największą wspaniałością i okazać największą miłość ciału tego człowieka, którego za zycia tak wzgardliwie nienawidziła.

 

Głaz na grób matki – pamiątkowy kamień runiczny w Jelling wystawił Thyrze jej mąż, król Gorm, Harald w pobliżu wystawił (ok.965-ok.985) wielki głaz, na którym upamiętnił ojca i matkę, oraz fakt zjednoczenia ziem duńskich pod jego panowaniem oraz przyjęcia chrześcijaństwa; wielki kamień z Jelling jest największym i najpiękniejszym kamieniem runicznym w Skandynawii.

Konflikt pomiędzy Svendem a Haraldem – jego przyczyna nie jest znana, Svend stanął na czele opozycji (głównie pogańskiej) przeciw ojcu, okres konfliktu charakteryzuje budowa ok.980 wielu obiektów militarnych (warowne zamki, mosty, drogi), w nieznanym nam dziś celu.

Wojsko, które on prześladował – Harald Sinozęby w ostatnich latach panowania używał pospolitego ruszenia nie tyle co do transportu jednego głazu, lecz do prac przy budowie 5 ogromnych zamków i innych obiektów inżynieryjskich na wielką skalę; pamięć o tych drewnianych budowlach szybko zanikła (nie są wspominane w kronikach, odkryto je i datowano dopiero w XX w.), ale przetrwała pamięć o niezrozumiałym wyzysku poddanych.

Uciekł do Julina – Harald Sinozęby przebywał prawdopodobnie jakiś czas na uchodźstwie w Wolinie, do Wolina został też przetrasportowany po zranieniu w bitwie, gdzie zmarł w 985 lub 986 roku.

… do grobu w tym kościele – Harald Sinozęby został pochowany w drewnianym kościele swojej fundacji w Roskilde, w miejscu tym znajduje się dzisiaj katedra.

 

 

 

Svend Tveskæg

 

                      Gdy Harald [Blåtand] zmarł, cieszył się Svend, że miał teraz dobrą okazję ruszyć wściekle przeciw religii chrześcijańskiej; wyrwał ją z korzeniami i spowodował, że Duńczycy porzucili chrześcijaństwo, co je przyjęli, i wrócili do pogaństwa, i tak bardzo śmielej podjęli swe wcześniejsze błądzenie w wierze, jak byli teraz pewni, że ten, który ich najsrożej ganił, nie żył już. Tę jego lekkomyślność pokarał Bóg w swym gniewie za wzgardę, jaką mu on okazał, stawiając go w ogromnie ciężkiej sytuacji i sprowadzając na niego najżałośniejsze odmiany losu, bowiem nie poprzestał on karać ciężko tego, który był odpowiedzialny za odejście od religii, i stworzył mu najtrudniejsze warunki i zmusił go do gorzkiego życia, pozbawionego zadowolenia i szczęścia. Lud w mieście Julinie, który spustoszył Danię, wziął go mianowicie do niewoli, i by odzyskać wolność musiał on przyrzec wypłacić tyle złota i dwa razy tyle srebra, co on ważył. Gdy Duńczycy, którzy byli przesadnie mu wdzięczni za jego odejście od religii, zebrali tę sumę razem, oddano go ojczyźnie, lecz on mimo tego nadal pozostawał obojętny i nie chciał otworzyć swych oczu, co były przysłonięte głębokimi ciemnościami niewiedzy, na jasne promienie światła, był on wprost prawdziwym potworem, pełnym zła, nie dorównywał swemu ojcu umysłem i nie wstydził się oddalając się od tego wspaniałego blasku, który go oświecał był, ku otchłaniom ciemności. Podczas gdy jego własne grzechy działały na jego szkodę, życzliwość innych czyniła mu dobro. Gdy spotkał go ponownie taki sam los co poprzednim razem, możni kraju dali swoje dzieci na zakładników za niego, i udało mu się odzyskać wolność zgadzając się uzbierać taką samą sumę co ostatnio. Lecz kiedy nie był w stanie uzbierać obiecanego złota i srebra z własnego skarbca, sprzedał on częściowo jawnie, a częściowo potajemnie lasy i gaje tym, którzy dali swe dzieci, które kochali bardziej niż własne życie, jako gwarancję za niego, i to, co wpłynęło w ten sposób, wypłacił zaraz tym, co go wzięli byli do niewoli. Skanijczycy i Zelandczycy kupili lasy wspólnie i zapłacili za nie razem, lecz w Jutlandii wspólnie jedynie ci, którzy byli powiązani rodzinnie ze sobą.

 

Svend Tveskæg (Sven/Svend Widłobrody), ok.960-1014 – król Danii ok.985/986-1014, król Anglii 1013-14.

…zmusił go [Bóg] do gorzkiego życia – jest to moralizowanie, gdyż zawzięty wróg chrześcijaństwa powinien zostać przykładnie ukarany przez los, jednak dzieje Svenda nie wskazują, by jego życie było cięższe niż życie przeciętnego wikinga, odnosił on również sukcesy militarne, polityczne i osobiste.

…wziął go … do niewoli – w sumie trzykrotne dostanie się Svenda Widłobrodego do niewoli jest surową i przykładową karą niebios za jego grzechy i złą wolę, historycy zgadzają się uznać za historyczne tylko jedno porwanie przez Jomswikingów.

Sprzedał lasy – moralizatorską opowieść wykorzystał Saxo dla podkreślenia królewskiego zwyczajowego prawa własności do terenów niezagospodarowanych (prawnie potwierdzono to dopiero w 1241) oraz do ukazania genezy różnic w prawie pomiędzy Jutlandią a resztą kraju; nieużytki, lasy, akweny rybackie oraz tereny odsłaniane podczas odpływów nie posiadały nigdy indynwidualnych właścicieli i stanowiły własność króla, prawo do ich użytkowania otrzymywały wspólnoty wiejskie; prawa i obowiązki wynikające z użytkowania tych terenów stanowiły istotny element konfliktu społecznego pomiędzy chłopskimi wspólnotami a królem w XII wieku, w czasie, gdy powstawała ta kronika.

 

W tym czasie było zwyczajnym, że Duńczycy wybierali się na wiking, Słowianie natomiast czynili to tylko rzadko, lecz teraz zaczęło to w większym stopniu wchodzić w użycie u nich, gdyż w międzyczasie wikingowie z miasta Julin stosowali teraz sztukę walki Duńczyków przeciw samym Duńczykom i czynili im najwięcej szkód tym, czego oni sami ich nauczyli. Zwyczaj ten napadania na [nasz] kraj zostało obecnie ukrócony króla Valdemara i arcybiskupa Absalona gorliwym czuwaniem nad interesem poddanych, bowiem w następstwie ich energicznego zaangażowania można teraz uprawiać ziemię w spokoju i bezpiecznie żeglować po morzu.

 

Udawać się na wiking – uczestniczyć w wyprawie wikińskiej dla zdobyciu łupów lub sławy.

Wikingowie z Julina – inaczej niż Jómsvikinga saga Saxo uważa czasami załogę Jomsborga za bardziej słowiańską niż duńską, co odpowiadało sytuacji z XII wieku.

Król Waldemar I Wielki i arcybiskup Absalon – podjęli od 1159 szereg działań przeciw Pomorzanom dla ukrócenia ich rozbojów na terenie osłabionej wojną domową Danii, m.in. zdobywając w 1168 Arkonę na Rugii; zachowane do dziś obce nazwy geograficzne na południowych wyspach Danii – Falster, Lolland i Møn, świadczą, że w tym czasie dochodzić musiało nie tylko do zbrojnych napaści, ale że również miało tam miejsce słowiańskie osadnictwo.

 

Svend, co pragnął pomścić te klęski, które mu zadano, szczególnie nastawił się, by zdobyć Julin, miejsce stacjonowania tej bezwstydnej bandy, stanął w międzyczasie z tak wielką flotą w Sundzie pomiędzy wyspami Møn i Falster, że [cieśnina] była całkowicie wypełniona jego łodziami. Gdy wyglądało, że zwróci się on wkrótce przeciw słowiańskiemu krajowi, uważali Julinianie, którzy byli zuchwali i roztropni, że najlepiej byłoby zapobiec atakowi przeciwnika podstępem. Wiedzieli bowiem, że Duńczycy ze względu na bezpieczeństwo floty polecili łodziom patrolowym żeglować wokół w nocy, tak więc przekupili oni pewnych wybranych żeglarzy, i wysłali ich jednego ranka, tak jak ludzie na łodziach patrolowych mieli w zwyczaju, by żeglowali niewielka łodzią do portu, który wypełniony był łodziami, tak by wyglądało to, jakby wrócili z nocnego patrolu; gdy zbliżyli się do królewskiej łodzi, powiedział szturman, że miał coś, i było to bardzo ważne by król się o tym dowiedział, i że powie mu to w cztery oczy. Król wierzył, że miał on jakieś przesłanie do przekazania, albo co innego, co zauważyli w ciągu nocy, odchylił płachtę namiotową i wysunął głowę, i pochylił się ku temu, co chciał mówić z nim, by mogli rozmawiać poufnie. Gdy człowiek zobaczył, że nadarzała się okazja sprzyjająca wykonaniu podstępu, który zamierzył, pochwycił on go nagle gwałtownym chwytem za szyję, wyciagnął go z [królewskiej] łodzi i polecił swym pomocnikom wrzucić go do łódki, i wnet żeglarze nie tracąc czasu wiosłowali ze wszystkich sił rzuciwszy się do ucieczki. W tym samym czasie, gdy w ten sposób chwycili się śmiałego podstępu, osiagnęli chytrością to, czego by nie mogli osiągnąć przy pomocy siły, i on, co na krótko przedtem jaśniał królewskim blaskiem i chwałą, był teraz haniebnym zrządzeniem losu przemieniony w nędznego niewolnika barbarzyńców – nie wiem, czy to ze względu na tę niesprawiedliwość, którą uczynił swemu ojcu, czy przeciw religii – i musiał w małej celi płacić za przestępstwo przeciw swemu ojcu w tymże samym kraju, do którego jego ojciec musiał uchodzić chroniąc się przed jego prześladowaniami, i był teraz także zmuszony ograbić swą ojczyznę z jej dobrobytu, po tym jak ograbił ją z religii. Jego ludzie nie mogli bowiem przyjść wystarczająco szybko z pomocą mu, gdyż najpierw musieli zdjąć namioty z łodzi, włożyć wiosła [w dulki] i podnieść kotwice. Jego wojownicy nie mogli jednak sobie poradzić wobec nieuczciwości Słowian, i gdy nie mieli króla, co by ich prowadził, nie mieli odwagi pociągnąć przeciw Słowianom, z tegoż powodu flotę rozpuszczono, a wojowników wysadzono na ląd, gdzie ci mieli domy.

 

Szturman – nawigator, sternik.

Płachta namiotowa – na wyposażeniu łodzi były płachty, z których można było tworzyć namiot zarówno na lądzie, jak i na samej łodzi, przykrywając ją nimi szczelnie od burty do burty i dając schronienie nocującym tam żeglarzom.

Rozpuszczono flotę – armia Svenda pochodziła tu z pospolitego ruszenia i nikt poza królem nie miał nad nią faktycznie władzy.

 

W tej potrzebie i mizerocie pomogły Svendowi kobiety, gdy mężczyzni nie mogli, bowiem gdy kasa królestwa była pusta, tak, że nawet nie było złota dość, by za nie opłacić jego uwolnienie, były kobiety na tyle szlachetne wobec niego, by oddać swoje ozdoby uszu i iść w zawody znosząc inną biżuterię i wagą tego wszystkiego osiągnęły wielkość żądanego okupu; jednocześnie pokazując, że większą cenę przykładały do tego, by zakończyć króla cierpienia, niż do cudownego piękna ich biżuterii. Tak bardzo ważne było dla obu płci, by go uwolnić. Kobiety traktowały to bardziej jako przyjemność niż ciężar, wykupienie ostoi królestwa za ich własne środki, i nie zawahano się, by wykupić jego życie poprzez, że wszyscy złożyliby się razem na to, co było ku temu potrzebne, mimo, że on nadal jak wcześniej kładł nacisk na oderwanie od religii. Lud, co nie wiedział, że strącił on go w zepsucie, uważał to za dobry uczynek nagrodzić tę największą bezbożność największą dobroczynnością, wobec tego, który wystąpił przeciw swemu ojcu i przeciw Bogu, z niezasłużoną wdzięcznością i nagrodził uczynkami z dobrego serca to, co powinien był ukarać. Jak wielką nienawiść żywili do Haralda [Blåtand], takąż miłością mianowicie obdarzali Svenda, i gdy żywili odrazę do tego, który zaprowadził chrześcijaństwo, jednocześnie kochali tego, który wzgardzał nim. W ten sposób lud zaakceptował gardzącego Bogiem, a ukarał bogobojnego, czcził tak mocno grzechy syna, jak mocno okazał ojca religijności pogardę, i nie ustawał w okazywaniu mu swego przywiązania dobrymi uczynkami, gdyż usunął on chrześcijaństwo, jako że to trzykrotnie uwolnił go z niewoli wikingów poprzez wypłacenie wyznaczonego okupu. Okazał on także swą wdzięczność kobietom i nagrodził je za to, co uczyniły dla niego, bowiem dał kobietom prawo dziedziczenia, którego one dotąd nie posiadały. Lecz by zebrać to srebro, które miał wypłacić, tyle co poprzednio, polecił on, by jego dobra ziemskie sprzedać, tak jak on sam został był sprzedany przez obcych, wystawił on królestwo na sprzedaż dla swoich poddanych. Nie wiem, czy należy mu współczuć, czy gratulować, że wychudł on, bowiem co stracił na wadze, zaoszczędził on na okupie, tak więc zarobił pieniądze chudnąc. Ponadto barbarzyńcy nie zadowolili się jedynie wyciągając od niego pieniądze, lecz byli wobec niego jeszcze bardziej bezwzględni zmuszając go do przysięgi, że nie będzie żywił wobec nich urazy i męczyli tak biednego dwoma warunkami, z których jeden był trudniejszy do wypełnienia, a drugi bardziej hańbiący przyjmując go, bowiem można zmusić kogoś do wypłacenia swoich środków wrogowi, ale puścić tę niesprawiedliwość, której cżłowiek doświadczył, w niepamięć i pozwolić winnemu ujść kary jest dobrodziejstwem, którego człowiek się wstydzi, bowiem jak jest słabością ugiąć się pod nadmiernym ciężarem, tak hańbą jest zrezygnować z zemsty za to; mniej człowiek się wstydzi przymuszony do czegoś przeważającą siłą, niż gdy nie wykorzystuje prawidłowo swoich możliwości. W swym pragnieniu uwolnienia się z więzienia król nie ociągał się w uznaniu przedstawionych warunków i złożeniu żądanej przysięgi, że nie będzie się mścić, i tym dobrym uczynkiem, co podarował wrogom tak, że czuli się bezpieczni, wzbogacił ich nie mniej niż pieniędzmi, które musiał wypłacić, i pokazał dużo więcej mentalności niewolnika, godząc się uzyskać swą wolność w hańbiący sposób. Trzeba powiedzieć, że mieli jeszcze tyle miłości do swej dawnej ojczyzny zbiedzy w Julinie, że gdy widzieli, że syn Haralda [Blåtand] był jedynym pozostałym z królewskiego rodu, uważali, że trzeba oszczędzić jego życie, gdyż królestwo nie powinno przejść w obce ręce. Dlatego zabrali jego pieniądze, a nie jego życie, i chcieli raczej zaradzić swojej biedzie biorąc jego pieniądze niż nasycić swoją nienawiść jego krwią.

 

Pomogły Svendowi kobiety – coś w tym było, bo tak u Saxo jak w Jómsvikinga saga do uwolnienia przyczyniają się kobiety: tu wykupując go za biżuterię, w sadze wychodząc za niego za mąż.

Lud, co nie wiedział – Saxo pomija istnienie naturalnej reakcji antychrześcijańskiej i pisząc z punktu widzenia duchownego zakłada, że każdy, kto poznał prawdziwą wiarę (chrześcijańską) bez działania zła nie odwróci się dobrowolnie od niej nigdy; w tym wypadku ocena moralna zachowań Svenda i ludu jest bardzo subiektywna i jednostronna.

Dał kobietom prawo dziedziczenia – wg najstarszego znanego prawa (XIII w.) dziedziczenie następowało wg grup pokrewieństwa, kobiety zwykle dziedziczyły połowę tego co mężczyźni, a dzieci miały pierwszeństwo w stosunku do owdowiałych współmałżonków, a choćby jeden spadkobierca w grupie bliższej wykluczał dalszych krewnych z dziedziczenia; trudno oceniać co i w jaki sposób dał Svend kobietom.

Wystawił on królestwo na sprzedaż – ogólną zasadą było, iż królestwo należy do króla; tu Saxo w prosty sposób wyjaśnia powstanie skomplikowanych zależności feudalnych.

Zbiedzy w Julinie – Saxo uważa Jomswikingów za zbiegów z Danii, jednak wszystko wskazuje na to, że przebywający tam Duńczycy stanowili najemne wojsko.

 

Lecz gniew boży nie osłabł jeszcze wobec tego księcia, który odszedł od religii, bowiem Pan wywołał wrogość Szwecji wobec Danii. Król Szwecji, co nosił przydomek Zwycięski ze względu na te zwycięstwa, które odniósł, nie zapomniał tej pomocy, jakiej Harald swego czasu udzielił Styrbjørnowi przeciw Szwedom i był w wielkim stopniu rozgoryczony na Svenda. By zemścić się powiódł on wojsko do Danii, zamierzając odwzajemnić tę krzywdę, którą uczynił ojciec jemu, przez pokonanie syna. Bowiem mimo, że był on z nim spokrewniony ze strony matki, dał on swej złości pierwszeństwo przed przyjaźnią, i zrobił to o tyle pewniej, o ile Svendowi w większości brakowało szczęścia, jako że nadal otrzymywał więcej blizn w tych klęskach, które waliły sie na niego, podczas gdy jemu samemu szczęście w najwyższym stopniu sprzyjało nieustająco. Svend został pokonany w bitwie w Skanii, gdzie pozostawił on wielce cudowną córkę Thyrę, którą nazwał po swej babce – kim była jej matka, tego nie wiem –, i uszedł z kraju do Olava Tryggvasona, który rządził w Norwegii, gdzie panował z pełną królewską mocą i władzą, mimo, że jeszcze nie nosił królewskiego tytułu. Svend wiązał z nim tak bardzo swe nadzieje, jako że wspominał on, że Harald w swoim czasie pomógł jego ojcu powrócić do królestwa, gdy został z niego wygnany. Mimo, że Olav był mu winny podziękowanie za tę przysługę, nie miał on jednak zamiaru wynagrodzić go za to dobro, które jego ojciec uczynił, potraktował tego uniżenie proszącego uchodźcę lekceważąco, wprost odmówił mu pomocy, o którą on prosił i w zasadzie nie chciał udzielić biedakowi niemal żadnej pomocy. Nie tylko zaniechał udzielenia mu pomocy, lecz nawet nie zawstydził się odsyłając precz tego, którego ojciec pomógł jego ojcu wrócić do królestwa. Upokorzony tą haniebną odmową udał się Svend pospiesznie do Anglii szukać tam pomocy. Król Edward, co był całkiem młody, oskarżył tego, co przyszedł prosić o pomoc, o to, że to ambicja nim kierowała, wierzył mianowicie, że uchodźca w rzeczywistości nie przybył, by szukać pomocy, lecz by podstępnie, pod przykrywką bycia zmuszonym do emigracji, szukał okazji do zawładnięcia jego królestwem, i jednocześnie uważając jego brak szczęścia za świadectwo jego perfidności, głuchy był na jego prośby; w takim stopniu powodzenie ojca mizerotę syna uczyniło podejrzanym. Po tym jak nieżyczliwi królowie w taki sposób zawiedli jego nadzieje i pozostawili jego prośby niewysłuchane, wyruszył on do Szkocji, i to miłosierdzie, którego nie znalazł u ludzi łagodnych obyczajów, znalazł on u dzikich barbarzyńców. Tak niestałe i zmienne bywa często szczęście, że człowiek czasami, kiedy nie uda mu się coś, na co miał nadzieję, łatwiej zdobędzie to, czego nie oczekiwał.

 

Księcia, który odszedł od religii – Saxo poniża Svenda tytułem księcia, nie chcąc uznać jego królewskiego majestatu; tytuł księcia odnosi się jedynie do syna króla jako następcy tronu i w Skandynawii nie ma zastosowania wobec samodzielnego władcy.

Inwazja Eryka Zwycięskiego na Danię – wspominana jest też przez Adama Bremeńskiego (miało to być w sojuszu z Polakami), który stwierdza, że w następstwie klęski Svend spędził ponad 14 lat na uchodźstwie w Szkocji, duńscy historycy uznają jednak informacje o podboju Danii i emigracji króla jako kościelną propagandę.

Był spokrewniony ze strony matki – brak bliższych danych.

W bitwie w Skanii – Eryk Zwycięski byłby tam agresorem, jako że Skania należała wtedy do Danii.

Thyra – córka Svenda o tym imieniu nie jest bliżej znana, miał natowmiast siostrę, która wyszła za norweskiego króla Olava Tryggvasona, zmarła 1000; i ją zapewne Saxo ma na myśli.

OlavTryggvason (Olaf Tryggvason), ok.968-1000 – prawnuk Haralda Pięknowłosego, król Norwegii 995-1000; wzrastał na emigracji na Rusi, towarzysz wypraw Svenda na Wyspy Brytyjskie, ochrzczony tam w 994; jego żona, Thyra, była córką Haralda Sinozębego, a siostrą Svenda; zginął w bitwie pod Svold.

Ojciec Olava – Tryggve Olavsson, zm.963 – lokalny król i Viken (południowa Norwegia, wokół Oslofjorden), w 952 roku otrzymał Viken od norweskiego króla Haakona Dobrego do obrony przed Duńczykami (terytorium historycznie podlegało duńskiemu królowi); po jego śmierci wdowa z synem Olafem zmuszona została przez króla Haralda Szara Opończa i jego matkę Gunhild do ucieczki z kraju; trudno powiedzieć czego wdzięczność Olafa miała dotyczyć (epizod z wygnaniem króla Tryggvy nieznany), ale mogłaby być związana też z późniejszym zamordownaiem Haralda Szara Opończa i Gunhildy na rozkaz Haralda Sinozębego.

Udał się Svend… do Anglii – pierwsza pewna wiadomośc o Svenie dotyczy jego najazdu na Anglię (na Essex) w 991, nie prosił tam o pomoc, lecz siał zniszczenie i łupił co się dało; poszedł on w ślady Olafa Tryggvasona, który łupił Anglię z Norwegami już od kilku lat, kolejny napad na Anglię miał miejsce w 994, a od 997 do 1016 napady miały miejsce niemal co roku, przerywane były, gdy Anglicy wypłacali Duńczykom okup, tzw. danegæld.

Król Edward, co był całkiem młody – Edward Męczennik (Edward the Martyr), ok.962-978 – młodociany król Anglii 975-978, w chwili objęcia tronu Danii przez Svenda już od dawna nie żył, tu chodzi raczej o króla Æthelreda II Bezradnego (Æthelred the Unready), ok.968-1016, króla Anglii 978-1013 i 1014-16, przyrodniego brata króla Edwarda Męczennika.

Wyruszył on do Szkocji – Svend spędzał wiele czasu na Wyspach Brytyjskich, jednak były to wyprawy wikińskie, zwykle zakończone zebraniem wielkiego łupu, w żaden sposób nie można mówić o jego uchodźstwie, które pasuje jedynie do moralizatorskich opowieści Adama Bremeńskiego i Saxo; Svend nie był na wygnaniu i wg mu współczesnych był szczęśliwym królem, co potwierdzają świadectwa archeologiczne i świeckie dokumenty; niechęć Adama Bremeńskiego do Svenda musiała budzić nie tyle uważana za męczeńską śmierć Haralda Sinozębego, co sprowadzanie przez Svenda do Danii duchownych i biskupów z Anglii, a nie z Niemiec.

 

Te ciężkie przeciwności [losu] wiodły Svenda do rozbudzenia w nim miłości do religii [chrześcijańskiej]; odwrócił on swój wzrok od ciemności i otworzył oczy na niosące błogosławienie światło. Bowiem kiedy zrozumiał, że on zwłaszcza za te dwa grzechy, ojcobójstwo i świętokradztwo, został w pełni ukarany dwoma odpowiednio surowymi karami, uwięzieniem i wygnaniem, zrozumiał z uszanowania dla tej błogosławionej nauki, którą on wcześniej lekceważył, zwrócił swe serce ku wierze w Boga i odpokutował oba swe szpetne postępki łzami pełnymi żalu, i potem we wszelki sposób wypełniając kościelne przepisy przyjął nakazany prawem święty sakrament chrztu. Jak zepsutym był przeciwnikiem kościoła, tak silnym wsparciem był teraz dla niego. Nie ociągał się Bóg, dając się ułagodzić jego skruchą i podarował mu znowu w swej łaskawości jego niegdysiejsze szczęście, i gdy Erik [Segersäll] zmarł po tym jak był królem przez 7 lat, przygotował Bóg drogę dla niego do królestwa, powiódł go z powrotem z wygnania do ojczyzny i dał mu w miejsce uprzedniej nędzy tę największą władzę i honor. Syn Erika Olof wrócił mianowicie wraz ze swą matką do Szwecji, gdzie pozostał i pozwolił matce rządzić. W ten sposób stało się to niemal jednocześnie, że Svend ugiął się przed religią i wszedł w posiadanie swego królestwa. Lecz by nie nie wywołać gniewu swą religijnością u tych, których miłość zdobył swym bezbożnictwem, i nie wzbudzić nagle do siebie ich nienawiści, ukrył on swą bojaźń bożą przed społeczeństwem i ujawniał to tylko w tajemnicy. Skutkiem tych różnych uczuć w jednym i tym samym sercu, największego strachu i najgłębszej bojaźni bożej, stało się, że jego umysł, co wahając się ciągnął w obie strony, doszedł do największego zwątpienia, gdyż z jednej strony panował gwałtowny lęk przed utratą królestwa, a z drugiej strony lęk przed znieważeniem Boga w sercu i przywiódł ten do podwójnego zagrożenia; bał się on zemsty Boga, jeżeli odrzuciłby on wiarę, i ludu, jeżeli by się do niej przyznał. Gdy w swym sercu gruntownie porównał on i rozważył te dwa sprzeczne uczucia, zrozumiał on jednak, że powinien bać się Boga więcej niż ludzi. Udał się dlatego skrycie do najznamienitszych ludzi i starał się w tajemnicy nakłonić ich do przyjęcia chrześcijaństwa, a wypełniał swą misję tak dobrze, na ile mógł przy swej ograniczonej wiedzy, bowiem oczytanym ani znawcą nauki kościoła on nie był. W takim stopniu jego pragnienie ustanowienia religii przywiodło go do podjęcia się zadania nauczyciela, mimo, że brakowało mu zręczności i umiejętności. Lecz to zdrowe lekarstwo, które świeży umysł tak załapał, wypuściło suche i pokrzywione pędy, bowiem lud, co kochał starą wiarę, nie chciał nadstawić chętnego wiedzy ucha, był niechętny czczeniu obcego boga i skwapliwie trwał przy tym, którego odziedziczył po przodkach. Dlatego dał Bóg, by upiększyć swe imię, królowi, który był zajęty szerzeniem religii, lecz nie dawał temu rady, niezwykle rozumnego i bogobojnego, i ponadto nadzwyczaj uczonego człowieka o imieniu Pope, do pomocy przy tej wspaniałej pracy. Na publicznym tingu, który miał miejsce koło portu, zwanego Isøre ze względu na ogromne ilości lodu, który tam się znajduje, dał Pope, kiedy nie mógł swą mową nakłonić Duńczyków do przyjęcia wiary, przy pomocy bezspornego znaku najpewniejsze świadectwo, że była to prawda, co on głosił,  i ustalił wiarygodność swego nauczania przy pomocy świętego, żelaznego dowodu. Zapytał ich mianowicie, czy słuchaliby jego pouczania, gdyby zobaczyli, jak bierze rozpalone żelazo w rękę nie odnosząc przy tym żadnej szkody, i gdy wszyscy odpowiedzieli, że na pewno w takim wypadku całkowicie by słuchali, polecił im przynieść rozpaloną do czerwoności żelazną rękawicę, i włożył on rękę w nią aż do łokcia, uniósł on ją tak zaraz bez lęku przed ich tłumem i rzucił ją do stóp króla, i pokazał on im tak ku szczeremu zadziwieniu wszystkich, że jego ręka w żaden sposób nie odniosła najmniejszej szkody, lecz była całkiem nie naruszona i nie zmieniona. Tym cudownym widokiem doprowadził on tych, co byli raczej nieugięci, że porzucili oni swój opór i złagodnieli, a to niebezpieczeństwo, na które się narażał, okazało się być nie przeszkodą dla jego nauczania, ale próbą, która ich wzmocniła, bowiem tą zuchwałą konsekwencją, z jaką wypełnił swą obietnicę, pokonał on prawdziwie samą naturę. Tym chlubnym czynem wbrew naturze oddał on jednakoż na wieczne czasy nasz lud chrześcijaństwu. Jednym z następstw tu było, że Duńczycy porzucili zwyczaj pojedynkowania się i większość spraw miała być rozsądzana próbą żelaza, jako, że uważali, iż rozsądzenie prawne sprawy powinno zostać oddane pod sąd boży, a nie dokonywać się poprzez walkę pomiędzy ludźmi. W nagrodę został Pope przez arcybiskupa bremeńskiego Adaldaga mianowany biskupem w Århus, czego był tak dobrze poprzez swe życie jak i swe czyny w wysokim stopniu wart. Tę samą godność przydzielono Henrikowi w Szlezwiku, Lefdagowi w Ribe i Gerbrandowi w Roskilde; wielce rozwinął ten bogobojny król najstaranniej przestrzegając religii przepisów chrześcijaństwo poprzez wyznaczenie nowych duchownych i dodając chwały nowymi kaplicami i kościołami. Dotąd musiały te wspomniane cztery miejsca zadowolić się przełożonymi, których przywożono z zagranicy, i niedobór biskupów wziętych z pomiędzy synów własnego kraju był przyczyną sytuacji, a nie regułą dla obsadzania stolic biskupich.

 

Ojcobójstwo – nic nie wskazuje, by Svend dopuścił się tego, jest to oczernianie.

Sakrament chrztu – Svend został najprawdopodobniej ochrzczony w dzieciństwie razem ze swym ojcem ok.965 roku, ponowny chrzest miałby tu więc zastąpić pokutę i symbolizować powrót do kościoła, o wątpliwości tego sakramentu świadczy podkreślanie jego uzasadnienia prawnego.

Olof Skötkonung, ok.980-ok.1021 – król Szwecji od 995, syn Eryka Zwycięskiego i Sigrid Storråde; był pierwszym chrześcijańskim królem Szwecji.

Erik zmarł po tym jak był królem przez 7 lat – nie ma dowodów na to, by Eryk Zwycięski panował nad Danią, Dania w tym czasie była potęgą skandynawską i nie była zagrożona trwałym podbojem, a królowie szwedzcy do tego czasu nawet nie panowali nad całym terytorium Szwecji.

Pope, Poppo – misjonarz, możliwe, że któryś z niemieckich biskupów, jak np bp Poppo II z Würzburga 961-983; w 963 roku miałby w Danii prowadzić misje, a Harald Sinozęby wystawić go na próbę żelaza; historia Poppo i jego nawrócenia Duńczyków znana jest z kroniki Widukinda z Korbei (zm.ok.973), więc umieszczenie tego przez Saxo w latach 990-tych jest błędem; Poppo nie był biskupem w Århus, jak chce tego Saxo.

Isøre – miejsce lokalizowane zwykle nad Isefjordem na Zelandii ze względu na wspólny człon Is-, oznaczający lód; to prawdopodobnie w zmienionej od tamtych czasów topografii okolice dzisiejszego Rørvig u ujścia fiordu, a sam ting można lokalizować koło świętego miejsca Mårbjerg na cyplu Nakke; Isefjord połączony jest z Roskildefjordem, nad którym leżała stolica Svenda Widłobrodego – Roskilde, a troche dalej leżało Lejre, stolica legendarnych królów od wczesnego średniowiecza; wg Saxo ting w Isøre był najważniejszym tingiem w wikińskiej Danii i tam od VI do XII wieku miano obierać wszystkich królów, w czasach historycznych faktycznie wybrano ich tam tylko dwukrotnie, w 1074 i 1104.

Żelazny dowód – jeden ze środków dowodowych w średniowiecznym procesie, zakładający, że bóg nie pozwoli skrzywdzić osoby prawdomównej (sąd boży); przykładowo mógł polegać na przejściu trzech kroków po rozpalonych żelazach i późniejszej obserwacji zapieczętowanych ran, ich zagojenie się w trzy dni świadczyło o prawdomówności; ta barbarzyńska próba ma swoje fizjologiczne uzasadnienie; zakazane asystowanie duchownych przy próbie od 1215 r.

Pojedynek (duń., norw. holmgang) – pradawny sposób rozstrzygania sporów w społeczeństwie nordyckim; walka (z bronią lub zapasy) odbywała się wg ściśle określonych reguł, zwykle w kilka dni po zaistnieniu sporu, na małej wysepce lub cyplu dla ograniczenia areny; udział w pojedynku był sprawą honorową; walka mogła zakończyć się śmiercią, lecz zwycięzca nie był ścigany za mord; w Średniowieczu germański pojedynek rozprzestrzenił się na całą Europę (też jako pojedynek sądowy, rodzaj sądu bożego); od XI wieku, po przyjęciu chrześcijaństwa, próby ograniczenia stosowania holmgang, gdyż nawet w błahych sprawach kończyły się często śmiercią.

Adaldag, ok.900-988 – arcybiskup hambursko-bremeński 937-988, z poparciem cesarza Ottona I Wielkiego (936-973) i papieża utworzył ok.947 biskupstwa w Szlezwiku, Ribe i Århus (możliwe, że tylko nominalnie); w protokole z synodu biskupów w Ingelheim 948 wspomniane jest, że arcybiskupowi Adaldagowi towarzyszyli biskupi Hored ze Szlezwiku, Liafdag z Ribe oraz Reginbrand z Århus – Saxo zapewne wymienia te same osoby, lecz zniekształcając ich imiona (Henrik, Lefdag, bpa Århus myląc z bpem Roskilde Gerbrandem); uczestniczył w wyprawie cesarza Ottona II na Danię.

Biskupstwo w Roskilde – Roskilde stało się siedzibą biskupią dopiero w 1020, a więc po śmierci Svenda Widłobrodego, pierwszym biskupem Roskilde był Gerbrand ok.1022-ok.1029, zapewne Niemiec przywieziony przez króla Knuda Wielkiego z Anglii, wyświęcony uprzednio przez arcybiskupa Canterbury.

Nowymi … kościołami – Svendowi Widłobrodemu przypisać można ufundowanie w latach 990-tych drewnianych kościołów w Roskilde i Lund.

Regułą dla obsadzania stolic biskupich – początkowo kościół duński podporządkowany był biskupom i arcybiskupom w Niemczech, pewnym rozwiązaniem później było szukanie duchowieństwa i biskupów w Anglii.

 

Nie mniej zdziałał w Norwegii Bernhard, który przybył tam z Anglii, swymi pożyteczmnymi naukami. Jednak Olav [Tryggvason], tamtejszy król, tak skwapliwie posługiwał się wróżeniem z krzyku ptaków i tłumaczeniem przepowiedni, że on, co przecież przyjął święty chrzest, lecz tylko w małym stopniu przyswoił sobie prawdziwej wiary początki nauki, nie był w stanie posługując się jakimś wzorem religijności lub jakąś wiedzą i nauczaniem powstrzymać się od kierowania swym postępowaniem według instrukcji wróżbitów i odgadywania przyszłości przy pomocy tych, którzy patrzyli na ptaki. Dlatego pozbawiony był on prawdziwej religijności i otrzymał tylko cień tego, i uczynił blask chrześcijaństwa, które przyjął, niczym poprzez swe fałszywe zabobony. Ten sam biskup Bernhard dzięki swej niezłomności doprowadził króla Szwecji Olofa [Skötkonung] do nawrócenia się na chrześcijaństwo i uhonorował go nadając mu imię Jakob dla uczczenia postępu, jaki uczynił on w wierze; ale czy to był on, czy biskup Unni z Bremy, który nakłonił króla do przyjęcia chrześcijaństwa i zgody na chrzest, tego jednakże nie wiem na pewno. W tym czasie kościół w Lund został zbudowany i służbę bożą sprawowano tam pod zarządem biskupa Gerbranda z Roskilde. Przy okazji mówiąc Unni leży pochowany w tym od dawnych czasów znanym mieście Birka, Bernhard w grobowej krypcie w Lund.

 

Biskup Bernhard – duchowny sprowadzony ok. 1020 z Anglii przez króla Knuda Wielkiego i zrobiony biskupem misyjnym lub skańskim z siedzibą w Lund, pochowany prawdopodobnie w krypcie kościoła Św.Trójcy w Lund (obecnie znanym jako ruiny Drottens kyrka-królewski kościół); możliwe, że tożsamy z biskupem Bernhardem Vilraadsenem, wg tradycji jednym z czterech biskupów sprowadzonych w 1014 z Anglii przez św. Olafa, 995-1030, króla Norwegii 1015-1028 (Olav II Haraldsson), miał on głosić ewangelię w Norwegii, Szwecji i Islandii, po czym wrócić do Anglii, skąd zabrany by został do Danii przez Knuda Wielkiego.

Olav [Tryggvason] … przyjął … chrzest – w Anglii w 994 roku i powrócił do Norwegii, gdzie w 995 roku przejął władzę królewską i starał się zaprowadzić chrześcijaństwo, brutalnie i nieksutecznie.

Wróżenie z krzyku ptaków – w starożytnym Rzymie: augurzy, kapłani i urzędnicy, zajmujący się auspicjami, czyli wnioskowaniem z głosu i zachowania się ptaków o woli bogów (nie mylić z wróżeniem, jak robi to Saxo).

Olof [Skötkonung] nawrócił się na chrześcijaństwo – ochrzczony 1008, miał być pierwszym królem Szwecji, który nie tylko został ochrzczony, ale i pozostał przy chrześcijaństwie do końca swych dni (jego ojciec, Eryk Zwycięski, po chrzcie wrócił do wiary przodków).

Nadając mu imię Jakob – tak pogańskie jak i chrześcijańskie imiona często nadawano (i zmieniano) w określonej intencji, na chrzcie dodawano zwykle nowe imię, świętego patrona.

Unni – arcybiskup hambursko-bremeński 916-936, święty, misjonarz Skandynawii, zmarł w Birce (Szwecja) i tam pochowany, jego głowa jako relikwia była przechowywana w katedrze w Bremie; jest nie z czasów Svenda Widłobrodego, lecz Gorma Starego, którego odwiedził w 936, dzięki czemu w ogóle Gorm stał się znany w Europie.

Kościół w Lund zbudowano – p.w. Św. Trójcy w Lund w Skanii (dziś szwedzkiej, naówczas duńskiej), odkryto tam resztki drewnianego kościoła z lat 990-tych, niewątpliwie fundacji Svenda Widłobrodego.

Birka – szwedzkie miasto powstałe w VIII w., położone 30 km na zachód od Sztokholmu, w epoce wikingów wielkie centrum handlowe i cel misji chrześcijańskich

 

W międzyczasie oświadczył się król Norwegii Olav [Tryggvason], co był jeszcze nie żonaty, wiedziony pożądaniem zdobycia uznania i podbicia Danii, królowej Sigrid [Storråde] by otrzymać pomoc Szwecji. By nie narazić swego kraju na atak z dwóch stron przez dwóch królów połączone wojska, posłużył się Svend nadzwyczaj przebiegłym podstępem. Nakłonił mianowicie dwóch sprytnych i zdolnych ze swej straży przybocznej, by wyruszyli do Olava i prosili go o ochronę, jako że mieli powiedzieć, że Svend zrobił ich banitami. Przyjął on ich przyjaźnie, jak miał w zwyczaju wobec uchodźców, a gdy nawiązali z nim zażyłą przyjaźń, stwierdzili, że mogli teraz zacząć realizować swój zamysł, i zaczęli szeroko wokół chwalić Thyrę, jednocześnie mówiąc źle o Svenie, i równie gorliwi byli w lżeniu zwyczajów ojca, jak gorliwi byli w wychwalaniu piękna córki. Tak wielce kłamali ci fałszywi uchodźcy bezwstydnie pod maską przyjaźni. Zachęcony tym całym gadaniem o jej urodzie, pozwolił się Olav przekonać im, by wysłać posłańców do Svenda by oświadczyli się o nią, a gdy ci stanęli przed Svendem, obiecał im on, że zalotnik dostanie ją za żonę. Z tej wiadomości ucieszył się Olav niezmiernie, bowiem uważał on, ze to była większa przyjemność poślubić młodą pannę niż taką, która była już przedtem zamężna, pragnął wziąć dziewicę w objęcia i nie wyobrażał sobie, by marnować swą młodość z wdową, i nie ukrywał wcale, jak mało poważał tę pierwszą, a jak poważał tę drugą. Wezwał więc on wzniosłą Sigrid do siebie pod pretekstem, że chciał z nią rozmawiać, i prosił ją przyjść na jego łódź, by mogli tam rozmawiać. Królowa długo się ociągała się ze spełnieniem jego prośby by mieć niezawodną broń w swej nieśmiałości, ale w końcu uległa. Gdy z oporami udało się ją skłonić do tego, deska, która zawieszona była na haku, położona jak most, po którym miała przejść na pokład łodzi, gdy stanęła na niej by przejść nią do króla, została wyciągnięta spod jej nóg przez ludzi, którzy czekali na to w ukryciu, i runęła na głowę do wody. I żeglarze nie zadowolili się jedynie grubiańskim upokorzeniem dumnej królowej, lecz by dać jej naprawdę wyraźnie do zrozumienia, że uważają ją za nienasyconą wszetecznicę, dodali jej więcej zniewagi, do tego, co już dostała, wykrzykując na nią i rżąc. To była prawdziwa norweska uprzejmość, tam, pełna zdrady i szyderstwa, nie cofnęła się przed zwabieniem zacnej kobiety, która przybyła w dobrej wierze, w haniebną pułapkę, podeptać lżąco pełną nieśmiałości godność kobiety i przydać jej wstydu w podziękowaniu za jej miłość. Ktoś, kto okazuje temu ludowi dobro i przyjaźń, musi naprawdę być przygotowany na otrzymanie wszystkiego innego niż podziękowanie za to. Królowa, co niemal ryzykowała życiem przy takim niebezpiecznym potraktowaniu, ledwo wydostała się na ląd, podczas gdy Szwedzi stali zawstydzeni. Gdy przyszła ona w końcu do siebie, oceniła, że król działał przeciwko niej, jakby była jakąś wszetecznicą, i tego upokorzenia nie mogła zachować w ukryciu, lecz obdarzyła go wszystkimi groźbami, jakimi mogła, za ten zawstydzający sposób, z jakim on ją potraktował, albowiem kiedy ubliżono jej cięzko w dwójnasób, częściowo niebezpieczeństwem, na jakie została narażona, a częściowo tym upokorzeniem, którego się nie spodziewała, nie mogła w spokoju  przyjąć tej obelżywości, jaką odcierpiała, jako że ona, pełna godności królowa, została wyszydzona przez bezwstydnego zalotnika. W ten sposób ograbiła bystrość książęcego umysłu, którą on z godną uwagi chytrością starannie ukrył, Olava z tej pomocy, na którą on liczył, a był do tego na tyle mądry, aby samemu z niej skorzystać; bowiem Svend oświadczył się zaraz Sigrid, i znalazł ją tak przyjazną sobie, jak wrogą była wobec Olava; pomścił też roztropnie to upokorzenie, jakiego doświadczyła jego żona, poprzez odmowę Olavovi ręki swej córki. W jakiś czas potem Sigrid urodziła mu syna Knuda.

 

Królowa Sigrid Storråde – wdowa po szwedzkim Eryku Zwycięskim, matka Olafa Skötkonunga; przez niektórych najprawdopodobniej błędnie utożsamiana ze Świętosławą (Gunhild), córką Mieszka I; postać w dużym stopniu stworzona przez sagi.

Banita – wyjęty spod ochrony prawa za popełnioną zbrodnię mógł być dowolnie ścigany i zabity na terenie kraju, jedynym wyjściem była w takiej sytuacji emigracja.

Thyra – wg Saxo córka, w rzeczywistości siostra Svenda Widłobrodego, wyszła za Olafa Tryggvasona.

Wezwał … Sigrid – dworska opowieść miłosna (jedna z jej mniej romantycznych wersji) zapewne mało ma wspólnego z prawdziwą przyczyną ówczesnych konfliktów w Skandynawii.

Knud, ok.995-1035 – młodszy syn Svenda Widłobrodego i Gunhildy/Świętosławy, Gunhilda dała mu też pierworodnego syna, Haralda II (ok.989-1018), oraz dwie córki: Świętosławę i Gyde; Svend miał wiele żon, z Sigrid, która nastąpiła po Gunhildzie, miał córkę Estrid.

 

W ten sposób stracił Olav szansę na dwa wspaniałe małżeństwa, jako że lekkomyślnie odepchnął on pierwszą narzeczoną i tym zasłużył sobie, że ta druga go odepchnęła, tak więc mógł również podziękować swojej pysze, że okazując ją jednej, stracił i drugą. Kiedy on teraz wiedział, że Svend zwykle nie miał szczęścia na wojnie, wziął on nie tamtego siły, lecz jedynie jego niepowodzenia fortuny pod uwagę, wystawił wspaniałą flotę i przygotował się, by zemścić się zbrojnie. Svend przywołał swego pasierba do pomocy i odbył bitwę morską z wrogiem. Walczył tam po stronie Olava łucznik o imieniu Einar, co był wielkiego wzrostu i wielce doświadczony w swej sztuce; napiął on swój nadzwyczaj wielki łuk z taką siłą, że żadna rzecz nie była dość twarda, by ochroniła przed strzałami, które on z niego wystrzelił; ze względu na szybkość, z jaką nadlatywały, przebijały wszystko, co napotkały na drodze. Strzała, która trafiła maszt łodzi, przebiła się w ten sposób z tą siłą, z którą została wystrzelona, przez tenże, przeszła następnie poprzez tarczę króla, i następnie poprzez deskę burty, i to było prawie dość, by zwolniła wpadając do wody. Dlatego był on sam w stanie uczynić wrogom większe szkody niż wszyscy jego towarzysze broni razem, a ponadto, strzelał tak pewnie, że we wszystko, do czego on mierzył, trafiał. Svend wystraszył się tego ogromnego łuku i bał się bardziej tego wygiętego kawałka drewna, niż całej floty przeciwnika, a gdy zobaczył, że jedynym ratunkiem było zniszczyć go, polecił tym z jego ludzi, którzy byli biegli w strzelaniu z łuku, by raczej strzelali w łuk niż w samego strzelca, aby walczyć z większym bezpieczeństwem, gdy łuk zostanie już zniszczony. Gdy jego wybrani strzelcy na wyścigi zasypywali tenże strzałami, zdarzyło się, że jedna z nich trafiła łuk i tym sposobem zabrała łucznikowi okazję dalszego pokazywania swej biegłości, a przeciwnikowi zwycięstwo. Gdy łuk pęknął, zrobił to z wielkim hukiem, i wstrząśnięty nim Olav zapytał, co to było, co pękło, na co Einar odpowiedział: ”To było norweskie królestwo, które wypadło z twej ręki”; uważał bowiem, że jego łuk był większą pomocą dla króla niż wojsko, i przepowiedział swą celną i mądrą odpowiedzią wynik walki, i stało się też tak, jak on przewidywał, zniszczenie łuku rzeczywiście zapowiadało klęskę Norwegów. Olav wolał sam zginąć niż wpaść w ręce wroga i skoczył dlatego za burtę w swym pełnym uzbrojeniu, tak jakby zadowolony rozstawał się z życiem, skoro mógł uniknąć ujrzenia wroga jako zwycięzcy. Gdy Svend zwyciężył swoich wrogów, usilnie przekonywał ich, by porzucili wszelki opór, których zbrojnie zmusił do ucieczki, dlatego zwrócił się do nich z przyjaźnią, do tych, nad którymi odniósł chwalebne zwycięstwo, i nie uważał, że będzie to z uszczerbkiem dla jego dumy zawrzeć pokój ze zwyciężonymi. Ale że nie było to dla niego dość podporządkować sobie Norwegię, wyruszył on następnie do Anglii, gdzie zawarł porozumienie z Adelstenem, że z jego śmiercią miałby on odziedziczyć królestwo oraz godność królewską po nim.

 

Przywołał … pasierba – króla Szwecji Olafa Skötkonunga.

Bitwa morska pod Svold (staronord. Svöldr), 999 lub 1000 rok – przyczyną bitwy było narastające niezadowolenie z rządów Olafa: jarlów z Lade, którzy utracili władzę, Svenda Widłobrodego, który utracił tam ziemie i wpływ na Norwegię oraz samych Norwegów, którzy z niesłychaną brutalnością nawracani byli przez króla na chrześcijaństwo; lokalizacja bitwy jest nieznana; wg islandzkiej tradycji wyspa o tej nazwie miała znajdować się niedaleko Rugii, wg Adama Bremeńskiego bitwa miała miejsce w cieśninie Øresund koło Helsingborga; w bitwie przeciw Olafowi Tryggvasonowi stanęli Svend Widłobrody, Olaf Skötkonung oraz norweski jarl Eryk Håkonsson; po stronie Olafa mieli walczyć Jomswikingowie (była to ich ostatnia kampania zapisana w historii), którzy prawdopodobnie zdradzili go w czasie bitwy.

Einar Eindrideson o przydomku Tambarskjelve (Tambar nazywał się jego łuk), ok.980-ok.1050 – nie tylko wyśmienity norweski łucznik, ale też możny wódz ze Skaun w Trøndelag i wpływowy polityk; zginął wraz z synem z ręki Haralda Hårdråde (brata św.Olafa).

Zawarł pokój ze zwyciężonymi – Svend Widłobrody odzyskał zwierzchnictwo nad Norwegią i oddał rządy w ręce braci Eryka i Sveina, jarlów z Lade.

Wyruszył … do Anglii – w 1002 bezradny Æthelstan II Bezradny nakazał wymordowanie wszystkich Duńczyków w Anglii (w tym i będących na jego służbie), pomiędzy ofiarami była Gunhilda, siostra Svenda Widłobrodego, wraz z mężem i synem, w zemście za to podjął Svend w roku następnym wyprawę na Anglię, a pobierany haracz danegæld systematycznie wzrastał w kolejnych latach (do 48 tysięcy funtów) i był dzielony pomiędzy uczestników wyprawy, stąd ochotnicza armia wikingów Svenda rosła do niebotycznych rozmiarów, co pozwoliło Svendowi na podbój całej Anglii w 1013 roku.

Zawarł porozumienie z Adelstenem – Svend zmusił po latach wojen króla Æthelstana II Bezradnego do opuszczenia kraju, Æthelstan powrócił na tron po śmierci Svenda w 1014; porozumienie natomiast zawarł w 1016 syn Svenda Knud, z synem Æthelstana, Edmundem II Żelaznobokim, w wyniku którego ustały walki, kraj podzielono pomiędzy Knuda a Edmunda, a po śmierci Edmunda 1016 Knud przejął całe królestwo.

 

W tym czasie Rimbrand nastąpił po Pope, Markus zastąpił Henrika, a Fulbert Lefdaga na tronie biskupim. Po Fulbercie został Odinkar Hvide, człowiek wysokiego pochodzenia, biskupem. Był on tak hojny wobec Boga, że nie zachował nic ze swego bogatego dziedzictwa przodków dla siebie samego, lecz wyłącznie użył je na podstawowe potrzeby kościoła i wzbogacił wiele kościołów, co dotąd nic nie posiadały, przydzielając im duże dobra ziemskie, tak, że te najprzedniejsze miasta na Jutlandii mogą jego bogobojnej szczodrości dziękować za niemal całą tę ziemię, którą posiadają. W ten sposób dbał on bardziej o rozwój kościoła niż o swoje własne dobro, i szukał raczej trwałych zaszczytów, niż jakiegoś przemijającego, zapewnił rezygnując w doczesności z własnych dóbr wieczną radość swemu duchowi i wolał raczej samemu obyć się bez dziedzictwa swych przodków, niżby kościołowi miało brakować środków, dlatego też przekazał swój spadek temu, o którym wiedział, że odpłaca on pobożne dary wiecznymi dobrami. I nie zadowolił się jedynie przekazaniem swych dóbr kościołowi, lecz praktywał tam wszelkie cnoty i dodał do swych wszystkich dobrych uczynków związanych z ziemskimi dobrami również te pożytki, które cnotliwe życie przynosi. Udał się on na Zelandię i do Skanii, by głosić słowo boże i przyczynił się nadzwyczaj do szerzenia prawdziwej nauki, i by nie z mniejszą korzyścią być dla dusz niż ciał był równie gorliwy w szerzeniu wiary, jak był on we wzbogacaniu kościoła, któremu przekazał był dziedzictwo swych przodków, i któremu był również gotów oddać życie.

 

Rimbrand – biskup Århus, zapewne wymieniony w 948 niemiecki biskup Reginbrand

Markus, Marco – biskup Szlezwiku 948-968 ?

Fulbert (Folgbert) – niemiecki biskup Ribe 988-1000.

Odinkar Hvide (Odinkar Starszy), - biskup misyjny dla Fionii, Zelandii i Skanii od 988, natomiast biskupem Ribe 1000-1043 był Odinkar Młodszy, Saxo łączy i myli postaci jednoimiennych biskupów z tego samego rodu; Saxo rozpisuje się wspaniale o biskupie Odinkarze, zapewne z tego powodu, że jego pracodawca, bp Absalon, pochodził z tego samego szlacheckiego rodu Hvide.

 

Zmęczony życiem i przeciwnościami losu spędził Svend resztę swego żywota niezmordowanie służąc Panu, zachowując bojaźń bożą do końca i nie napastowany przez ludzi zmarł on w najdoskonalszej szczęśliwości. Dwie norny musiały podzielić jego los pomiędzy siebie, bowiem zmienne szczęście przynosiło mu na przemian szyderstwa i zaszczyty, zamieniło go z króla w jeńca i z jeńca w uchodźcę. Kto mógłby uwierzyć, że z królewskiego on tronu miałby pójść w niewolników kajdany, a kto z drugiej strony by uwierzył, ze z niewolników kajdan miałby on wrócić na tron? Ale stał się on jednak z króla więźniem, a z więźnia na nowo królem. W ten sposób należałoby go raz zaliczyć do tych najnieszczęśliwszych, a zaraz do najszczęśliwszych ludzi i otrzymał on poprzez zmienność losu swoją pełną część tak szczęścia jak i nieszczęścia.

 

Svend resztę swego żywota – Svend zmarł w wieku ok, 54 lat, niespodziewanie i niemal w środku kampanii o tron Anglii, którym cieszył się zaledwie kilka tygodni, nie można więc mówić o zmęczeniu życiem ani o starości.

Norny – nordyckie boginie przeznaczenia i losu, towarzyszące człowiekowi od narodzin, decydując o losach i życiu uznawane były niektóre za dobroczynne, inne za bezlitosne; jako element tradycyjnej kultury nordyckiej przetrwały wprowadzenie chrześcijaństwa, o czym wybitnie świadczy tu tekst kroniki – Saxo często w swym pisaniu wprowadza elementy pogańskie do chrześcijańskiego moralizatorstwa.  

 

 

Czego się nie dowiesz czytając kronikę Saxo Grammaticusa:

 

Harald II , ok.989-1018, król Danii 1014-18

Saxo, podobnie jak Jómsvikinga saga, pomija krótkie rządy Haralda II, pierworodnego syna Svenda Widłobrodego. Jak podaje Encomium Emmae Reginae Svend zrobił przed wyjazdem do Anglii Haralda II swym współkrólem i następcą; Svend w swym testamencie zapisał tron Danii Haraldowi, a Anglii Knudowi; Harald II przejął władzę w Danii po śmierci ojca, natomiast Knud musiał uciekać z Anglii, gdy przywołano tam z uchodźstwa Æthelreda II Bezradnego. Harald II nie chciał się podzielić Danią z młodszym bratem Knudem, tak więc temu nie pozostało nic innego jak wyruszyć do Anglii i próbować tam szczęścia. Gdy Harald II zmarł po czterech latach rządów, Knud wrócił z Anglii aby przejąć odziedziczony tron, jako że Harald nie miał potomków.

 

 

 

Knud

 

Gdy Svend [Tveskæg] zmarł, nie chcieli Anglicy i Norwedzy znajdować się dłużej pod obcym panowaniem, lecz uważali że lepiej wybrać królów spomiędzy siebie niż pożyczać ich od sąsiadów; odpadli dlatego od Danii, i Edward został królem w Anglii, Olav w Norwegii. Knud, co teraz siedział na tronie w Danii, obawiał się, tak krótko po tym jak doszedł do władzy, ruszyć przeciw tej przeważającej wielkiej sile, jaką mieli, i zachowywał się tak, jakby nie myślał o odbiciu tych królestw, nad którymi jego ojciec panował, z których on jednak w żaden sposób nie myślał zrezygnować, i by wszakże nie ograniczać swego panowania wyłącznie granicami Danii, zdecydował się wpierw zaatakować kraj Słowian i kraj Sambijczyków jako te królestwa, które najłatwiej by on zwyciężył; Svend [Tveskæg] nie miał, bo był związany swoją przysięgą, odwagi podbijać Słowian, mimo, że potraktowali go wielce niesprawiedliwie, i kraj Sambijczyków, który Håkon podporzadkował sobie, a co odpadł od Duńczyków po jego śmierci, a teraz Knud czuł sie zobowiązany jako ten, który odziedziczył królestwo Danii, pomścić tę niesprawiedliwość, jakiej doznał jego ojciec, na Słowianach i ukarać Sambijczyków za ich wiarołomstwo. Wiedział też dobrze, że właściwe umiejętności do wielkich zadań zdobywa się poprzez wypróbowanie się najpierw na mniejszych, dlatego nastawił się na samym początku swego wojennego szlaku, by zainaugurować swą młodość jakimś wspaniałym dokonaniem. I dlatego nie odważył się on wcale napaść na kraje, które odpadły, lecz zaatakował tak dużo wścieklej tamtych, ponieważ im więcej doświadczenia zdobywają dzielni ludzie, tym odważniej je wykorzystują przy okazji znaczących czynów. Gdy osiągnął swoje zamierzenia, i jego nadzieje podbudowały się tymi dwoma błyskotliwymi zwycięstwami, zdecydował on wtedy zdobyć trzecie zwycięstwo nad Anglikami, a żeby to poszło z miejsca żwawiej, ukrył tę nienawiść jaką żywił do Olava [Haraldssona], który umocnił się w Norwegii, i nakłonił go, by wraz z jego bratem Haraldem sięgnęli za broń przeciw angielskiemu królowi, który podobnie jak król Norwegii odpadł od Danii -, naprawdę równie sprytny co niebezpieczny pomysł, użyć jednego wroga przeciw drugiemu, i doprowadzić tych, co mieli wspólny interes w realizowaniu swych ambicji, by się zbrojnie zwalczali nawzajem. Gdy tam teraz doszło do niezwykle gwałtownej walki pomiędzy duńskim i angielskim wojskiem, był tam człowiek, co zwał się Thymme, Zelandczyk z pochodzenia, który, gdy zobaczył, że znaki bojowe jego krajan pospiesznie ustępowały wobec ataku wrogów, wziął prostą gałąż, która mu się przypadkowo trafiła, i umocował ją na swej włóczni; gdy uczynił to swym znakiem bojowym i wydał ten okrzyk bojowy, którym wojownicy Knuda mieli w zwyczaju dodawać sobie wzajemnie odwagi, osiągnął on, stając na czele, dzięki dozie szczęścia, że oddziały, które juz zaczęły uciekać, zawróciły. W ten sposób stał się on, nie tyle dzięki swemu sztandarowi co przez swą odwagę, szczęśliwym przywódcą dla swoich krajan i wzmocnił chwiejącą się fortunę Duńczyków, że ta nie zawiodła, lecz poprowadziła do zwycięstwa, jako że nie tylko wykazał się sam największą odwagą, ale przywrócił ją także swoim towarzyszom broni, gdy ci prawie ją stracili. Po tym chwalebnym czynie otrzymał on później przydomek, a król uhonorował go ponadto według zasług za jego dzielność, czyniąc go dowódcą. Duńczycy, którzy utracili jednego dowódcę najznamieniciej urodzonego, nie wstydzili się wcale, jako że nabrali ponownie śmiałości, iść za człowiekiem pośledniego stanu, który pokazał im drogę ratunku, czym doprowadził do rezultatu równie wspaniałego, co niepozornego z wyglądu. Gdy Edward zobaczył teraz, że jego ludzie stracili na śmiałości, a tej dzielności, z którą Duńczycy nacierali, nie było siły się przeciwstawić, zrezygnował on z walki i zawarł porozumienie z wrogiem, że dopóki on żył, miał mieć Knud połowę królestwa podzielonego pomiędzy nich, a gdy umrze on, miał tamten odziedziczyć całość. W tym czasie zakochał się Knud w niezwykle pięknej kobiecie o imieniu Alvine, co była kochanką Olava, i współżył z nią, i czy było to z powodu, że Knud zabrał mu jego ukochaną, czy dlatego, że oszukał go na tej części Anglii, którą mu obiecał, zrezygnował Olav ze wspólnego wojowania przez tę zniewagę, jakiej sam doznał, i wyruszył, gdy wojna miała się ku końcowi, tak rozżalony co i zły, do domu, do Norwegii, jako że uważał to za słuszne, by opuścić tego, który tak hańbiąco uczynił mu niesprawiedliwość.

 

Knud den Store (Knud Wielki), ok.995-1035 – król Anglii 1016-35, król Danii 1018-35, król Norwegii 1028-35.

Svend zmarł – w 1014 roku, po jego śmierci na tron Anglii wrócił Æthelred II Bezradny, a po tegoż śmierci w 1016 królem został na kilka miesięcy syn Æthelreda, Edmund II Żelaznoboki, który ostatecznie dzielił władzę z Knudem.

Edward – postać zainspirowana niewątpliwie osobą Edwarda Wyznawcy, tu w kronice zastępuje Æthelreda II Bezradnego oraz Edmunda II Żelaznobokiego; król Edward Wyznawca (ok.1003-1066), syn Æthelreda II Bezradnego, był w owym czasie legalnym pretendentem do tronu, ale królem został dopiero w 1042.

Olav II Haraldsson (Olaf Święty) 995-1030 – po śmierci Svenda Widłobrodego władzę w Norwegii stracili sprawujący tam rządy z nadania Svenda jarlowie Eryk i Svein z Lade, w 1015 królem został Olaf i rządził do 1028.

Knud ,,, na tronie w Danii – Knud był przewidziany na króla Anglii, tron Danii objął po śmierci Svenda jego starszy syn Harald II, dopiero po śmierci Haralda II w 1018 tron Danii przypadł Knudowi.

Wyprawa Knuda do kraju Słowian i Sambii – logiczny wywód moralizatorski rozmija się z rzeczywistością historyczną – pierwszym zadaniem i sukcesem Knuda było zdobycie tronu Anglii, późniejsze sukcesy przyszły przy okazji przejęcia tronu Danii.

Olav i jego brat Harald – Knudowi w Anglii pomagał Harald, starszy brat Knuda a nie Olafa, naówczas już król Danii; Olaf Święty uczestniczył w duńskich najazdach na Anglię, ale już w 1013 roku przeszedł za Thorkilem den Høje na stronę Æthelreda II Bezradnego i walczył przeciw Duńczykom, udał się też z angielskim królem na wygnanie do Normandii, gdzie został ochrzczony; powrócił do Anglii po śmierci Svenda Widłobrodego, a w 1015 odpłynął do Norwegii, gdzie przejął władzę i zaprowadził chrześcijaństwo.

Thymme z Zelandii

Znaki bojowe – noszone na czele oddziału wojowników, zwykle drewniane figury zwierząt zatknięte na drzewcu, także tarcze oraz plemienne totemy.

Edward … zawarł porozumienie z wrogiem – Edmund II Żelaznoboki po kilku wygranych bitwach przegrał ostatecznie z Duńczykami, w październiku 1016 zawarto pokój na mocy którego Anglię podzielono pomiędzy Edmunda i Knuda, a po śmierci jednego z nich drugi miał przejąć całość; Edmund zmarł kilka tygodni później, otwierając Knudowi Wielkiemu drogę do panowania nad Anglią.

Alvine – zapewne Ælfgifu, Alfifa, ok.990-po 1040, córka earla Northumbrii, zamordowanego przez Æthelreda II Bezradnego, żona Knuda i sojusznik polityczny z jego kampanii 1015/16, matka synów Knuda: Haralda Harefoda i Svenda; nie była romantycznym powodem konfliktu pomiędzy Knudem a Olafem, gdyż Olaf na stronę Anglików przeszedł jeszcze za życia Svenda Widłobrodego, a w 1015 w ogóle opuścił Wyspy Brytyjskie i udał się do Norwegii.

 

Pewnego razu, siedem lat później, przyszło kilku ludzi do hali, gdzie Knud siedział przy posiłku, i pozdrowili go jako króla całej Anglii. Myślał on, że był to niewyszukany przytyk za tę umowę, jaką zawarł z Edvardem, i odpowiedział, że nie wstydził się tego, ale poczerwieniał on na twarzy z oburzenia, bowiem sądził, że wypowiedzieli te słowa, by drwić z niego. Tak wyjawili oni nieuważnie ten krwawy czyn, który popełnili, i chwalili się, że zamordowali Edvarda, wierząc, że w ten sposób przypodobają się królowi, lecz w rzeczywistości doprowadzili go tym do największej wściekłości. Zamiast tego, czego się spodziewali, że zostaną nagrodzeni, polecił król natychmiast powiesić ich jako zdrajców stanu i tak ukarał ich odrażającą zbrodnię w ten hańbiący sposób, bowiem mimo, iż przyznał, że został uwolniony od niebezpiecznego przeciwnika, wolał on jednak ukarać złoczyńców za ich przestępstwo, niż podziękować im za tę przysługę, jaką mu uczynili. Inni mówią, że Knud wydał w tajemnicy rozkaz zabicia Edvarda, a teraz polecił on, by morderców ukarać, by w ten sposób oddalić podejrzenia od siebie samego, jednocześnie oskarżano go, że aby ludzie uwierzyli, że jest niewinny, i że nie uczestniczył w tej zbrodni, musiał pozwolić tych, co dokonali czynu, ukarać jak najsrożej. Takoż pozbawiło to wydarzenie początkowo części tej miłości, jaką drużyna Knuda obdarzała go. Po tym teraz, jak zdobył panowanie nad Anglią, zajął się poprawą stosunków ze swymi sąsiadami, poślubił Emmę, córkę księcia Normandii Roberta i dał jego bratu Richardowi swą siostrę Estrid za małżonkę. Z Emmą miał dzieci Knuda i Gunhildę, i powiązał w ten sposób dwie społeczności w jedność więzami krwi.

 

Król całej Anglii – Knud Wielki został królem całej Anglii po śmierci Edmunda Żelaznobokiego 30 listopada 1016, zgodnie z postanowieniami zawartego wcześniej pokoju; miało to miejsce nie po siedmiu latach lecz sześciu tygodniach.

Zamordowali Edvarda – morderstwo na Edmundzie Żelaznobokim przypisywane było Eadricowi Streonie (i jego synom), który zdradzał tak Anglików jak i Duńczyków, stracony on został w 1017 na rozkaz Knuda właśnie za zdradę (w pewnym sensie ”za całokształt”), jego głowa została zawieszona na moście londyńskim, a ciało wrzucone do Tamizy; nie ma przekonujących jednak dowodów, że Edmund Żelaznoboki w ogóle został zamordowany - przypuszczać można, że zmarł on z ran i wycieńczenia wkrótce po zakończeniu wojny z Knudem Wielkim, nie mniej faktem jest, że Knud swoich przeciwników pozbywał się też skrytobójczo.

Zdobył panowanie nad Anglią – Knud został koronowany w grudniu 1016, w 1017 dla uzyskania poparcia możnych angielskich i oddalenia pretendentów do tronu poślubił Emmę, starszą o kilkanaście lat wdowę po Æthelredzie II Bezradnym i dzięki temu tez zapewnił swoim synom dziedziczenie po nim tronu Anglii.

Emma ok.982-1052 – córka księcia Normandii Ryszarda I Nieustraszonego (a nie Roberta, jak chce Saxo), żona Æthelreda II Bezradnego 1002-16 i Knuda Wielkiego 1017-35

Estrid – przyrodnia siostra Knuda (córka Svenda Widłobrodego i Sigrid Storråde), wyszła za jarla Ulfa, a nie księcia Normandii; jej syn Svend II Estridsen (ok.1020-ok.75) w 1047 zostanie królem Danii.

Knud (Hardeknud) 1018-42 – syn Knuda Wielkiego i Emmy, król Danii 1035-42 oraz król Anglii 1040-42.

Gunhilda 1019-38 – córka Knuda Wielkiego i Emmy, wyszła za Henryka III, przyszłego króla Niemiec i cesarza.

Powiązał … więzami krwi – małżeństwo Knuda pozwoliło go zaakceptoweać przez Anglików do tego stopnia, że wkrótce odesłał do Danii większość swej floty inwazyjnej (oczywiście po zebraniu i wypłaceniu wikingom należnego im danegældu w wysokości 82 tysięcy funtów srebra).

 

Ponadto wzmocnił on swoje wojsko wspaniałymi, młodymi wojownikami, i aby zebrać dużo szybciej zdolny i gotowy do boju hird, zaproponował on dzielnym ludziom bardzo wysoki żołd, jako że uważał, że sława i honor królestwa nie będą aż tak zależeć od ilości wojowników, jak od ich odwagi i męstwa, i zuchwali wojownicy, których zawsze można skusić do szukania chwały, gdy jest tam również wynagrodzenie do zdobycia, szli na wyścigi, by dostać się do jego hirdu. Ta hojność przyciągnęła także jednego Szweda o imieniu Ulf, człowieka, co był bardziej oszukańczy niż dzielny, do podjęcia służby wojennej u niego. Skoro go tu przypadkowo wymieniłem, chciałbym w skrócie wyjaśnić jego pochodzenie. Pewien człowiek w Szwecji miał piękną córkę, która kiedyś wyszła na dwór pobawić się ze swymi służącymi. Wtedy nadszedł tam nadzwyczaj duży niedźwiedź, co pogonił jej dziewczyny do ucieczki, pochwycił ją samą i zaniósł ją całkiem delikatnie w swych łapach do swego legowiska w lesie. Na widok jej pięknych kształtów naszły go tam zupełnie inne chęci, bardziej był zainteresowany wzięciem jej w ramiona niż jej zjedzeniem, a ona, którą on był zabrał, by rozerwać na sztuki, stała się teraz przedmiotem jego sromotnego, chutliwego pożądania, bowiem z rozbójnika w mig został on przemieniony w kochanka, zapomniał o swym głodzie i kochał się z nią. I by zadbać o nią tak dobrze jak mógł, stwarzając jej warunki życia, łaził systematycznie w sąsiedztwie i kradł bydło, a ona, co była jak dotąd przyzwyczajona do smakowitych dań, musiała przywyczaić się do jedzenia krwawego mięsa. Tak to uczyniło piękno uwięzionej dziewczyny z rabusia dziką naturą, że widziała ona tego, którego pragnienia jej krwi lękała się, pożądającego jej miłości, tego, którego bała się, że z miejsca będzie chciał ją pożreć, przynoszącego jej jedzenie. Gdzie toż miłość nie zajdzie, i kto jej nie ulegnie? Potrafi ona nawet zmusić żarłoczność dzikiego zwierza, by ustąpiła przed posłańcem rozkoszy. W końcu rozeźlił się właściciel stada za utratę wszystkich sztuk swego bydła; stanął on na straży, otoczył bestię z psami, puścił się ze wszystkich sił za nią z ujadaniem i wrzaskiem, i ścigał aż do jej legowiska, gdzie trzymana była dziewczyna w uwięzieniu, bowiem otoczona była nieprzebytymi bagnami i gdzie panował stale mrok z powodu poplątanego gąszczu liści na gałęziach. Tu został zwierz zaraz otoczony przez myśliwych, którzy przebili go swymi włóczniami. Natura miłościwie poradziła sobie z tym tak zręcznie, że owoc tego szpetnego i nienaturalnego parzenia się nie stał się odrażający, jak można by było przypuszczać; tego bachora, którego spłodził niedźwiedź, urodziła ona w zwyczajny sposób, a krew zwierza ukryta została pod ludzkimi rysami twarzy. Chłopiec przez swoich krewnych nazwany został Bjørnem po swym ojcu, a gdy dowiedział się o swoim prawdziwym pochodzeniu, wziął on krwawą zemstę na zabójcach swego ojca. Jego syn, Thorgils Sprageleg, szedł na wszelki sposób śladem swego ojca, w tym co dotyczyło cnoty i obyczaju, a z kolei jego syn nazywał się Ulf, i jego umysł odpowiadał jego pochodzeniu, jako że jego sposób myślenia odpowiadał tej krwi, którą odziedziczył po przodkach.

 

Wzmocnił swoje wojsko – Knud wkrótce po koronacji odesłał do Danii większość swej floty inwazyjnej (oczywiście po zebraniu i wypłaceniu wikingom należnego im danegældu w wysokości 82 tysięcy funtów srebra), pozostawił sobie armię 3000 wybranych ludzi, co odpowiada obsadzie ok. 40 długich łodzi.

Hird – drużyna, zbrojna świta, chroniąca króla, jarla itp.

Bjørn, Björn – dosłownie niedźwiedź; legenda rodowa z niedźwiedziem w roli głównej znana w wielu krajach, m.in. w Polsce (herb Rawicz); możliwe, że tożsamy ze wspomnianym tu wcześniej Styrbjörnem Silnym, jednym z wodzów Jomsborga, wtedy byłby nie synem niedźwiedzia, lecz wnukiem szwedzkiego króla Björna (Niedźwiedzia).

Ulf – dosłownie wilk.

Thorgils Sprageleg  (Thorgil Sprakling, Torgil Sprakalägg), zm.1000 – dość późna tradycja uznaje go za syna Styrbjörna Silnego, możliwe, by podnieść znaczenie jarla Ulfa, który był jego synem, a także szwagrem króla Knuda i zarządzał Danią; zginął w bitwie pod Svold.

 

Wracam więc do głównego wątku, tam gdzie przerwałem. Gdy Olav [II Haraldsson] i jego brat Harald poważnie zagrażali Duńczykom, zaatakował Knud Olava z angielską flotą i zmusił go do ucieczki z kraju do jego teścia Gerithaslava, który był wodzem wśród wschodnich ludów, a po tym jak odzyskał Norwegię powrócił do domu i wygonił swego szwagra Richarda z kraju, ponieważ nienawidził on z całego serca jego siostry, lecz siostrze pozwolił wyjechać na Zelandię i dał jej królewską władzę i autorytet nad tą częścią kraju. W międzyczasie zmarł król szwedzki Olof [Skötkonung] i jego następcą został Omund, który dostał przydomek od tego, że żył tak długo. Z tą śmiercią uchwycił sie norweski Olav nadziei na odzyskanie swego królestwa, po tym jak Knud nie mógł uzyskać już pomocy swego brata i utracił najlepszą część swoich wojowników, z którego to powodu, po tym jak uzyskał pomoc od Szwedów, zdobył [Olav] panowanie w Norwegii. Przy pomocy mądrego prawa prowadził swój lud, który przedtem nie wiedział, co to prawo i sprawiedliwość, i żył w rozproszeniu i miał proste zwyczaje, do lepszego trybu życia, i te stare prawa są do dziś dnia wielce szanowane przez zwykłych ludzi w Norwegii. I nie mniejszą sławę zdobył przez to godne pamięci świadectwo, które on dał o tym, jak gorliwy był w zachowywaniu przepisów religijnych i w czczeniu Boga. Kiedy bowiem pewnej niedzieli nierozważnie usiadł i strugał nożem w kawałku drewna, i ci, którzy przy tym byli, zwrócili mu uwagę, że było to wbrew zasadom religii, zebrał zaraz wióry razem, i z nienawiści do swojej ręki, ponieważ przy jej pomocy popełnił on ten grzech w bezmyślności, podpalił je i pozwolił im spalić dłoń, w której trzymał je, i w taki sposób ukarał ten grzech, który popełnił nieumyślnie, wielkim cierpieniem. Tak skrupulatny był w przestrzeganiu nawet mniej ważnych religijnych przykazań, że nie wahał się nałożyć na siebie samego bolesną karę za takie właśnie wykroczenie, bowiem, gdy był przekonany, że tam czeka na nich, którzy zgrzeszyli, kara w piekle, wolał zapobiec tym straszniejszym katuszom lżejszymi i uważał to za bezpieczniejsze z cierpliwą niezłomnością hartować swą dłoń w znoszeniu natychmiastowej kary, niż gdyby dusza miała trwać w strachu i bólu przed karą, która oczekiwała w przyszłości. Tak uważał on, że nie powinien wybaczać sobie samemu, aby inni w ten sposób nie utracili lęku przed Bogiem, i cierpiał swą karę za to, co mógłby bez grzechu sobie darować, i mimo, że mógłby wytłumaczyć swoje przeoczenie nieuwagą, kajał się za nie niezwłocznie, by nie zawieść Boga, mocniej, niż to on musiał, i wolał, aby kara, której się poddawał, była świadectwem jego poprawy, niż gdyby kara, której świadomie by uniknął, miała być świadectwem jego winy. Tak wielką mądrością i bojaźnią bożą pokazał on, że większą wagę przykładał do religii branej w całości, niż do swego konkretnego uchybienia. Dzięki temu czynowi, przepełnionemu głęboką pobożnością, o której on świadczył, otrzymał przydomek, który zachowany zostanie po wsze czasy. Prócz tego stał się on ucieczką biednych i opiekunem bezbronnych, okazywał przybyszom szacunek i pomagał tym wszystkim, którzy byli ułomni i cierpieli rany, a ponadto płynęły z jego piersi jak ze źródła szczodrobliwości różne inne cnoty. To już powiedziałem wystarczająco dość, bowiem jego pobożność, za którą kościół dał mu imię świętego, nie wymaga pochwał zwykłego człowieka.

 

Zaatakował Knud Olava – w 1028 do Norwegii przybył Knud na czele mniejszej floty, udało mu się zorganizować opór norweskich możnych przeciw Olafowi, którego zdradzili nawet najbliżsi tronu; w tym opowiadaniu Saxo istnieje istotne pomieszanie kolejności wydarzeń historycznych.

Gerithaslav – wygnany Olaf udał się 1028 na Ruś, zapewne chodzi tu o księcia kijowskiego Jarosława I Mądrego, którego żona Ingegerda była córką króla Szwecji Olafa Skötkonunga; Gerithaslav nie był więc teściem Olafa Haraldssona, lecz szwagrem – żony ich obu były córkami Olafa Skötkonunga.

Knud odzyskał Norwegię – po ucieczce Olafa 1028 Knud faktycznie stał się władcą Norwegii, w jego imieniu początkowo rządził krajem jarl Håkon Eiriksson z Lade, a po tegoż śmierci w 1030 do 1035 rządził jego syn Svend pod opieką swej matki Alfify (pierwszej żony Knuda).

Wygonił swego szwagra Richarda wg pewnej, nieprawdopodobnej tradycji Estrid miała być trzecią żoną Ryszarda II Dobrego, księcia Normandii, który zainspirował św. Olafa do chrystianizacji Norwegii, jednak duńscy historycy nie uznają informacji o małżeństwie Estrid i Ryszarda, mężem Estrid był jarl Ulf; natomiast Knud był faktycznie szwagrem Ryszarda II Dobrego poprzez swoje małżeństwo z jego siostrą Emmą, wdową po Æthelredzie II Bezradnym.

Zelandia – największa wyspa europejskiej Danii.

Zmarł Olof Skötkonung – w roku 1022, jego córka Astrid była od 1019 żoną Olafa Haraldssona, stąd ten sojusz norwesko-szwedzki.

Omund: Anund Jakob ok.1008-ok.1050 – król Szwecji od 1022, walcząc z duńską dominacją w Skandynawii wspierał Olafa II Haraldssona przeciw Knudowi Wielkiemu.

Knud nie mógł uzyskać pomocy swego brata – brat Knuda, Harald, zmarł w 1018 roku.

Utracił … część swoich wojowników – Knud zwolnił do domu większość swej floty inwazyjnej ok. 1018.

Zdobył Olaf panowanie w Norwegii – zapewne chodzi o zdobycie władzy w 1015, wyrzucenie jarla Sveina rządzącego z nadania Knuda i zaprowadzenie następnie tam chrześcijaństwa; po wygnaniu w 1028 Olafowi nie udało się już odzyskać ponownie władzy nad Norwegią.

Przy pomocy mądrego prawa – Olaf ustanowił w 1024 prawo dotyczące kościoła oraz wprowadzające zasady wiary chrześcijańskiej do życia społecznego, kościół stał się kościołem narodowym, praktycznie podległym królowi.

Nierozważnie … strugał – wykonywanie jakiejkolwiek pracy w niedzielę może być sprzeczne z rygorystycznym przestrzeganiem przykazania o święceniu dnia świętego; w Średniowieczu za niepowstrzymanie się od pracy w dzień świateczny mogła grozić nawet kara śmierci.

Olav II Haraldsson otrzymał przydomek – Święty, Olaf został beatyfikowany przez lokalnego biskupa już w 1031, kult jako świętego zaczął rozwijać się u jego grobu w Trondheim (Nidaros) niemal zaraz po śmierci króla.

 

W międzyczasie zapałał Ulf najmocniejszą nienawiścią wobec Knuda, bowiem król kładł wielki nacisk na cnotę i odwage, ale kiedy nie mógł on bezpiecznie ujawnić swej wrogości, ukrył on swe oszukaństwo pod maską gorliwości, by tym energiczniej mógł snuć swe intrygi przeciw niemu. Gdy Szwedzi systematycznie napadali na Skanię, był on pierwszym, który prosił o zgodę by tam wyruszyć, i by ich powstrzymać, a gdy jego pragnienie pozwolono mu spełnić poprosił o własnoręczny list króla z pieczęcią do Estrid, gdzie nakazywanoby jej czynić, co on polecał. Gdy to otrzymał, natychmiast ruszył w zaloty do Etsrid, i zamiast tego, do czego go zobowiązano, prowadzić wojnę, mówił tylko o małżeństwie i wolał zachowywać się jak kochanek niż wiernie realizować to polecenie, które zostało jemu przekazane. Estrid, która wierzyła, że on działał w zgodzie z sekretnym poleceniem jej brata, nie opierała się, gdy on natarczywie się narzucał. W ten sposób odmienił ten podstępny wódz to zadanie, które zostało jemu przekazane, i rozczarował, powodowany zawiścią, która go opanowała, swoją fałszywą mową, w której użyciu był mistrzem, łatwowiernych brata i siostrę, i złapał ich w swoją haniebnej zdrady sieć, po czym wypowiedział on wojnę Danii i śmiało ujawnił to, co jak dotąd oszukańczo ukrywał. Lecz by Knud nie zemścił się na nim po przybyciu do Danii, udał się on ze swoją żoną do Szwecji, aby uniknąć zasłużonej kary. Tam nadal przemyśliwał, w jaki sposób powinien działać, aby wypełnić swoje postanowienie o powrocie do Danii i namówił Omunda oraz Olava [Haraldssona] do udziału w jego planach, mianowicie zaproponował on, by jeden zaatakował Zelandię flotą, a drugi napadł na Skanię z wojskiem i obiecał, że on sam przybędzie z flotą ze Szwecji. Gdy rozeszły się pogłoski o tym planie, pożeglował pewien człowiek o imieniu Hagen, co był królowi nadzwyczaj oddany, z wioski Stangby do niego, tak szybko jak w jakikolwiek sposób się dało, i oznajmił mu to wszystko, i swym szlachetnym zachowaniem pokazał, jak bardzo kochał swego króla i swój kraj. Gdy dotarła do króla wiadomość o tym wielkim spisku, pospieszył on zaraz, z towarzyszącym mu wojskiem, za tym, co przyniósł mu ją, i aby Hagen nie mógł powiedzieć, że nic nie dostał, za to, że podjął się tej długiej i niebezpiecznej żeglugi, podarował mu on jako nagrodę dwa gospodarstwa w Skanii.

 

Szwedzi napadali na Skanię – szwedzki król Anund Jakob w latach 1020-tych i 30-tych wspierał norweskich władców Olafa Świętego i Magnusa Dobrego we wrogich działaniach przeciw Danii, wykorzystując fakt, że Knud Wielki przebywał w Anglii.

Jarl Ulf, zm.1026 – z pochodzenia prawdopodobnie Szwed, jeden z najbardziej zaufanych wikińskich wodzów Knuda Wielkiego podczas podboju Anglii, żonaty z przyrodnią siostrą Knuda, Estrid (ok.1015); od ok.1024 zarządca Danii i opiekun małoletniego syna Knuda i Emmy, Hardeknuda (1018-42, król Danii od 1035, Anglii od 1040), w 1026 zamordowany w kościele w Roskilde z rozkazu Knuda Wielkiego, co tłumaczone jest oskarżeniem go o zdradę stanu - prawdopodobnie wykorzystał inwazję norweskiego Olafa Świętego i szwedzkiego Anunda Jakoba na Danię, by podjąć pod nieobecność Knuda Wielkiego starania o powołanie Hardeknuda na króla Daniii, co dałoby mu tam praktycznie władzę regenta.

Podstępny wódz – Saxo opowiada o Ulfie najgorsze rzeczy, jakie można wymyśleć, zapewne by złagodzić wydźwięk późniejszego morderstwa na Ulfie.

Namówił Omunda i Olava – królowie Norwegii i Szwecji podjęli wspólną wyprawę na Danię w 1025 lub 1026 roku (ówczesna Dania obejmowała również dziś szwedzką Skanię).

Hagen ze Stangby – miejscowość o nazwie Stångby znajduje się w Skanii, niedaleko Lund.

Tej długiej i niebezpiecznej żeglugi – Hagen musiał żeglować ze Skanii do Anglii, Knud przybył stamtąd ze swoją flotą królewską.

 

Tymczasem polecił Olav [Haraldsson] swej flocie stanąć w pobliżu jednej z wysp, a sam w dobrej i szybkiej łodzi udał się na Zelandię. Zwołał on tam ting i wezwał, używając swej elokwencji, na jaką go było tylko stać, zebranych, aby udzielili mu pomocy, jednocześnie kusił on, a to wszystkich razem, a to każdego z osobna, słodkimi i pięknymi słowy, jako że uważał, że na władzę zdobytą dobrym słowem można bardziej liczyć, niż na zdobytą przemocą. Jeden ze starszych odpowiedział mu chytrze w najuprzejmiejszy sposób, tak, że obudził [w Olavie] wielką nadzieję, że uda mu się przekonać zebranych, by postąpili zgodnie z jego wolą, ale była to tylko ułuda. Gdy król [Olav] i zebrani wymieniali tak zdania, przyszedł od strony plaży wywiadowca i zameldował, że kilka wielkich łodzi żeglowało ku brzegowi. Gdy Olav zaniepokoił się tym, powiedział ten starszy, co oczekiwał króla Knuda, że tych łodzi nie powinien się lękać, bo były to tylko łodzie kupców, którzy, jak mieli w zwyczaju, przywozili towar na ląd; uważał bowiem, że nie będzie lepszej okazji do zaskoczenia wroga, niż gdy ukryje człowiek swą wrogość pod maską przyjaźni i podtrzymywał w nim nadzieje swobodną rozmową. Kiedy znowu przybył posłaniec z tą samą wiadomością, uspokoił on króla [Olava] zapewniając go, że żadnego niebezpieczeństwa nie było; lecz na koniec powziął Olav podejrzenia wobec jego słów i wysłał jednego wywiadowcę na brzeg, by ostatecznie wyjaśnił, czy był to Knud, czy to łodzie kupieckie wyglądały jak flota wojenna. Gdy wywiadowca wrócił i powiedział, że morze roiło sie od łodzi wojennych, zarzucił fałszywość temu staremu i przerwał natychmiast rozmowę, lecz ten starszy mimo to uważał, że to była prawda co powiedział, gdyż teraz przybyli ci, powiedział on, z którymi można było targować się o Danię mając broń w ręku. Olav miał tylko tyle czasu, by uciec i starał się, ile wiosła mogły podołać, dostać się z powrotem do swej floty. Knud stanął zaraz potem w porcie i pozwolił wyczerpanym ze zmęczenia wioślarzom odpocząć przez noc. Od miejscowych dowiedział się on, że Omund zajął Skanię z piechotą, i że Ulf stał ze swą flotą na [rzece] Helgeå. Pociągnął tedy sam przeciw Omundowi i wysłał flotę, by zwalczyła tych, co stali na rzece. Gdy dowódcy we flocie dowiedzieli się, że Omund został pokonany w wielkiej bitwie pod Stangbjærg, postanowili dokonać równie dzielnego czynu, by nie można było mówić, że nie wykazali się inicjatywą ani działaniem, podczas gdy król [Knud] okazał taką mężność. Aby teraz dostać się łatwiej na tę wyspę, którą wróg był zajął, zeszli na ląd na innej, która leżała w pobliżu niej, i przerzucili most środkiem rzeki; tu rozszerza się ona mianowicie tak, że bardziej przypomina duże, spokojne jezioro niż rzekę. Ulf nakazał swoim ludziom, żeby nie przeszkadzali wrogowi w jego działaniach, lecz by jedynie miotali do niego z dużej odległości strzały i włócznie, gdy przechodził [przez most]; w ten sposób, powiedział on, przygotuje on sam swoją klęskę. Gdy praca [nad budową mostu] była na ukończeniu, ustawił Ulf swoją formację bojową na przeciwległym brzegu, tak jakby chciał przeszkodzić Duńczykom przejść. Kiedy to zobaczyli, jeszcze bardziej zawzięli się i ruszyli dużą grupą przez most. Gdy byli teraz ściśnięci tam w tłoku i starali się, by zaraz pójść w bój, nie zastanawiając się, jak niebezpieczną drogę obrali, zawalił się most nagle razem pod nimi, i musieli porzucić swego bojowego ducha w toni wodnej. Bowiem, jak to zwykle jest w tak niebezpiecznych okolicznościach, że gdy komuś udało się wypłynąć na powierzchnię, zaraz był tam ktoś, kto uchwyciwszy się go, ciągnął znowu na dno, tak że tonął on, tak więc podczas gdy w tym chaosie czepiali się nawzajem, aby otrzymać pomoc, szykowali sobie nawzajem zagładę i ciagnęli tych, u których szukali zbawienia, ku śmierci; obciążeni, tak jak byli, swoją zbroją, nie mogli się mianowicie ratować płynąc. W ten sposób zdradził Ulf raczej Duńczyków niż ich pokonał, i osiągnął dzięki wroga lekkomyślności to, czego nie mógł zdobyć własnymi siłami, i udało mu się zniszczyć wroga niezłomną dzielność bardziej czekając w spokoju, niż go atakując. Bał się on teraz tej zemsty, którą będą Duńczycy chcieli wziąć za ten czyn, i gdy zobaczył, że miał flotę przeciw sobie z jednej strony, a z drugiej zagrożony był przez króla [Knuda], stwierdził, że najlepiej było uciec się do podstępu, jako że byłoby mu bardzo trudno poradzić sobie siłą. Przeanalizował on dokładnie, w jaki sposób powinien on umknąć, i kiedy tak stwierdził, że jedynym wyjściem, jakie miał, było porzucić swą flotę, pozostawił duże łodzie na miejscu i wysadził wszystkich swoich ludzi na brzeg z łódkami, po czym wymknął się cichaczem z tym i ukrył. Gdy Duńczycy o świcie, spragnieni zemsty za porażkę ich towarzyszy broni, rzucili sie gwałtownie na łodzie wroga, znaleźli je opuszczone przez obrońców. Król nakazał, by jezioro zostało oczyszczone i polecił ciała topielców, które zostały wyłowione przy pomocy haków i sieci rybackich, pochować w mieście Asum, które leży nad rzeką [Helgeå]. Olafa [Haraldssona] pozbył się on przekupując pewnych Norwegów, by powstali przeciw niemu. W ten sposób został ten szlachetny król [Olav] zaatakowany przez swych własnych chciwych rodaków, a ci, którzy będąc za granicą walczyli dla niego, w kraju pragnęli jego śmierci. Jego brat Harald, który bał się podobnego wiarołomstwa ze strony swoich ludzi, udał się do Bizancjum i unikał w ten sposób poprzez uchodźstwo w dalekim kraju swoich rodaków, których wierności nie mógł ufać.

 

Olav … udał się na Zelandię – można założyć, że część Duńczyków, zniechęcona do Knuda jego stała absencją, miała podobnie jak Ulf chęć przyłączenia się do najeźdźców.

Jeden ze starszych – najstarsi, wpływowi, z autorytetem, tworzyli nieformalną radę starszych w małych społecznościach.

Helgeå – największa rzeka Skanii, uchodzi do Morza Bałtyckiego w zatoce Hanöbukten, w swym biegu przepływa przez szereg jezior; w 1026 roku doszło tam do bitwy flot sprzymierzonych króla Olafa Świętego i króla Anunda Jakoba z flotą Knuda; średniowieczne źródła nie są zgodne po której stronie walczył Ulf, ani co do rezultatu bitwy, ale prawdopodobnie zwyciężył Knud Wielki, co potwierdza dalszy bieg wydarzeń; możliwe, że miejsca bitwy należy szukać raczej w rejonie jeziora Mälaren niż w Skanii.

Stangbjærg – miejscowość Stångberga leży w gminie Vallentuna na obszarze Wielkiego Sztokholmu (w krainie Uppland).

Omund został pokonany – nie wiadomo, na ile Anund Jakob zachował władzę po przegranej bitwie pod Stångberga – moneta bita następnie przez Knuda Wielkiego w niedalekiej Sigtunie wskazuje, że Knud zajął na jakiś czas pewne obszary wokół jeziora Mälaren w centralnej Szwecji.

Zdradził Ulf … Duńczyków – niewątpliwie zdradzony czuł się król Knud, czemu wkrótce dał wyraz, postawy Ulfa nie można jednak jednoznacznie oceniać z braku wiarygodnych informacji o wydarzeniach.

Asum – przy kościele w Norra Åsum, leżącym nad rzeką Helgeå, znajduje się średniowieczny cmentarz, gdzie zapewne pochowani są utopieni w bitwie Duńczycy.

Przekupując pewnych Norwegów – barbarzyńskie w swojej brutalności zaprowadzanie wiary chrześcijańskiej przysporzyło Olafowi wielu wrogów; w dwa lata po bitwie, w 1028 roku, Knud Wielki przybył na czele floty z Anglii do Norwegii, przekupił możnych i zmusił Olafa do emigracji; na miejsce Olafa Świętego wyznaczony został do zarządzania Norwegią jarl Håkon Eriksson, który zginął jednak w roku następnym.

Udał się do Bizancjum – oddziały waregów, czyli skandynawskich wikingów, stanowiły tam elitarne wojska zaciężne.

 

Gdy teraz Knud został tak panem nad sześcioma potężnymi królestwami, pozwolił on też by blask jego majestatu świecił i nad rzymskim cesarstwem, bowiem dał on cesarzowi Henrikowi swą córkę Gunhildę za małżonkę, i gdy jego zięć krótko potem został wygnany przez rozruchy w Italii, przyszedł on jemu do pomocy, zmusił buntowników do posłuszeństwa i przywrócił go do jego niegdysiejszego stanu posiadania. Kiedy był on wrócił z tej wyprawy, zrobił swego najstarszego syna Haralda władcą Anglii, Knuda Danii, a Svenda, którego miał z Alviną, Norwegii, ale nie pomniejszając w żaden sposób swej władzy i autorytetu, bowiem mimo, że dał każdemu ze swych synów jeden z tych krajów do rządzenia, zastrzegł on niemniej sobie rządzenie tymi trzema we wspólnocie z nimi i nie chciał nikomu innemu przekazać najwyższej władzy. Ponadto dał on tym jeszcze młodym książętom ludzi do pomocy w wypełnianiu ich czynności. Nieco później udało się Estrid, która urodziła syna, nazwanego Svend, skłonić swego brata [Knuda], by dla dobra dziecka przywrócił jej męża [Ulfa] znowu do łaski, bowiem tą symaptią, której Knud odmawiał Ulfowi za jego niewierność, uważał on, że powinien go obdarzyć ze względu na dziecko, które należało do jego rodu. Dał on też ponadto angielskiemu namiestnikowi Godvinowi swoją siostrę za żonę, jako że usilnie starał się powiązać ze sobą te dwa narody więzami przyjaźni i pokrewieństwa. Ona miała z nim, według tego co opowiadają, synów Haralda, Bjørna i Toste. Lecz cesarz miał z Gunhildą jednego syna, którego powodzenie odpowiadało jego imieniu, bowiem nazywał się Magnus, co oznacza Wielki. Od niego pochodzą w prostej linii sławni niemieccy książęta i wspaniali możni.

 

Sześć potężnych królestw – Anglia, Dania, Norwegia, centralna Szwecja wokół jeziora Mälaren w dziś nieznanym nam zasięgu i czasokresie, kraj Słowian (Vendów) i kraj Sambijczyków.

Cesarz Henrik (Heinrich, Henryk III Salicki), 1017-56 – syn cesarza Konrada II, książę Bawarii 1026-41, książę Szwabii 1038-45, król Niemiec od 1028 (samodzielną władzę w Niemczech sprawował po śmierci ojca od 1039 r.), król Burgundii od 1038, cesarz rzymsko-niemiecki od 1046 roku; małżeństwo córki Knuda i Emmy, Gunhildy (1019-38) i Henryka III zostało zaaranżowane z cesarzem Konradem II podczas wyjazdu Knuda Wielkiego do Rzymu na koronację Konrada II w 1027, jednakże ze względu na młody wiek Gunhildy do ślubu doszło dopiero po śmierci Knuda; Gunhilda zmarła w czasie epidemii wracając z Włoch, gdzie towarzyszyła mężowi.

Henrik został wygnany z Italii – niepokoje i próby uniezależnienia się Włoch od cesarza Niemiec miały miejsce po śmierci cesarza Henryka II Świętego w 1024 i za jego następcy Konrada II.

Przyszedł Knud do pomocy – trudno powiedzieć, na ile w tłumieniu włoskich buntów pomocny był Knud, udzielając czegoś więcej niż moralnego wsparcia, jednak w ramach porozumienia pomiędzy Knudem a Konradem o ślubie ich dzieci, Knud otrzymał od cesarza w zarząd północne Niemcy i obietnicę wycofania niemieckich pretensji do Szlezwiku.

Zrobił … syna …władcą – dziedziczenie tronu nie było obowiązującą zasadą, króla obierano i najpewniejszym środkiem ustanowienia dynastii oraz przekazania władzy swoim dziedzicom, było uczynienie ich swoimi współkrólami, tak by wasale złożyli im hołd i przysięgę wierności, której, można było mieć nadzieję, mieli wiernie dotrzymać w przyszłości; Saxo dokonuje tu pewnego uproszczenia biorąc późniejsze rozstrzygnięcia jako intencje Knuda.

Harald (Harald Harefod, Harald Zajęcza Stopa), ok.1016-40 – syn Knuda Wielkiego i Alfify, król Anglii 1035-40; po śmierci Knuda w sporze o koronę z przyrodnim bratem Hardeknudem, wspieranym przez swą matkę Emmę; ze względu na przedłużającą się nieobecność Hardeknuda przejął władzę w Anglii na północ od Tamizy, od 1037 całej Anglii, wrogi kościołowi nie został ani namaszczony, ani koronowany.

Knud (Hardeknud), 1018-42 – syn Knuda Wielkiego i Emmy, król Danii 1035-42, król Anglii 1040-42, współkról Knuda w Danii od 1030 roku, przeznaczony prawdopodobnie na dziedzica całego Duńskiego imperium (wszystkich królestw); wg współczesnych nie odznaczał się niczym specjalnym, poza tym, że był zachłanny i brutalny, Anglicy wybrali go na króla dopiero po śmierci Haralda Zajęcza Stopa.

Svend (Svend Knutsson, Svein Alfivason), ok.1016-36 – syn Knuda Wielkiego i Alfify, rządził Norwegią w imieniu swego ojca 1030-35 (pod kuratelą swej matki, Alfify); w 1035 razem z matką przegoniony z Norwegii, której królem został syn Olafa Świętego, Magnus.

Dał… książętom ludzi do pomocy – w Danii namiestnikiem był początkowo (1023) jomsborżanin Thorkil Wysoki, pod którego opieką dorastał tam Harald Zajęcza Stopa, w latach 1024-26 namiestnikiem Knuda w Danii był jarl Ulf, opiekujący się Hardeknudem, w Norwegii Svenda nadzorowała jego matka Alfifa.

Svend II Estridsen, ok.1020-74 lub76 – syn jarla Ulfa i Estrid, córki Svenda Tveskæg; król Danii od 1047.

Powiązać ze sobą te dwa narody – Duńczycy zamieszkiwali na Wyspach Brytyjskich już od wielu pokoleń, byli to często wikingowie, którzy wżeniali się w społeczeństwo anglosaskie i zamiast plądrować osiadali na roli lub zajmowali się handlem; północna i wschodnia Anglia, Danelagen (Danelaw), zdominowana była przez Skandynawów w IX-XI w., posiadała duńskie prawo (stąd nazwa), wikińskich królów, powstawały tam skandynawskie wsie i miasta, które zachowały swe nazwy do dziś; Knud Wielki swoją polityką starał się pojednać narody i odżegnywał się od wikińskiej tradycji najazdów na Anglię, które skutecznie powstrzymał.

Godvin, Godwin, zm.1053 – najpotężniejszy anglosaski magnat za czasów Knuda Wielkiego, earl Wessexu od ok 1019, towarzyszył Knudowi w objęciu władzy w Danii w latach 1019-23, żonaty z siostrą jarla Ulfa, Ghytą, z którą miał liczne dzieci; jego córka Edith poślubiła w 1045 króla Edwarda Wyznawcę (ok1004-1066, król Anglii od 1042), jego synowie dostępowali najwyższych zaszczytów.

Bjørn – jeden z wymienionych przez Saxo synów earla Godwina, ale żaden z nich nie nosił takiego imienia; najstarszy syn Godwina, earl Svein (ok.1023-52) w pewnym momencie utrzymywał, że był synem Knuda Wielkiego, co mogłoby faktycznie potwierdzać jego imię, przyjęte zgodnie ze zwyczajem po dziadku, Svenie Widłobrodym, jednakże żona Godwina temu stanowczo zaprzeczała; imię Bjørn wiązałoby się z rodzinną legendą ze strony matki.

Harald (Harold II Godwinson), zm.1066 – syn Godwina, earl Wschodniej Anglii 1045, earl Wessex 1053, earl Hereford 1058, następca króla Edwarda Wyznawcy i ostatni anglosaski król Anglii, panował kilka miesięcy w roku 1066, zginął w czasie bitwy pod Hastings, walcząc przeciw normandzkim wojskom Wilhelma Zdobywcy.

Toste (Tostig Godwinson), zm.1066 – syn Godwina, earl Northumbrii 1055, wygnany przez brata, Harolda, lojalnego wobec króla Edwarda Wyznawcy, wspierał norweską inwazję na Anglię i zginął razem z norweskim królem Haraldem Hardråde w bitwie pod Stamford Bridge 1066 – ostatniej wielkiej bitwie wikingów na Wyspach Brytyjskich.

Cesarz miał z Gunhildą – nie syna Magnusa, lecz córkę Beatrix (1037-61), opatkę klasztorów w Gandersheim, Quedlinburgu i Vreden; możliwe, że tym legendarnym Magnusem u Saxo jest sam Knud, noszący przydomek Wielki (Magnus), natomiast imię Magnus nosił też urodzony w 1024 syn Olafa Świętego, król Norwegii 1035-47 oraz król Danii 1042-47.

 

W owym czasie przybył tam do króla nadzwyczaj uzdolniony wendyjski młodzieniec o imieniu Godskalk i poszedł na służbę wojenną u niego. Jego ojciec Pribignev, co kochał chrześcijaństwo i nieskutecznie próbował Słowian, którzy byli odeszli od religii chrześciajańskiej, skłonić ich, by na powrót ją przyjęli, dał mu, co było raczej nie w zwyczaju jego kraju, nauczycieli, by mógł stać się biegły w naukach, lecz gdy dowiedział się, że Sasi, którzy usilnie starali się zawładnąć krajem Słowian, zabili jego ojca, został boleśnie poruszony i nie chciał pozwolić łagodzić swego umysłu pokojowymi zajęciami. Rzucił on książkę i chwycił za broń; by obce zajęcia nie powstrzymywały go przed wypełnieniem zwyczajów odziedziczonych po przodkach, odłożył książkę na półkę i został wojownikiem, odłożył nauki na bok i wolał być odważnym mścicielem niż tchórzliwym uczniem, zwłaszcza, że uważał, że lepiej użyć siły swego ducha na to, co wymagało dziarskości, niż na to, co wymagało pracowitości. Dlatego szedł on bardziej za natury niż nauczycieli głosem, a gdy w końcu pomścił swego ojca podjął on służbę u Knuda [Wielkiego]. W ten sposób został umysł tego młodego człowieka na samym progu świątyni nauk dotknięty ostrzem zła i nie mógł zwalczyć tej brutalności, którą miał z urodzenia, początkami wiedzy, jakie sobie przyswoił.

 

Wendyjski, tu: obodrzycki, Obodrzyci to grupa plemion słowiańskich, zamieszkujących południowe wybrzeże Bałtyku od Holsztynu po Odrę.

Godskalk (imię niemieckie, po łacinie oznacza sługa boży), zm.1066 – święty katolicki, chrześcijański książę obodrzycki, syn Przybigniewa; w 1043 dzięki Duńczykom odzykał tron i zjednoczył plemiona obodrzyckie, córka króla duńskiego Svenda II Estridsena, Sigrid, była jego drugą żoną; ze Svendem uczestniczył w siłowym zaprowadzaniu chrześcijaństwa u Słowian pomorskich; zamordowany prawdopodobnie przez słowiańskich przeciwników chrześcijaństwa.

Pribignev (Przybigniew), zm.1028 – syn Mściwoja (zm.995), obodrzycki książę, na chrzcie otrzymał niemieckie imię Udo; towarzyszył Knudowi Wielkiemu w 1018; jego siostra Tove była żoną króla Haralda Sinozębego.

Nauczyciele – Godskalk wychowywany był w niemieckich klasztorach w Lenzen i Lüneburgu.

 

W tym czasie, jak to podają, zaszły zmiany na stolcach biskupich w Danii. Avak mianowicie nastąpił po Gerbrandzie, a Odinkar Młodszy został biskupem w Ribe.

 

Avak – biskup Roskilde ok.1030-przed 1060.

Odinkar Młodszy, zm.1043 – biskup Ribe ok.1000-1043.

 

Knud miał w ogóle, gdy pociągnął do tych trzech wcześniej nazwanych królestw, drużynę sześciu tysięcy ludzi, podzielonych na sześćdziesiąt pięknie wyposażonych łodzi, z których każda mogła pomieścić stu zbrojnych. Latem wypływali oni bronić królestwa, zimą miał w zwyczaju zostawiać ich na kwaterach; co miesiąc wypłacano im żołd.

 

Trzech wcześniej nazwanych królestw – Dania, Norwegia i Szwecja, do których przybył z Anglii ze swoim wojskiem.

Wypłacano im żołd – była to armia zawodowa, a nie pospolite ruszenie.

 

Pewnego razu, gdy ta wielce święta uroczystość miała być obchodzona dla uczczenia, iż Stwórca Świata przyszedł na świat, by podzielić się swą nieśmiertelnością z nami, zaprosił był Knud Ulfa na przyjęcie w Roskilde, i gdy temuż rozum po alkoholu odebrało, zaczął on, by się przechwalać, śpiewać w nocy piosenki o tej klęsce, jaką ponieśli żołnierze Knuda nie tak dawno, gdy utonęli w [rzece] Helgeå. Król uważał, że tym on otwarcie oskarżył go o narażenie swych ludzi na niebezpieczeństwo, wielce zirytował się jego obelżywą piosenką i stwierdził, że było to poniżej jego godności mieć takiego gościa, o którym wiedział, że zabrał mu najdzielniejszych wojowników. Polecił on dlatego obecnym przy tym podczas przyjęcia, by zabili Ulfa, i tak otrzymał on karę, na którą uczciwie zasłużył swym swawolnym językiem, i podczas gdy pijany wspominał innych śmierć, wyśpiewał on sobie śmierć swoją do tego, i napełnił puchary, które opróżnił był tak chciwie, własną krwią. Naprawdę zasłużył był on sobie, by wypić kielich goryczy zamiast tego, który mu tak smakował, po tym jak tak bezmyślnie uczynił sobie zaszczyt biorąc winę za to, że najzdolniejsi ludzie króla musieli oddać życie. Gdy to uczyniono, dał Knud swej siostrze jako odszkodowanie za urażenie więzów pokrewieństwa i uczynienie jej wdową, dwa kawałki ziemi, z których ona dała dziesięcinę kościołowi świętej Trójcy, który ma wielkie uważanie w Roskilde.

 

Wielce święta uroczystość – Boże Narodzenie, zapewne 1026 r.

Polecił … by zabili Ulfa – tradycyjnie uważa się, że Ulf został zamordowany w kościele św. Trójcy w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia 1026, pretekstem do zabójstwa miała być kłótnia, do której doszło pomiędzy Knudem a Ulfem przy grze w szachy, jednak przyczyny konfliktu nie są jasne i opierają się na domysłach (wysuwane począwszy od konfliktu rodzinnego po zdradę stanu).

Kościół św.Trójcy w Roskilde – drewniany kościół, ufundowany wg tradycji przez Haralda Sinozębego, a wzniesiony za Svenda Widłobrodego, w sąsiedztwie dworu królewskiego na wzgórzu nad portem w Roskilde; w 1020 roku stał się katedrą biskupią;  wdowa po Ulfie, Estrid, wzniosła na jego miejscu jednonawową świątynię z kamienia oraz obdarowała kościół wielkimi dobrami; dzisiejsza katedra została wybudowana w tym samym miejscu.

 

Napływało tam wielu wojowników do Knuda, i byli oni problemem zarówno ze względu na ich stan umysłu, jak i na ten żołd, który musiał im wypłacać. Większośc z nich miała mianowicie więcej energii niż dobrych obyczajów, i ci, co wyróżniali się na wojnie, mieli w pogardzie to, co wypadało w czasie pokoju, tak, że ci, co byli znakomici poza granicami państwa, wywoływali strach w domu, i nie dałoby się tam prawie znaleźć nikogo, kto jednocześnie byłby dzielnym wojownikiem i wzorowym człowiekiem. Dlatego też niektórzy czynili wręcz szkodę swoją obecnością na dworze królewskim, poprzez ich gwałtowność i awantury. Gdy król stwierdził, że byli oni tak bardzo różni, gdy chodziło o pochodzenie, język i mentalność, albowiem kierowali się oni różnymi i wzajemnie się wykluczającymi skłonnościami, niektórzy swawolą, niektórzy zawiścią, a niektórzy złością, wydał on spisany w najbardziej szczegółowych postanowieniach nadzwyczaj przydatny statut hirdu, który mógł zakończyć powstające z tak wielkiej różnorodności spory i nauczył wojowników, co wypada, a co nie i jak się zachowywać. Rozważył on w sposób najbardziej staranny tę sprawę, i kierowany radami, które otrzymał od zelandczyka Ope, który przewyższał wszystkich mądrością i autorytetem, stłumił on wszelką wrogość pomiędzy towarzyszami broni, by niezgoda w granicach królestwa nie zakłócała pokoju poza nimi, i przymusił, żeby tak powiedzieć, niespokojnych wojaków do miłości braterskiej, zmuszając ich do przestrzegania praw. I aby połączyć dzielność i przyzwoitość razem, skłonił on najdzielniejszych wojowników do przyjęcia najpiękniejszych obyczajów, gorliwy, jak on był, w usuwaniu nieokiełznanych i porywczych ludzi ze swego hirdu, jak na łodzi opróżnia się zęzy z zanieczyszczonej wody. Tak by więc trzymać niegodnych ludzi z daleka od hirdu, ustalił on, że każdy wojownik powinien mieć swoje określone miejsce przy stole, według tego jak zasłużył, tak, że najwyżej siedział ten, który służył najdłużej; uważał bowiem za słuszne, by ci, którzy byli od dawna na służbie otrzymali honorowe miejsce przy stole, by nie było tak, że siedząc bez określonego porządku, miałoby im wydawać się, że nie ma żadnej różnicy w ich zasługach. Zdarzyłoby się, że ktoś przyszedł zbyt późno, bo z jakiegoś powodu był spóźniony, jego towarzysze zrobią miejsce dla niego pomiędzy sobą. Jeżeli zdarzyło się, że siedzieli tak ciasno razem, że ten, który przyszedł ostatni nie mógł zająć miejsca, gdyż było zbyt wielu przy stole, powinien ten, co zajął jego miejsce, wstać i zająć kolejne, jednocześnie siedzący z boku powinien odstąpić mu swoje miejsce, i tak powinni oni wzajemnie oddawać cześć jeden drugiemu powstając, aż wszyscy przy stole przesunęliby się dalej, i ten, co przyszedł zbyt późno otrzymałby przynależne miejsce, a ten, co siedział na końcu, musiałby odejść od stołu. Jeżeli ktoś kierując się pychą, nie chciałby ustąpić z tego miejsca, które przynależało innemu, powinien tamten zgłosić skargę do najbliżej siedzących i wziąć ich na świadków na zgromadzeniu sądowym przeciw pozwanemu, czego następstwem byłoby, że ten, co samowolnie zatrzymał jego miejsce, zostałby haniebnie wygoniony ze służby. Król miał jednak prawo, by trzykrotnie uniewinnić tych, którzy byli winni tego wykroczenia, ale tylko w ten sposób, że za każdym razem, gdy znieważyli towarzysza broni zatrzymując jego miejsce, które było tamtemu należne, zostali przesunięci jedno miejsce dalej przy stole. W ten sposób ustanowił on tak prawo, że było w pół drogi pomiędzy srogością a łagodnością, połączył miękkość z twardością, jako że nie wykluczało ani skruchy, ani nie uwalniało tego, co się dopuścił występku, od kary. Uczynił się ktoś winnym czwarty raz tego samego wykroczenia, został on był usunięty od stołu, gdzie inni członkowie hirdu siedzieli, i musiał jeść na osobności, a nie miał wspólnego dzbana i półmiska razem ze swymi towarzyszami broni. Bowiem król uważał, że nie powinno się wybaczać nikomu więcej niż trzy razy, i potem powinien ten uznać, że sam jest sobie winien, skoro tyle razy zasłużył na swą karę. W ten sposób karał on upartość na czci, bowiem uważał król, że ten, co poniżył cześć wojownika, sam pozbawił się respektu, i ten, co nie okazywał właściwego szacunku równym sobie, nie powinien otrzymać tego od swych przełożonych. W ten sam sposób karano także wszystkie drobne wykroczenia, jak choćby jeżeli wymyślał ktoś innemu lub gdy wyszydzając go oblał go napitkiem.

 

Przebywając na dworze królewskim – problemy w hirdzie najwyraźniej były nie tylko z szeregowymi wojami, lecz z dowódcami, którzy stanowili istotną część dworu królewskiego – mogli tam znajdować się oprócz Skandynawów także Anglicy, Niemcy, Obodrzyci, Pomorzanie, mający własne, sprzeczne często interesy narodowe, mogące nawet skutkować wojnami.

Statut hirdu – nie wydaje się, by Saxo opierał się na jakimś istniejącym, pisanym dokumencie, podaje on raczej zasady tak, jak przekazała mu to tradycja; prawo hirdu zapewne było tworzone w Anglii; późniejsze historyczne prawa obowiązujące w duńskiej drużynie królewskiej mogą, ale nie muszą, wywodzić się od prawa ustalonego przez Knuda Wielkiego.

Zęza – najniższe miejsce wewnątrz kadłuba statku, gdzie gromadzi się woda zaburtowa i spłukiwane z pokładu nieczystości.

Zgromadzenie sądowe – sprawy sądowe rozstrzygano na tingach,

w sprawach hirdu w tingu uczestniczył król, był to więc sąd królewski.

 

Należy nadmienić, że król miał w zwyczaju częściej używać swych sił morskich niż lądowych, a gdy była potrzeba aby użyć jazdy, musieli ci wojowie, którzy nie mieli żadnego konia, na zmianę doglądać koni. Ci, którzy, gdy konie trzeba było odprowadzić do wodopoju, ciągle jeździli na koniach swych towarzyszy, a nigdy na swoim własnym, ukarani byli podobnie jak wcześniej tu wspomniana kara, bowiem tak wielkie znaczenie dla króla miało to, by jego ludzie okazywali należne uszanowanie, i uważał on, że nawet ci, którzy popełnili wykroczenie okazując pychę zaledwie w małym stopniu, powinni zostać ukarani. Ten, który trzy razy, gdy wrzucano snopki do stajni, dawał swemu koniowi ziarno, a cudzemu koniowi słomę ze wspólnych snopków, musiał w ten sam sposób albo zgodzić się na poniżenie, albo ze wstydem opuścić służbę. Równie stanowczo zakazał on im, gdy jechali oni na swych koniach do wodopoju, mącić sobie wodę nawzajem, tak starannie pilnował wszystkiego, że towarzysze broni nawet w drobnych sprawach łagodnieli jeden za drugim.

 

Ten, co stojąc na posterunku, pozwolił się tak opanować senności, że można mu było zabrać jego ubranie lub broń, miał być tak samo karany, bowiem ten, co śpiąc nie wypełniał obowiązku strażowania, do którego został wyznaczony, nie był uważany za tego, który przynosił pożytek królestwu. Poważniejsze występki prawo karało surowiej. Zranił ktoś jednego z towarzyszy broni ręką, mieczem lub pałką, albo wyrwał coś przemocą z rąk, albo pociągnął go za włosy, albo spiskował przeciw królowi, co potwierdzone byłoby przez wiarygodnych świadków, zostawał on jak poważny przestępca wyrzucony z hirdu i nie mógł już więcej pełnić wojennej służby.

 

Ten, który odniósł bardziej poważną szkodę, spowodowaną przez innego, powinien był się stawić przed króla i wnieść sprawę do niego; następnie wzywał on trzy razy pozwanego do stawienia się na tingu, każdy raz w asyście conajmniej dwóch towarzyszy broni jako woźnych sądowych. Jeżeli pozwany, który miał stawić się na sąd, miał stałe miejsce zamieszkania, miał być on raz wezwany w swoim domu, dwa razy w hirdzie przy swoim miejscu przy królewskim stole, niezależnie od tego, czy był on obecny na miejscu, czy nie, ale gdy nie posiadał on stałego miejsca zamieszkania, miał on być wezwany trzykrotnie w hirdzie przy swoim miejscu. Gdy rozprawa była w toku, składałi asystujący przy wzywaniu pozwanego woźni, którzy równocześnie występowali jako świadkowie, przysięgę, że prawidłowo ogłosili pozew pozwanemu, i że ani przyjaźń, ani nienawiść nie przywiodła ich do zajęcia się sprawą. Następnie powinno dwóch świadczyć w głównej sprawie przeciw pozwanemu, po tym jak najpierw zobowiązano ich do złożenia przysięgi, że ani z przyjaźni do powoda, ani z nienawiści do pozwanego nie zeznają nic innego, niż to, co byli widzieli i słyszeli. W sprawach, które dotyczyły przestępstw przeciw królowi, miano w zwyczaju najczęściej wierzyć temu, co słyszano, albo świadectwo opierało się na tym, co widziano. Do tego, co świadkowie wypowiedzieli, nie wolno było wprowadzać poprawek lub przeciwstawnych komentarzy, bowiem ich oskarżeń nie można było zmienić tym, że inni wzięli pozwanego w obronę, ani przez jego własne odrzucenie oskarżenia jako nieprawdziwego, tak wielką bowiem wagę i znaczenie przykładano tam do ich słów, że brano to za szalone, lub wprost za bluźniercze, by wątpić w ich prawdę. Pozwany nie mógł więc wobec świadectwa usprawiedliwić swojego wykroczenia ani wykazać swej niewinności przy pomocy jakiegokolwiek dowodu. Nie wolno mu tez było, jeżeli powód zaproponował złożyć przysięgę, stawiać swojej przysięgi przeciw jego. Po przesłuchaniu świadków następowało niezwłocznie rozstrzygnięcie sędziów, którzy wychodzili z założenia, że pozwany jako ten, który wyraźnie został uznany za winnego i nie miał teraz nic do powiedzenia przeciwstawnego, swym czynem pozbawił się majątku i czci, powinien zostać wygnany z kraju i być wyłączony z jakiejkolwiek służby wojennej; ten, którego wróg usiłował zabić, powinien zachować z tego powodu swoją cześć nienaruszoną i być wolnym od wszystkich zarzutów. Wyrok ogłaszano niezależnie od tego, czy pozwany był na miejscu czy nie, i wcale nie pomagało, jeżeli przebywał on gdzieś daleko, świadkowie zostali takoż przesłuchani do końca i wyrok zapadał, a gdy te dwie rzeczy zostały dopełnione, nie dozwalano oskarżonemu przedstawiać cokolwiek na swoją obronę. Kiedy wyrok zapadł, pytał król, czy obecni uznawali go, bowiem on sam siedział tam jedynie jako słuchacz, jako że przekazał on władzę sądowniczą hirdowi, gdyż nie uważał on za słuszne sądzić ludzi, którym on sam okazywał swoją życzliwość. Kiedy on krępował się wydawać srogie wyroki na tych, z których wyróżniającej się służby korzystał, kierował on te sprawy, które mu przedkładano, do uznania hirdu i wolał by tajemnica spowiła świadectwo jego łagodności, niż by wydając wyroki ujawnił swą surowość. Gdy wojowie odpowiedzieli i wszyscy jednogłośnie uznali wyrok, był zwyczaj pytania osądzonego, czy zamierzał oddalić się lądem czy wodą. Bowiem wolał król karać swych podwładnych raczej banicją niż na życiu, i by nie okazywać się niepotrzebnie bezwzględnym, pozwalał im samym wybierać, w jaki sposób mieli uciekać z kraju.

 

Wnieść sprawę – opis postępowania sądowego Saxo tworzył półtora wieku po wydarzeniach, trudno ocenić jaki wpływ na opis miała kodyfikacja prawa, która zaszła w międzyczasie, w wieku XII. 

Pozew – tu miał formę ustnego wezwania do stawienia się na tingu sądowniczym.

Woźny – dostarczał stronie pozew i był jednocześnie świadkiem w sądzie.

Przysięga – układana była każdorazowo dla poszczególnej sprawy, jej rota zawierała bowiem krótkie oświadczenie dotyczące sporu; przysięga pozwanego nie miała takiej wagi dowodowej jak przysięga powoda czy świadków.

Król… przekazał władzę sądowniczą hirdowi – można rozumieć to w ten sposób, że sprawę wnoszono do króla, ten wyznaczał sędziów, którzy na jawnej rozprawie formalnie oceniali dowody w sprawie i wydawali w imieniu hirdu wyrok, który następnie wszyscy zgromadzeni na tingu zatwierdzali (albo nie); król przewodniczył tingowi, ale nie wchodził w skład sądu, przekazując swoje kompetencje zgromadzeniu.

 

Jeżeli osądzony wybrał drogę ucieczki wodą, powinien był on zostać odprowadzony nad morze przez wszystkich swoich towarzyszy broni; tam przekazywano mu łódź z wiosłami, prowiant i czerpak do wybierania wody z łodzi; i czekano cierpliwie na brzegu aż wiosła lub, w przypadku gdy podniósł żagiel, reje zniknęły z oczu. Następnie powtarzali wszyscy ten nowo zapadły wyrok, wykrzykiwali najgorsze przekleństwa na uciekiniera i skazywali go jednogłośnie na śmierć. Jeżeli sztorm zniósł go znowu na ląd, był on od razu traktowany jak wróg i ukarany, ponieważ znieważył on hird, jego dawni towarzysze broni gwałtownie napadali na niego i wykonywali wyrok śmierci na nim, tak więc było to równie niebezpieczne co haniebne dla tych, co dokonali przestępstwa, uciekać w ten sposób. Lecz jeżeli ten, co został wyrzucony z hirdu, wolał uciekać lądem, powinien w ten sam sposób zostać odprowadzony do lasu przez hird, i gdy odłączył się od nich powinni wszyscy czekać cierpliwie tak długo, aż stwierdzili, że odszedł on dobry kawałek drogi, następnie powinien cały hird trzy razy podnieść wielki hałas i wrzawę, i wznieść wielki okrzyk, by uciekinier przez pomyłkę nie zawrócił do nich. Następnie stawali się wszyscy niewzruszenie srodze wobec niego, bowiem by wszystko było dokonane z pełnym respektem dla prawa, wydawali wyrok śmierci na niego, gdyż nie powinno to wyglądać tak, że ukarali kogoś na życiu, kto nie był skazany na śmierć, co miało te konsekwencje, że on, co swoim czynem pozbawił się prawa do godnego życia w hirdzie, wstydliwie musiał prowadzić życie tułacza jako banita. W taki sposób zostawali ci, co naruszyli wojenną dyscyplinę, odsądzeni od czci i potraktowani jak wyrzutki społeczeństwa, bowiem to król stał za tym, by winnych karać lżąc, a nie przelewając krew, jako że uznawał on to za słabszą karę, niż pozbawienie ich czci. Jeżeli któryś z jego dawnych towarzyszy spotkał tak skazanego i nie zabił go, choć miał jedną strzałę więcej niż tamten, lub był samowtór, dzielił on wtedy jego pohańbienie, ponieważ lękał się on ukarać tamtego za za jego występek. Tak nakazywało prawo, że ci, co złamali zwyczaje, jakie obowiązywały wewnątrz hirdu, powinni byli zostać usunięci z niego, to była ta kara, która spadała na głowy tych, którzy łamali prawo hirdu.

 

Jeżeli powodowi nie dało się pogrążyć pozwanego przy pomocy zeznań świadków, przywoływał tenże [pozwany] sześciu ze swych towarzyszy broni jako współprzysiężników i czynił się w ten sposób niewinnym czynu, o który był oskarżany. A jeżeli ktoś z hirdu w niewiedzy dopuścił się znieważenia innego, o którym nie wiedział, że jest jego towarzyszem broni, też miał on przedstawić sześciu ludzi z hirdu, którzy swoją przysięgą świadczyli, że stało się to przez pomyłkę. Ponadto ci, których sąd oficjalnie osądził i skazał jak wcześniej podano, marnowali swój los i byli narażeni na wszystkie przeciwności, o tyle pewniejsze, jak biskupi we wszystkich trzech królestwach rzucili oficjalnie klątwę na tych, co zostali uznani winnymi takich przestępstw. Tak więc miała ta dyscyplina podwójną moc, jako że opierała się na królewskiej i kościelnej władzy, tak więc można powiedzieć, że sąd boży zapadał razem z ludzkim. Ta surowość prawa ukróciła wszelkie konflikty, skończyła z wrogością i całą buntowniczością, i uczyniła hird bardziej przyjaźnie nastawionym wobec króla. Później popsuto je jednakowoż tym złagodzeniem, że wprowadzono kary pieniężne, gdyż albo gorliwość osłabła, albo ze względu na łagodność panujących, niemniej to złagodzenie nie pomogło temu, kto uderzył kogoś kijem, ponieważ była to ta broń, której używano dla odpędzania psów. Tak drażliwy był honor naszych przodków, że uważali oni to za największą zniewagę zostać uderzonym w tak hańbiący sposób.

 

Współprzysiężnicy – w średniowiecznym procesie sądowym przysięga pozwanego nie była równa przysiędze powoda, równoważona była dopiero przysięgą złożoną przez współprzysiężników pozwanego, ich liczba zwykle zależałaby od ciężaru sprawy.

 

Zdarzyło się tak niestety, że to sam król był pierwszym, który złamał swoje prawo, tak że zasada, która dotąd była niewzruszona, i szczerze oraz niezłomnie przestrzegana, została naruszona przez niego, bowiem pewnego razu, gdy był pijany, zabił jednego ze swych wojowników. Gdy zrozumiał on, że jawnie wykroczył przeciw tym prawom, które sam wprowadził, ogarnął go gorzki żal i przywołał hird, zszedł ze swego królewskiego tronu i na publicznym widoku siadł pokornie na ziemi, po czym prosił hird, by zasądzili mu karę za ten czyn, który popełnił i zadeklarował, że chętnie podda się tej karze, którą oni wybiorą dla niego. Mimo, że mógł on uniknąć odpowiedzialności za swój czyn dzięki królewskiej władzy i mocy, poddał się on jednakże osądowi hirdu i wolał raczej uniżenie dać świadectwo swojej pokory niż użyć swej władzy i tym pokazać swoją pychę. Hird odszedł płacząc z tingu, i uważali, gdy rozpatrywano sprawę, że byłoby to zarówno niegodne jak i szkodliwe dla nich, osądzić króla według surowości prawa, bowiem wiedzieli dobrze, że bez niego byliby jak ciało bez ducha, które byłoby łatwą zdobyczą dla tych, nad którymi wcześniej panowali. Przyznali przed sobą, że cała armia rozpadnie się, jeżeli miałby on poddać się karze ustanowionej prawem, że jego banicja byłaby banicją dla nich wszystkich, jego upadek byłby upadkiem wszystkich, i że przy jego skazaniu niebezpieczeństwo będzie groziło im wszystkim. Dlatego nie wiedzieli oni, co mieli uczynić w tej tak trudnej sprawie i gdy jednako bali się, że ten wyrok, który mieli wydać, byłby zbyt bezwględny i zbyt surowy, zdecydowali oni, że król sam powinien zasądzić sobie karę, jako, że uważali, że lepiej było odnieść się do królewskiego autorytetu, niż do oceny podwładnych. Utrzymywali mianowicie, że jego występek możnaby naprawić poprzez ugodę [z krewnymi], jako że było to wiadome, że popełniony był bardziej z porywczości niż rozmyślnie. Dlatego uczynili go z oskarżonego sędzią, i dali mu, gotowemu do poniesienia swej kary, możliwość ku temu, gdyby chciał, uwolnienia się z zarzutów samemu. Tę władzę do osądzenia go, którą tak pięknie przekazał im, oddali mu z powrotem, by nie musieli decydować w tej trudnej sprawie pochopnie osądzając, i albo zbyt łagodnie mszcząc swego towarzysza broni, albo zbyt surowo karząc swego króla. W ten sposób życie i dobrobyt króla, które właśnie co naraził swym występkiem, zostały zachowane ze względu na złożoność okoliczności. Uważali ponadto, że został on wystarczająco twardo ukarany za swój występek, albowiem on, będąc u szczytu powodzenia, ukorzył się tak głęboko. W końcu poszli więc z wielkim uszanowaniem przed króla, posadzili go ponownie na jego tronie, przywrócili mu, co jako oskarżony lękliwie oczekiwał wyroku w sprawie, jego spokój ducha, czyniąc go jego własnym sędzią. Król orzekł więc, że jego wykroczenie powinno zostać naprawione poprzez główszczyznę, a gdy to zwykle raczej wynosiło czterdzieści marek srebra, skazał się sam na wypłatę trzystu sześćdziesięciu marek i dodał jeszcze do tego dziewięć marek złota jako dar, co ustanowił on jako prawo ustalając, ze zabójstwo odtąd powinno być móc odkupione grzywną w tej wielkości. Jedna trzecia części sumy powinna przypaść królowi, jedna trzecia część członkom hirdu, i jedna trzecia część krewnym zabitego, lecz w tym przypadku, gdzie on sam był królem i oskarżonym, podzielił on swoją trzecią część pomiędzy sługi kościelne i biednych zamyślając tym bogobojnym darem pojednać się z Bogiem, który jest panem nas wszystkich. Tak oto wystąpił on jako łaskawy sędzia i szlachetnie myślący pozwany, jednocześnie oczekiwał łaskawości dla siebie i szukał przebaczenia za swe występki stosując tę grzywnę, którą powinien wypłacić, jedynie we właściwy sposób. Faktycznie nie było za jego życia nikogo, kto złamałby prawo hirdu i tym samym nikogo, kto by został ukarany według niego; kiedy to podane w ten sposób zapobiegło wszelkiej buntowniczości, powstrzymało członków drużyny od kłótni i sporów, bowiem karząc nie czyniono żadnych względów na pokrewieństwo czy przyjaźń, lecz skazywano według pełnej surowości prawa. Teraz natomiast ta dawna dyscyplina w hirdzie osłabła i rozluźniła się, popełnia się w hirdzie bardziej zawstydzające czyny niż to dopuszczają się ludzie poza nim, bowiem wszystkie oskarżenia przeciw tym, którzy dokonują przestępstw, są wyciszane, a ten, który powinien karać przestępstwo, broni go, i nikt nie sprawuje kontroli nad wyuzdanymi obyczajami hirdu twardą i mocną ręką. Królowie w naszych czasach z tego powodu nie zawstydzają się, likwidując regulacje dotyczące dyscypliny w hirdzie, które były umacniane poprzez długotrwałe ich stosowanie, i choć jednocześnie pokój i spokój zakłócany jest tutaj kłótniami i rozruchami, wychodzi ten dobry stary zwyczaj z użycia, podczas gdy wobec wyuzdanych i porywczych młodzieńców powinien człowiek raczej użyć twardej ręki niż zbyt wielkiej łagodności i wyrozumiałości. Widać więc, że Knud w ten jednoznaczny i zdecydowany sposób dodał wiatru w żagle w ustanawianiu dyscypliny w swoim hirdzie. Ponadto zostało ustanowione, że król nie mógł zwolnić żadnego wojownika, ani żaden wojownik nie mógł zwolnić się ze służby królewskiej przed ostatnim dniem w roku, i zwyczaj ten rozprzestrzenił się z królewskiego hirdu do ludu pośledniejszego stanu, który długo naśladował to i trzymał się tego.

 

…surowo karząc swego króla – obowiązująca dzisiaj konstytucja Danii czyni monarchę wolnego od odpowiedzialności przed prawem.

Główszczyzna – prywatna kara dla zabójcy w formie odszkodowania pieniężnego na rzecz rodziny zamordowanego; w Danii w zasadzie była jednakowa za każde zabójstwo (różna w różnych częściach kraju), ale często towarzyszyła jej dodatkowa kwota nawiązki, której wysokość zależała już od pozycji społecznej zabitego (tu wyraźnie zależy też od pozycji społecznej zabójcy); w Danii główszczyznę zlikwidowano w 1866 roku.

Marka – grzywna, średniowieczna jednostka masy, połowa funta, ok.ćwierć kilograma.

Odkupione grzywną – po przyjęciu główszczyzny rodzina ofiary nie mogła pociągać zabójcy do dalszej odpowiedzialności.

Teraz natomiast ta dawna dyscyplina – Saxo porównuje dawne, dobre czasy do jemu współczesnych, t.j. z końca XII wieku.

W międzyczasie zmarł Svend, który stał u steru w Norwegii, i rządy kraju niezwłocznie przejął ponownie jego ojciec. Następnie pożeglował Knud z wielką flotą do Normandii, by rozliczyć Richarda, gdyż zerwał on swoje małżeństwo, odsunął jego siostrę i traktował bardzo niegodnie swą żonę, i pokarać go, bowiem drwił on ze świętych praw małżeńskich. Kiedy on tam krótko potem otrzymał tę smutną wiadomość, że również jego syn Harald [Harefod] zmarł, uczynił on tę wyprawę wojenną, którą prowadził w imieniu królestwa, ważniejszą od prywatnej żałoby, ruszył on równie szybko co przedtem, i nie utracił ani śmiałości, ani zapału w wypełnieniu zaplanowanych działań, bowiem nie odwracał uwagi od całości działań wojennych, dając im miejsce obok tej żałoby, co dotknęła go samego jedynie. W ten sposób pokazał się on, gdy ze wspaniałym opanowaniem znosił to, co mu los przyniósł, jednocześnie jako dzielny ojciec i zdolny dowódca, i dał wspaniały przykład siły ducha, cierpliwie znosząc utratę swego syna, jak i usilnie wybijając wrogów. Richard uciekł na Sycylię i spieszył się tak, by uprzedzić jego atak ucieczką.

 

Zmarł Svend – syn Knuda Wielkiego i Alfify, który rządził Norwegią w latach od 1030 do 1035, kiedy to uciekł wraz z matką z kraju, zmarł w 1036, nie w międzyczasie, lecz po śmierci Knuda.

…rządy kraju … przejął ojciec – Saxo powtarza błędnie w chronologii epizod inwazji Knuda na Norwegię z 1028 roku, po ucieczce Svenda w rejon duńskiego Oslofjordu w 1035 rządy w Norwegii przejął król Magnus Dobry, syn św. Olafa.

Richard (Ryszard II Dobry) zm.ok.1026 – książę Normandii od 996, wg pewnej nieprawdopodobnej tradycji, do której Saxo nawiązuje lub ją tworzy, mąż siostry Knuda, Estrid (ta była jednak żoną jarla Ulfa, o czym wcześniej).

Harald [Harefod] zmarł – Harald, syn Alfify, ur. ok.1016, zmarł w 1040 roku, kilka lat po Knudzie, był też w latach 1035-40 następcą Knuda Wielkiego na tronie Anglii; konsekwentnie opuszcza więc Saxo w szeregu królewskim Haralda Harefoda i przechodzi dalej do kolejnych następców Knuda Wielkiego.

 

W międzyczasie zachorował Knud w następstwie wyczerpujących trudów wojennych, na jakie był narażony, i gdy zauważył, że siły go opuściły, i że niedługo umrze, przywołał on swych dowódców i nakazał im, by nie wracali do domu, zanim nie doprowadzą wojny do końca; bez żadnej wątpliwości odniosą oni zwycięstwo, powiedział on, gdy wezmą nosze z jego ciałem na ramiona i tak poniosą go jako wodza na czele wojska; a gdy wróg zostanie przegnany, powinni oni, by mógł on w grobie doznać dużo więcej chwały, złożyć jego ciało do ziemi w Rouen. Powinni oni obiecać mieszkańcom wolność po to, aby Francuzi chętnie oddawali pamięć temu miejscu, gdy dotrze do nich, że wróg natychmiast opuścił ich kraj, tak że okazując trochę dobrej woli mogliby uwolnić tenże od strachu i niebezpieczeństwa. O, jak przeogromną gorliwość okazywał ten umierający król, gdy już prawie martwy pomagał swoim popadłym w największe kłopoty wojownikom swymi radami, bowiem umierającego mądra zdolność przewidywania stała się dla pozostających przy życiu zbawieniem. Jego ciało, które noszone było wokół w grupie wojowników, pomogło mianowicie Duńczykom do zwycięstwa, tak jakby on jeszcze żył, i dodawał im otuchy, tak że możnaby powiedzieć, że zmarłemu szczęście sprzyjało w równym stopniu co żywemu. Następnie poprosili niezwłocznie mieszkańców Rouen, by mogli go tam pogrzebać, a w zamian obiecali oddalić się. Wrogowie chętnie przystali na tę propozycję, i przekazali im miejsce w ich mieście by go pochować. Po tym jak jego wojownicy stoczyli bitwę w sposób, jaki on im polecił, zawarli porozumienie z mieszkańcami i uroczyście pogrzebali swego króla, którego, po tym jak umarł, nosili na swych ramionach w boju, pociągnęli oni, po tym jak pochowali go jako zwycięzcę, do domu, do swej ojczyzny, nie zabierając ze sobą niczego innego poza prowiantem. W ten sposób zaznał ostatecznie Knud, i żaden z naszych królów nie był sławniejszy od niego, mimo, że niektórzy z nich odnieśli więcej zwycięstw, bowiem reputacja tak wielce podniosła wielkość jego czynów, że jego sława jaśniała bardziej niż tych, którzy byli mu równi czynami, i kiedy innych sława poszła w zapomnienie i została nadgryziona zębem czasu, jego utrzymuje się świeża po wieczne czasy, bowiem był on zarówno bogobojny jak i dzielny, i nie mniejszy kładł nacisk by służyć kościołowi jak swemu królestwu. Gdy szeroko zdobył on chwałę i sławę swymi wojennymi czynami, zajął się mianowicie bardziej pokojową aktywnością, utrzymywał w różnych miejscach zakonników na swój własny koszt, powiększył liczbę klasztorów budując nowe i zwielokrotnił znaczenie kościoła, na co miał nieustająco szczególny wzgląd, dając dary z królewskich dóbr. Również zakonnikom przekazywał on bogate dary aby pokazać, że nie przykłada większej wartości do dzielności niż bogobojności, jako że to on starał się zdobyć sławę w obu [cnotach]. Dzięki tej gorliwości, jaką okazywał w tym właśnie, osiągnął on takie uznanie, że gdy najdzielniejszych królów sława wojenna przeminie z czasem i przejdzie w zapomnienie, zachowają potomkowie jego sławne imię w wiecznej pamięci.

 

Rouen – historyczna stolica Normandii, dziś we Francji.

Śmierć Knuda – Knud Wielki zmarł w klasztorze w Shaftesbury w Dorset (Anglia) 12 września 1035, w wieku ok. 40 lat; pochowany został w katedrze w Winchester, ówczesnej stolicy Anglii, gdzie również pochowano później jego żonę Emmę i syna Hardeknuda.

 

 

 

Hardeknud

 

W międzyczasie rozstawił Svend Estridsen, który w Anglii czekał na to, że syn Knuda, Hardeknud, powinien przybyć tam, wojsko po warowniach, by mieć pewność, że lud kraju nie odważy się odpaść od Knuda [Hardeknuda], bowiem nie ufał on Anglikom, i nie chciał dać im broń do ręki nie przeszkadzając im w zajęciu umocnionych miejsc. Jak tylko Norwegowie dowiedzieli się, że Knud [Wielki] zmarł, odpadli oni zaraz od Danii, ponieważ wstyd im było pozostawać pod obcym panowaniem i oddali królestwo synowi Olafa, Magnusowi, zwanemu Dobrym, którego lud kraju miłował ze względu na jego ojca bogobojność; nie wystarczało im bowiem okazywać ojcu przywiązanie, tak że przenieśli je również na syna. W międzyczasie zaczął Knud [Hardeknud], który był równie wstrząśnięty wiarołomstwem Norwegów, co śmiercią swego ojca, bać się, że gdyby dał się wciągnąć w wojnę ze swymi sąsiadami i został opóźniony przez to, mógłby w następstwie swej nieobecności stracić szansę na Anglię, i wolał więc utracić mniejsze królestwo, niż by dać większemu okazję do odpadnięcia, jako że uważał, że już sam lęk przed większym złem ciążył więcej niż mniejsze zło w rzeczywistości. Dlatego skrył on swą złość na tę zniewagę, jaką mu zadano, i zaproponował rozbójnikowi, żeby zawarli porozumienie pod przysięgą, że ten, który umrze pierwszy powinien pozostawić temu żyjącemu swoje królestwo, by nowy podział królestw nie poczynił szkód w dotychczasowym sposobie rządzenia, i by te królestwa, co od dawien dawna były połączone, nie musiały zostać rozdzielone. Tak wielką wagę przykładał do tego, by Dania i Norwegia znajdowały się pod jednym i tym samym panowaniem, że wolał, by jedno podporządkowane zostało drugiemu, niż by oba miały mieć każde własny rząd, i wolał raczej, by obcy mieli panować nad jego ojczyzną, niż gdyby ta miała się rządzić sama nie mając tych obcych. To porozumienie było oczywiście o tyle bardziej szalone, że zależało to od szczęścia, które z tych dwóch królestw miało osiągnąć znaczącą kontrolę, a które miało mieć hańbiący status niewolnika. To porozumienie zawarli i przypieczętowali je obaj przysięgą. Następnie pociągnął Knud do Anglii, i gdy dzięki zapobiegliwości Svenda [Estridsena] zastał kraj całkowicie spokojny, uczynił on swego przyrodniego brata Edwarda, którego Emma urodziła w swym pierwszym małżeństwie z Edwardem, współkrólem, nie dlatego, by żywił jakąś miłość braterską do niego, lecz by przy pomocy szczodrości i wielkoduszności przykrócić jego ambicje, i by przekazując mu część władzy powstrzymać jego pragnienie sięgnięcia po całość. Dlatego uczynił go współkrólem, nie dlatego, że miał dla niego uznanie i przyjażń, lecz z lęku przed ambicjami Anglików i z respektu, jaki dawało tamtemu ich wspólne pochodzenie. Lecz umysł Edwarda nie dorównywał jego pochodzeniu, bowiem dał on różne świadectwa na to, że równie kiepsko było z jego sercem, jak i rozumem. Knud zmarł po dwóch latach rządów.

 

Hardeknud, 1018-42 – syn Knuda Wielkiego i Emmy, król Danii 1035-42, król Anglii 1040-42; Saxo uznając, że Harald Harefod zmarł przed Knudem Wielkim, pomija go jako króla Anglii, lecz nie ma to znaczenia w szeregu królewskim Danii (której Harald królem nie był).

Svend Estridsen, ok.1020-ok.1075 – w chwili śmierci Knuda Wielkiego miał dopiero ok.15 lat i przebywał wtedy zapewne na dworze szwedzkiego króla Anunda Jakoba, nie mógł więc dowodzić wojskami w Anglii, do gry politycznej wszedł kilka lat później wspierając Hardeknuda przeciw Magnusowi Dobremu i dowodząc jego angielską flotą; król Danii od 1047.

Nie ufał Anglikom – po śmierci Knuda Wielkiego pojawili się, przybywając z Normandii, legalni peretendenci do tronu - synowie Emmy i Æthelreda II Bezradnego: Edward Wyznawca i Alfred Ætheling (ten pojmany i oślepiony zmarł w 1037).

Oddali królestwo … Magnusowi – rządy Alfify i Svenda w Norwegii budziły wielkie niezadowolenie i możni sprowadzili z Rusi syna św. Olafa; Magnus przejął władzę w Norwegii tuż przed śmiercią Knuda Wielkiego.

W następstwie swej nieobecności – wbrew temu co pisze Saxo, Hardeknud koncentrując się na obronie Danii przed Norwegami i Szwedami dopuścił, że dzięki energicznym działaniom Alfify jej syn, Harald Harefod, przejął władzę w Anglii, Hardeknud został królem Anglii dopiero po śmierci Haralda w 1040.

Zaproponował rozbójnikowi – Magnusowi Dobremu; legendarny układ prawdopodobnie zawarto w 1038 przez możnych dla uniknięcia wyczerpującej wojny pomiędzy dwoma młodocianymi królami.

…obcy mieli panować – Norwegowie.

Przyrodni brat Edward – chodzi tu o Edwarda Wyznawcę (ok.1004-66), syna Emmy i Æthelreda II Bezradnego, w 1041 zaproszony przez Hardeknuda na dwór został wyznaczony jego następcą tronu (Hardeknud był bezdzietny) i współrządzącym; król Anglii 1042-66.

Knud zmarł po dwóch latach rządów – zmarł 8 czerwca 1042 w czasie ślubu przyjaciela w Londynie, prawdopodobnie na skutek wylewu krwi do mózgu (miał 24 lata).

 

 

 

Magnus den Gode

 

Gdy Knud [Hardeknud] zmarł, Svend [Estridsen] pospiesznie pożeglował do Danii, wiążąc swe nadzieje z tym, że był jego bliskim krewnym. Pozostawił on załogi w Anglii, a co tyczyło się tego królestwa polegał on nie tylko na synach Godvina, z którymi był blisko spokrewniony, lecz także na swego współkróla głupocie i ociężałości. Gdy Magnus dowiedział się o tym, zawładnął Danią za aprobatą narodu zgodnie z tym zawartym porozumieniem i co mu przypadła testamentem Knuda, i okazał przeciwstawiając argumentom Svenda, który powoływał się na swoje pokrewieństwo z Knudem, to porozumienie, które swego czasu było zawarte, jako że nie zamyślał, by na mocy testamentu rościć pretensje do królestwa, do którego poprzez swoje pokrewieństwo praw nie miał. Ale Duńczycy stwierdzili też, że ze względu na to zawarte porozumienie, do którego zobowiązali się składając przysięgę, powinni oni być bardziej stanowczy w dotrzymywaniu tego, co im sumienie nakazywało, niż kierować się zobowiązaniami wynikającymi z pokrewieństwa czy wspólnoty narodowej, i po tym jak rozważyli byli żądania obu rywali, woleli oni dlatego tego obcego niż ich krajana, jako że większy wzgląd mieli na zawarte porozumienie, niż dla pokrewieństwa z królewskim domem, i kładli większy nacisk na to, by dotrzymywać czego obiecali, niż na względy dla ojczyzny. Stanęli się więc sumiennie po stronie obcego i pominęli krewniaka Knuda, woleli wziąć na siebie konsekwencje odsunięcia ich własnego rodu królewskiego od tronu niż złamać swą przysięgę, jako że przez swój wybór nie zamierzali przypochlebiać się, lecz kierowali się jedynie słowem, które dali, i oświadczyli, że winni byli więcej swemu sumieniu niż królestwu, i nie chcieli robić z siebie krzywoprzysiężców łamiąc obietnicę. Co by nie mówić, prawo i sprawiedliwość wysoko były cenione wśród ludu w owym czasie, gdy patrzymy, jak wielką wagę przykładano do tego wśród ludzi różnego pochodzenia! Żeby tylko wiara, która dziś jest już zasiedziała tu w kraju, miała tę samą moc i autorytet w naszych czasach, jak to miała u naszych przodków, gdy była jeszcze w zarodku i ledwo zapuszczała korzenie! Svend, dla którego to porozumienie, które zawarł kuzyn, było durne, bezskutecznie próbował zapobiec jego realizacji, ukazując Duńczykom, że było to nadzwyczaj głupie ugiąć się przed tymi, nad którymi oni przedtem panowali, zrezygnować z wolności wszystkich z powodu bezmyślnej przysięgi jednego człowieka i nagle po tym, jak zaznali głównie świetlanego panowania oddać się w najhaniebniejszą niewolę. Ale lud twardo uważał, że to porozumienie, a nie pokrewieństwo miało ważyć i ich skrupulatność odniosła zwycięstwo. Podczas gdy król Magnus w ten sposób dzięki słowności Duńczyków otrzymał to, czego pragnął, został Svend w swej łatwowierności oszukany przez wiarołomstwo Anglików, bowiem kiedy był opuścił Anglię, odbył Harald Godvinssøn, co oszukańczo podsycał nadzieje [Svenda] o zdobyciu panowania nad całą Anglią, naradę z ludem kraju i zorganizował szeroko pod pozorem przyjaźni w tym samym czasie w różnych wioskach wspaniałe przyjęcia dla duńskiego wojska, które było rozdzielone po warowniach, i gdy nocą wojowników zmogły alkohol i sen, polecił on ich zdradziecko wymordować. Tak ta noc w oka mgnieniu uczyniła koniec po dawnym panowaniu Duńczyków, na które przodkowie długi czas dzielnie pracowali, by je osiągnąć, i które fortuna nigdy potem nie pozwoliła nam otrzymać ponownie, i w ten sposób doszła Anglia haniebnym czynem ponownie do niepodległości, którą utraciła była [niegdyś] poprzez tchórzostwo. Harald, który pozbył się jednym ruchem Duńczyków i zdobył dla swych krajan wolność, przekazał władzę Edvardowi, nie ze względu na jego dzielność, lecz z powodu jego wyższego pochodzenia, na tyle co pozwolił mu być królem z nazwy, podczas gdy on sam królem był w praktyce i znajdując się w kręgu władzy osiągnął to, czego nie mógł osiągnąć z racji swego pochodzenia. Lecz Edvard, co miał jedynie pochodzenie, lecz żadnej wiedzy ani zrozumienia, żywił pozorami władzy, którą mu przekazano, podłych ludzi złośliwość i magnacką arogancję; z nazwy był królem kraju, lecz w rzeczywistości możnych nędznym niewolnikiem, który zadowalał się tym, że inni zbierali owoce, podczas gdy jemu zostawały blichtr i ułuda. W ten sposób podzielili panowanie nad Anglikami, królewskim tytułem i królewską władzę pomiędzy siebie, i uczyniono taką różnicę pomiędzy tytułem a władzą, jakby to były dwie rzeczy, niemające nic ze sobą wspólnego. W międzyczasie Harald nie był zadowolony z posiadanej władzy, chciał on również królewskiego tytułu, jako że zazdrościł Edvardowi również tego zaszczytu, który przynosił [tytuł]; podjął dlatego usilne starania, by samemu zdobyć koronę, i aby zaspokoić swoje pożądanie popełnił on to przestępstwo, że pozwolił zabić króla, po czym to zawładnął tytułem królewskim, co wydawało się być jedynym, czego mu brakowało.

 

Magnus den Gode [Magnus Dobry], 1024-47 – syn świętego Olafa, król Norwegii 1035-47, król Danii 1042-47.

Synowie Godvina – Godwin był najpotężniejszym magnatem anglosaskim, a jego synowie, Harold i Tostig, osiągali największe zaszczyty; Godwin był żonaty z siostrą jarla Ulfa, ojca Svenda Estridsena.

Swego współkróla – Edwarda Wyznawcy, wynika z tego, że Saxo uważał Svenda Estridsena za legalnego następcę Hardeknuda w Anglii i współrządzącego tam; Svend może dowodził angielską flotą Hardeknuda, ale nie mógł jej zabrać do Danii po jego śmierci.

Svend w swej łatwowierności – Svend nie był brany pod uwagę jako następca Hardeknuda i nie podjął konkretnych prób zdobycia tam władzy – od 1042 Anglią rządził już samodzielnie Edward Wyznawca, koronowany w 1043.

Rzeź Duńczyków – wojsk duńskich w tym czasie już w Anglii nie było, natomiast zapewne Duńczycy musieli znajdować się też w składzie najemnej floty, rozwiązanej przez Edwarda Wyznawcę w 1050.

Z powodu jego wyższego pochodzenia – Harold był synem earla/jarla, Edward synem króla.

Był … nędznym niewolnikiem – Saxo, sam duchowny, ma jak najgorszą opinię o Edwardzie Wyznawcy, mimo że tego świętego męża kanonizowano już w XII wieku.

Zawładnął tytułem królewskim – Harold Godwinson przejął pospiesznie koronę już następnego dnia po śmierci Edwarda Wyznawcy, 6 stycznia 1066 i sprawował władzę do chwili przypadkowej śmierci na polu bitwy pod Hastings 14 października tego samego roku; według świadectwa samego zainteresowanego, na następcę tronu i opiekuna żony wyznaczył go osobiście umierający Edward Wyznawca (Edward żył w celibacie i nie miał dzieci); wyprawa księcia Normandii Wilhelma Zdobywcy na Anglię w 1066 motywowana była prawami Wilhelma do obiecanego mu w 1051 przez Edwarda Wyznawcę tronu, istniało też poprzez cioteczną babkę Emmę pokrewieństwo z królami anglosaskimi;

trzecim pretendentem do tronu angielskiego był norweski król Harald III Hardråde, który zginął 25 września 1066 w bitwie pod Stamford Bridge podczas próby inwazji Anglii – nieudana inwazja Haralda kończy epokę wikingów.

 

W międzyczasie zdecydował się Svend [Estridsen], mimo, że miał on niewielu zwolenników, by na nich się wesprzeć, spróbować szczęścia w wojnie przeciw Magnusowi, i nie zawahał się ze swymi nielicznymi i kiepsko uzbrojonymi wojownikami stanąć do walki przeciwko niemu, mimo, że ten miał wielką armię. Wpierw walczył on przciwko niemu na morzu, później na lądzie w Jutlandii; nie powiodło mu się w obu kampaniach, i zwyciężony wycofał się na Fionię, tak więc jego szczęście było tak małe jak jego wojsko. Gdy poczuł, że zawiodła go wszelka pomoc, i że był lekceważony nie tylko przez wrogów, ale i przez swoich, zamyślił on udać się przez Zelandię i Skanię do Szwecji, by tam złapać oddech, gdzie liczył na pomoc ze strony rodu swego ojca. Podczas gdy Magnus zawzięcie ścigał go na lądzie i morzu, wtargnęło niespodziewanie wojsko Vendów do Jutlandii. Ten nagły atak zasiał u zwycięzcy zwątpienie, czy miał ścigać uciekającego wroga czy zwrócić się przeciw wkraczającemu. Wodzem tego vendyjskiego wojska był najznakomitszy wódz Vendów, który utracił dwunastu synów, którzy zajmowali się rabunkiem na morzu w Danii, i teraz wkroczył on do Jutlandii, by z mieczem w ręku pomścić ich śmierć. Gdy naród teraz najuprzejmiej prosił Magnusa, by podjął walkę z tym wrogiem, pozwolił swemu rywalowi uciec, zwrócił swą broń przeciw zewnętrznemu wrogowi zamiast przeciw wewnętrznemu, i nie myślał więcej o sobie, lecz o dobru powszechnym, by nie nazywało się, że gorliwiej zajmował się swoimi sprawami niż królestwa. Mimo, że był obcego pochodzenia, nie zawahał sie, mimo że korona nie trzymała się mu jeszcze pewnie na głowie, narazić się na niebezpieczeństwo dla tego królestwa, nad którym jeszcze w żaden sposób nie było wiadome czy będzie panował. Nocą, zanim nastała bitwa, miał on w swym śnie widzenie, które dało mu pewne ostrzeżenie o tym, jaki będzie rezultat. Gdy on leżał i spał, objawiła mu się tam mianowicie postać i obiecała mu zwycięstwo nad wrogiem, i na znak tego, że rzeczywiście miał on zwyciężyć, powiedziała zjawa, miał on [przedtem] zabić orła. Gdy obudził się on nad ranem, opowiedział on co mu się śniło, nad czym się wszyscy wielce zadziwili. Tak się stało jak sen przepowiedział, bowiem gdy wojsko wyruszyło, zobaczył on orła, który był mu został ukazany we śnie, siedzącego blisko, gdzie on wiódł swego konia i skoczył do niego, i tak pospieszył z przebiciem go swą włócznią, że ten nie miał czasu by odlecieć. To tajemnicze wydarzenie napełniło tych, którzy to widzieli, nadzieją na zwycięstwo; wojsko podchwyciło natychmiast znak i przyjęło śmierć orła jako pewną zapowiedź klęski wrogów; bowiem gdy ujrzeli, że stało się tak, jak sen przepowiedział, przyjęli wszyscy za swoją tę szczęśliwą przepowiednię, która była dana królowi o tym, że szczęście będzie mu sprzyjało, i wszyscy szybko uznali to za pewnik, że zwyciężą. Ich wiara w znak uczyniła ich tak dzielnych, że bez zwracania żadnej uwagi na niebezpieczeństwo szli w wir walki na wyścigi, tak jakby już mieli zwycięstwo w garści. I gdy tak wpierw zaatakowali wroga, bitwa otrzymała taki rezultat, jak sen zapowiadał, i Vendowie zostali całkowicie wybici.

 

Ród swego ojca – wg pewnej tradycji Svend jako syn jarla Ulfa miał być wnukiem Styrbjörna Silnego.

Vendowie zostali całkowicie wybici – w 1043 roku Magnus Dobry pokonał w bitwie na Lyrskov Hede koło Isted w Szlezwiku wycofujące się po plądrowaniach Danii wojska słowiańskie, w tej najkrwawszej bitwie Skandynawii miało polec ponad 15 tysięcy Słowian.

 

Tym szczęśliwym zwycięstwem wygrał Magnus w dużym stopniu życzliwość ludu i wzmocniony tą pomocą, którą mu tenże gorliwie służył, wziął się on ponownie za ściganie swego rywala do królestwa, tym skwapliwiej, jak to powodzenie, które wzmocniło tę miłość, którą naród żywił do niego, w takim samym stopniu zmniejszyło popularność Svenda i nie tylko odwróciło serca ludu od niego, lecz również w dużym stopniu zmniejszyło tę siłę, jaka mu została, tak że nie tylko nie mógł robić sobie nadziei na zebranie więcej ludzi, lecz także stracił tych, których zgromadził. Pomiędzy tymi, którzy zrezygnowali z przynoszącej nieszczęście służby wojennej u Svenda był także Godskalk z Vendów. Przemyślał on mianowicie, że teraz spotykały go tak długo same klęski z walki pod cudzym dowództwem, a gdy stwierdził, że nie było żadnej nadziei pozostawionej jego wodzowi, nie zawstydził się porzucając swą służbę u niego i odszedł od niego, i uważał za pewniejsze spróbować szczęścia na własną rękę niż trzymać się tamtego, bowiem gdy zwątpił on, że Svend mógł dać nadzieję na lepsze czasy, nie chciał w żadnym wypadku zrezygnować z pomszczenia śmierci swego ojca. I tak się stało, jak myślał, bowiem kiedy stoczył szereg potyczek z różnym wynikiem, podporządkował sobie kraj Słowian, tak że on, co gdy dotyczyło obcych spraw, nadal pozostawał był przegranym, okazał się niezwyciężonym, gdy walczył w swojej własnej sprawie. Jednakowoż nie był on w pełni usatysfakcjonowany zdobywając sobie to panowanie, lecz później także podbił Saksonię by pomścić śmierć swego ojca, jako że uważał, że był tam jedynie niewielki zaszczyt zdobywając panowanie i bogactwo, jeżeli jednocześnie nie dopełniłby zemsty.

 

Godskalk [Gotszalk] – odzyskał tron Obodrzyców po tym, jak w 1043 zginęli w boju przeciw Magnusowi wódz Obodrzyców Racibor i jego ośmiu synów, po czym pozostawał w ścisłym sojuszu z Saksonią i Danią; wbrew temu, co tu i przedtem pisze Saxo, Sasi byli jego sojusznikami, wrogami natomiast byli Racibor i obodrzycka opozycja antychrześcijańska.

 

Magnus był tak bardzo kochany przez swych poddanych, za to, że stał na straży kraju, że wszyscy jednogłośnie nadali mu przydomek Dobry, i w ten sposób dzięki sprzyjającemu szczęściu osiągnął to, na co inni zasługują sobie swoimi cnotami. Natomiast Svend, jak powiedziano, gdy jego sprawa była zupełnie beznadziejna, pociągnął do Skanii z zamiarem udania się do Szwecji, skąd pochodził on ze strony ojca. Gdy Magnus, ścigający go z wielką zawziętością, przejeżdżał koło miasta Alsted, próbował jego koń ominąć zająca, który przebiegał mu drogę, i król spadł na pniak o ostrych kantach i zabił się. Jego ciało zostało odwiezione do Norwegii i złożone w królewskich grobach w Trondhjem. Tak pomogło niebo w swej łaskawości Svendowi, któremu dotąd szczęście nie sprzyjało, i którego wszelka ludzka pomoc zawiodła, i okazało mu dobrodziejstwo dając królestwo, które niesprzyjający los mu zabrał.

 

Gdy Magnus, ścigający go – Svend Estridsen, przy pomocy szwedzkiego króla Anunda Jakoba, podjął w 1047 nieudaną próbę wyrzucenia Magnusa Dobrego z Danii, po której sam uciekł do Skanii; Magnus zmarł 25 października tegoż roku.

Alsted – miejscowość na zachód od Ringsted na Zelandii.

Trondhjem [Nidaros] – dzisiejsze Trondheim, ówczesna stolica Norwegii; Magnus Dobry został pochowany tam w kościele katedralnym, wzniesionym nad grobem jego ojca, św.Olafa.

 
 
Panel title
Antal besøg: 31920

Lav en gratis hjemmeside på Freewebsite-service.com

Editing

-0,7072331905365sekunder